Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Beskidzkie Dni Niepodległości
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Po raz kolejny już kilka dni przed wyjazdem cieszyłam się jak dziecko z nowej zabawki, że znów stanę pośród Gór - tego majestatu, w ciszy, z dala od codziennego zabiegania, hałasu i zanieczyszczonego powietrza. 4 dni w moich kochanych górach Big Grin

Nie tak wczesnym rankiem jak było zakładane na początku, udałam się na dworzec w celu pobytu mojej osoby w busie do Bielska po godz 0800. Wiadomo, że z Bielska w okolice Rycerki częstego transportu nie ma, ale okazało się, że moi przybrani wujkowie - dwaj starsi Panowie również jadą w czwartek - 10 i zaczekają na mnie w Bielsku. (większa część ekipy miała pojawić się w piątek)
No to jazda. Oczywiście sierotka wysiadła nie na tym przystanku co trzeba Wink i musiała podreptać szybkim krokiem na dworzec - ale co tam - poczekali.

Kierunek Rycerka Górna Ciapków - ostatni dom po lewej stronie - dom leśniczego - tam mieliśmy umówiony parking. Jadąc, jedynie górą prześwitywało słoneczko, dołem robiło się coraz zimniej. Po drodze Panowie jesio zakupili sobie po złocistym napoju przed wyruszeniem. By trafić na miejsce trochę błądziliśmy, ponieważ osoba która umawiała parking mówiła, że jest to dom za dużym składem drewna, tylko, że jak dojechaliśmy tego składu już nie było Big Grin, ale koniec z końcem trafiliśmy. Przepakowania, (zrobiło się zimno jak cholercia) po kanapeczce i złotym napoju ruszyliśmy zielonym szlakiem w stronę schroniska Na Przegibku.
Idąc nie szybkim krokiem, bo Panowie za szybko nie chodzą posuwaliśmy się do przodu.

I znów jestem pośród Was, Wy - które stoicie od dawien dawna - Góry. Pomimo tego, że jesteście niezmienne za każdym razem będąc tu dostrzegam coś innego, jakby kolejne piękno, którego wcześniej nie widziałam. Jestem tylko ja i Wy. Idąc robi się coraz cieplej, na zakręcie odsłania się mały widoczek i dosięgają mnie pierwsze promienie słońca do których wystawiam mordkę - pięknie. Czy słyszycie to.................cisza.
Tego mi było najbardziej potrzeba. Moje kopczykowe przestrzenie - aż się chce skakać z radości, że się tu znów jest. "Górskie szczęście".

Po jakimś czasie w końcu docieramy do celu. W schronisku jak na razie pusto. Zżucenie gratów w pokojach i na smaczny obiadek. Na zewnątrz powoli robi się szarówka. Zupka do obiadu na stole, obiad się robi. A ja w schronisku - czy czegoś mi więcej potrzeba?

Pojedyncze osoby zaczęły przychodzić, lecz to i tak mała garstka w porównaniu do tego co było nazajutrz. Po obiadku Panowie stwierdzili, że idą się położyć - czy spali, raczej nie. A co ja robię .....hmm Panowie w innym pokoju, nie ma do kogo się odezwać, więc co mi zostaje - mój najwierniejszy kompan - Gitara (to z nią razem wylewam często moje smutki, ona mnie słucha - i wiecie, że pomaga Wink

Śpiewniki na stole, złocisty trunek obok i jedziemy. Za chwilę dosiada się dziewczyna, która jest sama w schronisku - usłyszała pierwsze dźwięki i prędko skoczyła na górę, a wiadomo gitara zbliża Wink Panowie powychodzili z pokoju, później przyszła grupka chłopaków do schroniska - i dwóch się skusiło na nasze towarzystwo. Siedząc tak razem, rozmawiając, słuchając, poznając się - kto skąd i jak mile spędziliśmy wieczór z dźwiękami muzyki. Panowie po jakimś czasie udali się na spoczynek i zostaliśmy w czwórkę. Oglądaliśmy księżyc przed schroniskiem - uwielbiam (gwiazd niestety zabrakło). Później wjechało winko grzane i tak siedząc i śpiewając poszliśmy spać późno Wink

