Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Przez Wierchomlę i Iwaniacką Przełęcz na Ornak...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Brzmi niemożliwie..a jednak..z pomocą Poldolota a przede wszystkim nowego pojazdu Krzyśka, który nie otrzymał jeszcze nazwy- ale w tym pozwolę wykazać się innym, okazało się to możliwe. Podróż tajemniczym pojazdem dostarcza wrażeń niezapomnianych..postaram się więc nimi choć w części podzielić. Drogą asfaltową, którą dotarliśmy do Szczawnika pojazd szedł jak czołg. Dojechaliśmy więc sprawnie do szlaku na Wiercholmę. Szlabanu nie ma, po prawej stronie bije chyba tylko mi w oczy okrągły biały znak z czerwoną obwódką, na którym napisano nie dotyczy A.L.P...Krzysiek jednak za kierownicą pewny siebie..myślę..o mieciurze po prostu zapomnieli wspomniećuhm Zatem wkraczamy na szlak i rozpoczynamy podróż pod górę. Oj tak..pod górę i jak się okazało to nie tylko bo i w górę- miejscami owy pojazd wzbija się w powietrze lepiej niż Poldolot- i właśnie tego najbardziej się obawiałam spoglądając w dół po lewej stronie, gdzie z wolna płynął strumyk. Nie muszę chyba dodawać, że nie raz nas w nim widziałamblink Na szlaku mijaliśmy schodzących już ze szczytu turystów, którzy z zaciekawieniem i podziwem na nas spoglądali, a co niektórzy nawet robili zdjęcia i filmowali..Jakby nie było..pod górę, w górę i szybko dotarliśmy do schroniska- Bacówki nad Wierchomlą. Otrzepaliśmy się tylko z drobnych brązowych cząstek, które w trakcie jazdy pospadały na nas jak przelotny deszczyk i powędrowalismy zameldować się w schronisku. Przyszedł czas na delektowanie się widokami..[attachment=40719] Delektowanie to nie obyło się bez (jak na moją głowę wysokoprocentowego) złocistego napoju gazowanego. Trzeba było je zakończyć po tym jak w trakcie sprawdzianu z geografii miałam wątpliwości co do konstrukcji i mechaniki naszego układu słonecznegoWink Naszedł jednak nowy dzień- czas kontynuować podróż- cel Ornak. Po zjeździe na utwardzoną drogę pomimo nieocenionych zalet nowego pojazdu zmieniliśmy go na Poldolota i nim dotarliśmy do wejścia do doliny Chochołowskiej-do Siwej Polany. Na parkingu z niechęcią zapłaciliśmy haracz w wysokości 20złkwasny i ruszyliśmy w drogę. W Dolinie jak się okazało spory tłok- część z niego poruszająca się wolno, ale ścierająca własne buty, a część wykorzystująca w tym celu koła traktoru ciągnącego kolejkę. Krok za krokiem i dotarliśmy drogą asfaltową do żółtego szlaku na Iwaniacką Przełęcz. Początkowo łagodnie wznosząca się droga przez las, gdzie zastaliśmy trochę błota pomieszanego z resztkami ze ścinki drzew, potem przejaśnienie w Dolinie Iwaniackiej i..moim oczom ukazało się pnące się w górę podejście. Początkowo dużo sił więc noga za nogą dzielnie do góry. Im wyżej jednak tym sił mniej a podejście niezmiennie tak samo strome. Ostatnie metry w zwolnionym tempie, ale w końcu dotarliśmy do Przełęczy. Tu podobno przez 10 minut się nie odzywałam i