Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Na zasypanej połoninie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Otwieram oczy, wstaję, podchodzę do termometru - za oknem słupek rtęci kończy swój poziom przy -17 kresce. Rześko się zapowiada. No czyli trzeba będzie szybciej chodzić, żeby było ciepło... Wink

Godzinę później w Zagórzu pożyczamy rakiety śnieżne, a te nowiutkie, trzeba z nich zerwać jeszcze papier fabryczny. Czujemy się niemal wybrańcami (dzięki Lucyna za namiar!)
Około 9.00 wjeżdżamy na drogę prowadzącą do schroniska na Przysłupie Caryńskim. Odśnieżona wczoraj po prawie tygodniu nieprzejezdności, całkiem sympatyczna, modlimy się tylko w duchu co by nic z przeciwka nie wyjechało. Jak nic co najmniej kilometr cofania wtedy. I to pewnie byłby problem z ustaleniem kto cofa.

Po zaparkowaniu na odkopanym łopatami miejscu parkingowym, od razu udajemy się na szlak. Niebo trochę jakby przychmurzone, ale chmury wysokie, trochę poprzerywane, generalnie nastroje pozytywne. Tylko ten cel jakoś tak daleko nam się ukazuje uhm

[attachment=43524]

Śniegu niby wydaje się nam że mało, ale po chwili wbijam kijek, a ten wchodzi tak gdzieś na 80 cm.
Tymczasem jakaś dobra dusza założyła nam ślad. Tylko tak myślę, trochę kluczy niezbyt intuicyjnie między drzewami, ale patrzę dokładniej a tu kluczy zgodnie ze znakami szlaku. Faajnie. Czyli nie musimy sami odszukiwać drogi. ok
Ja tu jestem drugi raz w życiu i to po 10-letniej przerwie. Czyli przebiegu niemal nic nie pamiętam. Zresztą i sceneria była całkiem inna. Było zielono.

Dobra dusza była jednak z tzw. "buta". Na podstawie głębokości śladu widać, że czasem trafiała w wydeptaną wcześniej ścieżkę, a chwilami nie trafiała. Za to trafiała wtenczas w tzw. grunt pod nogami giggle Chwilami tak nawet metr poniżej.

[attachment=43525][attachment=43526][attachment=43527]
[attachment=43528][attachment=43529][attachment=43530]

Rakiety póki co spisują się świetnie. Owszem jest trochę więcej ciężaru na nodze, ale nie ma niespodzianek z zapadaniem się. Śnieg do kostki bądź maksymalnie niewiele powyżej. Faktem jednak jest też to, że dostaliśmy taki model który rzekomo przeznaczony jest od 80 do 140 kg. Zapas wagi więc jest. Mieciur by pewnie w takich rakietach nawet śladów nie zostawiał giggle

Las chwilami przybiera bajeczne kształty. Polanki pokryte są nieskazitelnie równą powierzchnią białego puchu. Jak tu nie lubić zimy? Zawsze będę powtarzał, że jesień i zima to najpiękniejsze pory roku w górach. Dla tej bieli warto jest wstać wcześnie, wymrozić się, wymęczyć - doznania oddadzą włożony trud z dużą nawiązką. Upsss! Nagle wpadam rakietą po udo... Czyli też można. No ale to był pojedynczy incydent Smile

[attachment=43531][attachment=43532][attachment=43533][attachment=43534]
[attachment=43535][attachment=43522][attachment=43536][attachment=43537][attachment=43538]

Pogoda klaruje się coraz bardziej. Im wyżej tym częściej ukazują nam się rozleglejsze widoki. Najpierw w stronę gniazda Tarnicy, ale w oddali też widać sporo ukraińskich górek. Wydaje mi się też, że na horyzoncie prześwitują Gorgany.

Ostatnie podejście, w sumie dość strome i hmm... śnieg na tym podejściu wcale nie wydaje się być związany, słychać głuche trzaski, gdyby tak był trochę dłuższy to obawa o lawiniastość tego miejsca myślę, że byłaby naprawdę uzasadniona. Zresztą nie darmo GOPR ogłosił II stopień. W dodatku jesteśmy na północnej wystawie. Przy trochę gorszych warunkach kto wie, może i tu mogło by coś małego zjechać.

Po wyjściu na pierwszy (niższy) wierzchołek jestem pod wrażeniem rozległości połoniny. Jakoś mi się wydawało, że odcinek grzbietowy Caryńskiej jest dużo krótszy, ale w sumie to nawet i dobrze. Nacieszymy się chwilę widokami. W oddali widać nawet delikatne zarysy Tatr... Jest prawie bezwietrznie, mróz tutaj teraz to chyba maks -10 stopni.

Wędrówka grzbietem trwa kilkadziesiąt minut. Jedynych dziś ludzi spotykamy na głównym wierzchołku. Było ich troje Wink

[attachment=43539][attachment=43540][attachment=43541]
[attachment=43542][attachment=43543][attachment=43523]

Powrót tą samą drogą, a najpiękniejszy odcinek to chyba ten magiczny, zasypany las w górnej części szlaku. Słońce oświetla już połoniny tylko po południowej stronie, chowa się gdzieś za grzbietem.