schroniskowe kwiotki: [attachment=42205]

i nasza czwórka wieczorna: [attachment=42206]


cdn...
Lubię te wieczorne posiedzenia w schronisku późną jesienią, kiedy nie ma śniegu. Ma to swój urok. No i bez tego ulu. Tratino, ja myślałem, że Twoje ulubione schronisko jest na Boraczej. Wink
A gdzie gitara ?? Big Grin
Gitara jest w treści relacji.

Panie - tak makabrycznie się starzejesz ? Czy to wina małżeństwa ? Głodzi Cię ? Męczy Cię ?

Stasiu napisał(a):
Lubię te wieczorne posiedzenia w schronisku późną jesienią, kiedy nie ma śniegu. Ma to swój urok. No i bez tego ulu. Tratino, ja myślałem, że Twoje ulubione schronisko jest na Boraczej. Wink


Dla mnie siedzenie w schronisku w górach o każdej porze ma swój urok. Nawet, gdy jest to waląca się drewniana chałupa w zimie - a i tak bywało Wink
Tak....Boracza - działo się oj działo - całkiem fajne schronisko Wink


Mallaidh napisał(a):
A gdzie gitara ?? Big Grin


gitara też się znajdzie, w ten dzień aparat mało błądził po sprzętach, ale zaraz ciąg dalszy i będzie ich więcej - zapraszam Wink

cd

11.11. - budzik zadzwonił o 0600, miałam wstać z zamiarem wybrania się na Bendoszkę na wschód słońca, ale widząc te chmury na zewnątrz hmm poszłam dalej spać. Przed 0800 turystyczna brać zaczęła powoli gramolić się z wyrek. Pierwsze poranne zdjęcia: [attachment=42262] [attachment=42263]

Potem śniadanko w dobrych nastrojach, po czym p o w o l i każdy zabierał się do wyjścia. Wszyscy szliśmy w jednym kierunku - koleżanka Karolina towarzyszyła nam przez cały dzień wycieczki, koledzy z Rycerzowej schodzili do Soblówki do samochodu.
Mrozik trzymał przez cały dzień, drzewa bielą oszronione, słońce świeciło nam w twarz, buzie z uśmiechem wystawione Wink
Ja z Karolcią wystartowałyśmy do przodu - lecz nie biegnąc, za nami wujciowie i za nimi chłopaki. Stawałyśmy tylko na widoczki a i tak zaczekamy w schronisku. [attachment=42264] [attachment=42265]

Szłyśmy razem, słońce przyświecało, wokoło cisza, mrozik czuć, równy oddech, pniemy się do góry. Czerwone znaki wyznaczają nam drogę - idziemy zbliżając się do punktu przedszczytowego. I zaczynamy atak szczytowy - kawałek stromego podejścia pionowo do góry, kilka szybkich wdechów i wydechów....... jesteśmy Smile [attachment=42266]

Wychodzimy na szczytową polankę z widokiem i biało: [attachment=42267] [attachment=42268]

Doszłyśmy do schroniska i za jakiś czas pojawił się jeden wujcio, potem drugi. Okazało się, że z chłopakami mijali się 4 razy, a wujciowie szli cały czas jednakowym tempem bez zatrzymywania. Panowie po prostu stawali na "ładnych widoczkach" i przechylali szyjki by lepiej widzieć Wink W schronisku coś się przegryzło, wypiło i dalej na szlak. Nasz plan to kółeczko: zejście czerwonym na Mładą Horę [attachment=42269] , potem niebieskim do Rycerki i zielonym do góry w kierunku schroniska.