było mi obojętne czym jestem oblepiona i co po mnie chodziShy -co muszę przyznać szczególnie w tym drugim przypadku jest rzadkością. Jednak po kilku większych łykach Burna stopniowo ustąpiło uczucie obojętności w stosunku do wszelkich owadów, pająków, gadów i płazów czyli wszystkiego co się rusza na ziemi lub w powietrzu i niekoniecznie jest ładne i miłe a czasem może ugryźć, następnie powróciło poczucie estetyki i na koniec zregenerowały się siły. Po zaobserwowaniu u mnie tych objawów życia poszliśmy więc dalej zielonym szlakiem na Ornak. Trochę lasu w chłodzie, a potem już przez kosodrzewinę w grzejącym i momentami doskwierającym słoneczku. Dalej pod górę, ale już jakby łagodniej niż na Iwaniacką. Oko cieszył zbliżający się i jedyny widoczny szczyt od strony podejścia- Suchego Wierchu Ornaczańskiego. Myślę sobie pierwszy etap będzie pokonany.., ale Krzysiek tłumacząc się koniecznością szczerości powtarzał, że to dopiero przedszczyt Ornaku. W związku z tym poajwiła się tu groźba kąpieli mieciura w strumyku w Dolinie Chochołowskiej. Niestety schodzący jakby na prośbę Krzyśka powtarzali, że jeszcze długa droga przed nami. Jak się okazało może i daleko, ale dalej było już przyjemnie tym bardziej, że pojawiły się oczekiwane widoki.[attachment=40761] [attachment=40762] [attachment=40763].
Spokojnie przemierzyliśmy więc Ornak, Zadni Ornak i dotarliśmy do Zadniej Przełęczy skąd zeszliśmy czarnym szlakiem prowadzącym przez Dolinę Starorobociańską do Doliny Chochołowskiej. Po drodze podziwialiśmy widoki między innymi na Czerwone Wierchy, Błyszcz, Bystrą oraz Starorobociański, Kończysty i Trzydniowiański Wierch. [attachment=40764] Zejście Doliną Starorobociańską początkowo z uwagi na nachylenie i drobne kamienie przesuwające się pod nogami wymagające uwagi, ale generalnie względnie szybko dające się pokonać. W Chochołowskiej Krzysiek wykupił się z wrzucenia do strumyka i tak dotarliśmy do czekającego na nas na Siwej Polanie Poldolota.
tia, bo przecież po drodze było z Warszawy na Wierchomlę i w tatryWink
a te ludzie co Was fociły to pewnie straż leśna incognito, mają już numery blach, niedługo przyjdzie liścik pocztąToungue tia, Mieciur już wie ile jest punktów za znak zakazuToungue
Hehe to prawda- trochę ta Wierchomla i Tatry nie koniecznie po drodze z WarszawySmile A gdyby liścik przyszedł wcale bym się nie zdziwiła..nawet z opóźnieniem bo ja z dużym prawdopodobieństwem wróże nam karierę na youtubie. Pocieszają mnie tylko Krzyśka zapewnienia, że sam samochód jest już przepustką na wjazd na ten teren więc może nie będzie tak źle...
No tak, Justynko - bardzo udany chrzest bojowy ok Bardzo podobała mi się również ta część:
"Tu podobno przez 10 minut się nie odzywałam i było mi obojętne czym jestem oblepiona i co po mnie chodzi -co muszę przyznać szczególnie w tym drugim przypadku jest rzadkością."
opis Twojego zmęczenia brzmi dla mnie bardzo budująco, pokrzepiająco etc. Toungue - dziękuję w00t