[attachment=43545]

Ooo, jednak spotykamy jeszcze jedną grupę, tym razem chyba w ilości 6 osób. Pewnie ładny zachód słońca będą mieli. Z dołu jeszcze patrzymy na ich zmagania ze stromym stokiem. Zapadają się z 4-5 razy głębiej niż my. Rakiety to dobra rzecz. No i nie ma problemu z niekontrolowanym skręcaniem jak na biegówkach Rolleyes

Na koniec dnia zachodzimy jeszcze do nowego schroniska Koliba na Przysłupie Caryńskim. Nowego, ale w miejscu starego. A tam tylko gospodarz i trzech panów ze straży granicznej... Chwila odpoczynku i powrót do domu. Aha, przed domem jeszcze Pani Gospodyni ciągnąca sanki Big Grin

[attachment=43546]

KONIEC
Fajne te fotografie.Bieszczadzka buczyna w śniegu prezentuje się rewelacyjnie. ok

Pedro napisał(a):
Ja tu jestem drugi raz w życiu i to po 10-letniej przerwie.

Tylko raz przechodziłem tym szlakiem-w zejściu z Połoniny Caryńskiej.
Stała wówczas stara chatka -jeszcze. To było daaawno temu.... innocent
http://pl.wikipedia.org/wiki/Schronisko_...2Koliba%22

W starej chatce również miałem okazję być. Przeżyłem tam wówczas solidną burzę. No i jednocześnie było to miejsce gdzie piorun uderzył tak blisko mnie jak nigdy. Myślę, że rzędu 20-30 metrów od zadaszonej werandy chatki na której stałem.

Pedro napisał(a):
W starej chatce również miałem okazję być. Przeżyłem tam wówczas solidną burzę. No i jednocześnie było to miejsce gdzie piorun uderzył tak blisko mnie jak nigdy. Myślę, że rzędu 20-30 metrów od zadaszonej werandy chatki na której stałem.

Musiało być głośno. Big Grin
Ps.
Przez chwilę ze strachem-nie mogłem sobie przypomnieć kiedy moja bytność miała tam miejsce.... Sad
Ale przypomniałem-czerwiec 1994. r
Blisko 18 lat temu..... Shy innocent

No panie, parę fotek wręcz zachęca dać sobie znów ryja wymrozić dla tych widoków Smile
Świetne zdjęcia...
Kolejny raz zazdroszczę, bo to najodleglejsze dla mnie góry Polski.
Chyba trafiliście w jeden z pierwszych pogodnych dni po opadzie bo wszystko było pod niczym nie zmąconą pierzynką...
Miałem okazję wczoraj widzieć zarys tamtych okolic zmywający się z horyzontem ale w Beskidach mniej było chmurek i chyba cieplej na górze, choć wysiadając z samochodu na skraju mgieł -19st.
ok

Mallaidh napisał(a):
No panie, parę fotek wręcz zachęca dać sobie znów ryja wymrozić dla tych widoków Smile

Mróz w rozsądnych granicach, tak do -20 (bez wiatru) jest całkiem przyjemny Smile

Krzysiek napisał(a):
Świetne zdjęcia...
Kolejny raz zazdroszczę, bo to najodleglejsze dla mnie góry Polski.
Chyba trafiliście w jeden z pierwszych pogodnych dni po opadzie bo wszystko było pod niczym nie zmąconą pierzynką...
Miałem okazję wczoraj widzieć zarys tamtych okolic zmywający się z horyzontem ale w Beskidach mniej było chmurek i chyba cieplej na górze, choć wysiadając z samochodu na skraju mgieł -19st.
ok

Opad ustał parę dni temu, ale nie było wiatru w międzyczasie, a to był chyba pierwszy dzień ze słońcem, więc śnieg na drzewach pozostał. No i szlak, który na pewno do tych najpopularniejszych nie należy.

Bieszczady mają jakąś swoją magię swoją. Trudno to ująć w słowa. No ale tylko jadąc w Bieszczady, a tym bardziej poza sezonem, czyli późna jesień, zima - czuje się że tu jakoś tak dalej od cywilizacji.

Za zdjęcia dzięki, choć widziały one również photoshopa Smile

A, że zapytam jak zdrówko po babiogórskim sanatorium? Smile

No Pedro, umieliście sobie wybrać miejsce i pogodę na wypróbowanie płaskich stóp. ok Nam w zeszłym tygodniu nie było dane mieć takiej pogody.

Pedro napisał(a):
A, że zapytam jak zdrówko po babiogórskim sanatorium? Smile


Katar przeszedł, dzisiaj się oszczędzałem i jutro mam zamiar być jak nowy Big Grin

Panie Admin ! Proszę się mi tu nie naśmiewać z mieciurowej wagi ! Big Grin
Ja tam nie zapadam się nawet bez rakiet bo na nartach się poruszam.
A tak w ogóle to ładne wyjście. Pogoda jak widzę też dopisała, zdjęcia super. Nic tylko pogratulować udanej wycieczki Smile
Oj nic nie wspominałeś, że to rodzinny wypad ok
Świetne widoki, nienaruszona biel nadaje dzikości.
Przekierowanie