Przy zejściu z niebieskiego trochę błądziliśmy - oznakowania żadnego kwasny, ale po przebiegnięciu się i poszukaniu trafiliśmy na zielony. Trafiliśmy również na kolejną część ekipy która dojechała i właśnie zbierali się na szlak. Powitania, uściski - a Wy skąd Big Grin Po przywitaniu z Karolcią wyrwałyśmy do przodu, po drodze kolejne przywitania i po niedługim czasie dotarłyśmy do schroniska. Tam kolejne przywitania, całusy itp. A w schronisku tłoczno jak na jakimś targu. Luda przepełnienie - spali na podłodze. Jakieś niemrawe to towarzystwo, przeważnie każdy się do nas dołączał do imprezy a oni jakoś dziwni. Jakiś prysznic, wrzucenie czegoś na ruszt, dotarcie reszty ekipy i zaczynamy.
Niestety z pierwszej imprezy zdjęć nie mam, rąk mi brakowało Wink, ale będą zdjęcia z drugiego dnia i jakiś filmik krótki z imprezy - 11 rok temu by mniej więcej pokazać klimat. Wink
12, rankiem wczesnym - puk puk - kto tam - skoroświtówka (zaczyna krążyć)
Powoli się wszyscy gramolą ok 20 luda, śniadanko i na szlak. Pogoda coraz ładniejsza i widoczki, coraz cieplej Smile Dziś czeka Wielka Racza. W drodze: [attachment=42236] [attachment=42238] [attachment=42237] [attachment=42239] popas na przełęczy: [attachment=42240]

Pięknie. Jak pisałam w wierszu: i zostawić dla siebie to szczęście...

W schronisku: [attachment=42241] - widok z werandy na piękne taterki, luda pełno, w końcu ładna pogoda i wolne. [attachment=42242] [attachment=42243]

Czas się ruszyć, wersji powrotu było kilka. Stanęło w końcu na tym, że większość wracała tą samą trasą czyli czerwonym. Ja z jednym wujaszkiem i małą Natalką zeszliśmy żółtym do Roztoki i potem zielonym do góry, by nie wracać tym samym. Byliśmy o niecałą godz wcześniej. Lud ze schroniska wybył, oprócz nas może było jeszcze kilka osób. Niektórzy od nas dopiero co wstali. Reszta ekipy dotarła, doszły 4 nowe osoby, najedzeni siedliśmy ponownie do stołów i gramy:[attachment=42244] [attachment=42245] [attachment=42246] [attachment=42247]

a to krótki filmik z imprezy rok temu z Łabowskiej, gdzie było nas ok 30 osób: https://picasaweb.google.com/11749408418...0959486642

----------Dzień kolejny minął---------------------

I przed nami dzień ostatni. Moje kolejne wyjście na Rycerzową Smile
Wszyscy ruszyliśmy przed siebie. Większość już z plecakami, ponieważ z Rycerzowej schodzili na Młodą Horę i do Rycerki - tam mieli samochody a my dla towarzystwa.
Na przełęczy czekając na grupę: [attachment=42248] [attachment=42249] [attachment=42250] [attachment=42251]
przed schroniskiem: [attachment=42252] [attachment=42253]

i już po rozstaniu, wylegiwanie na górze: [attachment=42254] [attachment=42255] [attachment=42256]

w drodze powrotnej: [attachment=42257] [attachment=42258] [attachment=42259]

i cóż moi mili, czas kończyć. Gdy wróciliśmy, zjadło się obiadek, spakowało i na dół do auta do Kraka Sad - do zobaczenia za rok na 11.11.2012
Panie Łukasz, mnie o zdjęcia rozchodziło się Toungue

Tratina: Ale tam musieliście dawać czasu na tych gitarach!
Górsko i kulturalnie spędzone święto. Zazdroszczę Smile
tylko kurcze w 7 poście nie otwierają się zdjęcia :/ - cosik mi dzisiaj nie idzie Sad

Mallaidh napisał(a):

Tratina: Ale tam musieliście dawać czasu na tych gitarach!
Górsko i kulturalnie spędzone święto. Zazdroszczę Smile


oj dawaliśmy, dawaliśmy - zapraszam za rok
ale ja też Wam zazdroszczę tej forumowej ekipy, że tak już długo to forum tworzycie, często dosyć jeździcie w góry razem, spotykacie się itp ach ...

tratina napisał(a):
(...)ale ja też Wam zazdroszczę tej forumowej ekipy, że tak już długo to forum tworzycie, często dosyć jeździcie w góry razem, spotykacie się itp ach ...

Jakie spotykania. Idą się schlać i nic więcej. Toungue Chodzenie po kopczykach to tylko pretekst. Gitarzysta by się przydał, bo Maciek ostatnio się jakoś nie wyrabia. giggle
Co do Twojej wyprawy, to musiała 4 dni bacówka podskakiwać na fundamentach. No i pogoda, o tej już w tej jesieni było powiedziane wszystko. Każdego rozpieszcza. No i zobaczyłem, że nie brakowało Jasia Wędrowniczka ok

Stasiu napisał(a):
Jakie spotykania. Idą się schlać i nic więcej. Toungue Chodzenie po kopczykach to tylko pretekst.

Oj tam zaraz schlać.... Big Grin Po prostu dyskutują na temat pogarszającej się stale jakości nalewek. Degustują , później znowu dyskutują....
To trochę tak jak filateliści -tyle , że w innym temacie(hobby kiperskie). Wink

tratina napisał(a):
I znów jestem pośród Was, Wy - które stoicie od dawien dawna - Góry. Pomimo tego, że jesteście niezmienne za każdym razem będąc tu dostrzegam coś innego, jakby kolejne piękno, którego wcześniej nie widziałam. Jestem tylko ja i Wy. Idąc robi się coraz cieplej, na zakręcie odsłania się mały widoczek i dosięgają mnie pierwsze promienie słońca do których wystawiam mordkę - pięknie. Czy słyszycie to.................cisza.


Takie myślenie Tratina jest mi bliskie ok

Bardzo podoba mi się takie wspólne biesiadowanie (kurcze, i ja to piszę w00t ). Cieszę się, że niedługo tego doświadczę, bo ta forma turystyki jest mi zupełnie obca Shy

Bardzo fajnie spędzony czas. Aż tryska z Ciebie energia. Przy takim akustyku Wink chyba nie można się nudzić.

Widoczki też całkiem przyjemne http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=42249

ok

gabi82 napisał(a):
(...)Bardzo podoba mi się takie wspólne biesiadowanie (kurcze, i ja to piszę w00t ). Cieszę się, że niedługo tego doświadczę, bo ta forma turystyki jest mi zupełnie obca Shy (...)


Gabi, ja miałem możliwość na własnej skórze poznać, jak Tratina najpierw sama na własnych plecach wytaszczyła to pudło do schroniska i trzy dni nam pokazywała co można na tym grać. Mnie się niezmiernie podobało. Tylko nie wiem czy to może powiedzieć Tratina o nas. giggle

Stasiu napisał(a):
Gabi, ja miałem możliwość na własnej skórze poznać, jak Tratina najpierw sama na własnych plecach wytaszczyła to pudło do schroniska i trzy dni nam pokazywała co można na tym grać. Mnie się niezmiernie podobało. Tylko nie wiem czy to może powiedzieć Tratina o nas. giggle


Dzięki Stasiu, miło to słyszeć.
Powiedzmy, że coś mi tam wychodzi na tej gitarze. Ale nie tylko ja grałam, Maciek też i nawet Admin nieźle dawał czadu na djembie. Niektórzy też poszli w tany Big Grin
hmm....a Forumowicze, no cóż - gdyby mi się nie podobało nie chciałabym więcej chyba przyjeżdżać i oglądać Waszych fajniutkich buzi, a bardzo chętnie się jeszcze nie raz wybiorę, jeśli mnie nie wygonicie Wink jesteście naprawdę Spoko ekipą! tak trzymać

Przekierowanie