Co do Krzyśka to ja sobie z nim jeszcze inaczej porozmawiam, bo zawsze musi mnie czymś zaskoczyć...ja mu mówię któregoś piątku - wiesz chciałabym spróbować kiedy na ten osławiony złą sławą Kościelec - on w niedziele przysyła mi zdjęcie ze szczytu Kościelca z dopiskiem, sorki nie chciałem, zmuszono mnie Big Grin No to ja mu któregoś tam dnia w tygodniu, że rozglądam się za samochodem ''terenowym'', że mam ciągotki żeby czymś takim sobie pojeździć - no to prosze, zaraz Mieciur wyciąga z garażu Ładę Niva Big Grin Wink Zamorduję, uduszę, a ciało zakopię Devil

Ps. poskąpiliście widoków Rolleyes
Ps. oczywiście pozdrawiam i zapraszam do zwiedzania dalszej części Pragi Wink
Bardzo ładne. Podoba mnie się.

Mieciur czy w Ładzie też jest regulamin ?
Ja do tej metalowej puszki nie wsiadam Toungue Z ruskich rzeczy, to lubię tylko pierogi Smile

Taki nocleg przed wyjściem na Ornak, to naprawdę oryginalny pomysł Smile
Panie - Łada jest rosyjska a nie ruska.

Ja to planuję nocleg na Lipowskiej, a potem wejdę na Kościelca. Malego.
Widzę, że znowu muszę małe sprostowanie zamieścić Smile
1. Pojazd trzymał się pewnie drogi i tu żadnego niebezpieczeństwa międzylądowania w potoku nie było.
2. Znak zakazu mieciura nie dotyczy - wszak nie dotyczy stałych mieszkańców, a że ja podobno z lasu jestem to jechałem do domu Smile
3. Panie Łukaszu, regulamin będzie obowiązywał ale z lekkimi modyfikacjami - np. w zakresie spożywania alkoholu w pojeździe.
4. Panie Mallaidh, wsiądziesz Pan do tego pojazdu szybciej niż myślisz. I to w odświętnym ubraniu !
5. Pani Gabi, to tylko przypadkowa zbieżność wydarzeń i okoliczności Smile

A co się tyczy samego wyjścia na Ornak to było bardzo udane. Nareszcie pogoda była idealna - było coś widać, nie wiało i nic mi na głowę nie padało/sypało. Było dobrze Smile

Ps. Justynko, bardzo udany debiut Smile wszystko ładnie i ciekawie opisałaś. Jeszcze raz dziękuje za wspólną wycieczkę Smile

Cytat:
A co się tyczy samego wyjścia na Ornak to było bardzo udane. Nareszcie pogoda była idealna - było coś widać, nie wiało i nic mi na głowę nie padało/sypało. Było dobrze

co q*** świadczy o tym, że to na mnie ornak ma uczulenie (na 5 prób przejść raz widoki, ale w takim wietrze że mi zerwał pokrowiec z plecaka) a tak to wycof, deszcz padający poziomo, widoczność na 10 m i inne tego typu atrakcje...
muszę tam jechać znowuBig Grin

Mogę pani Justynie tylko pogratulować. ok Na forum pojawił się nam następny relacjonista.
Co do wycieczki, to można pozadzrościć. Trochę się zastanawiam, czy z Gosią warto chodzić po kopczykach, uhm jeżeli przyciąga chmury, jak światło ćmy.

Sokół

No proszę, to i ja chętnie obejrzałem widoki z Ornaka (Ornaku - Miodki, poprawcie, bo się zawiesiłem) bo nam wyszły tylko przewalające się chmury (które notabene nie były wcale złe)

Nie kusiła Bystra bądź Stary Bociek?

Niwę masz, Mieciur??? Jak wrażenia?
Gabi- zmęczenie to rzecz ludzka, bywają lepsze i gorsze dni..ale jak piękne jest pokonanie własnych słabości..Co do Krzyśka to w związku z tym, że nie będzie mnie na Waszym najbliższym wspólnym wypadzie, a groźby brzmią poważnieWink to muszę teraz stanąć w Jego obronie- żeby jeszcze kiedy zabrał na szlak- On tak z dobrego serca..Big Grin
A..i dziękuję za zaproszenie na Pragę- było bardzo miło, klub przyjemny i trzeba się faktycznie w te rejony jeszcze wybraćSmile

Maćku- zastanówcie się jeszcze z Gośką dobrze zanim wsiądziecie do tej jak zwykle wyrywającej się Mieciurowi bestiiSmile

Sokole- co do kuszenia przez Bystra/Starego Boćka to po wejściu na Suchy Wierch Ornaczański i ujrzeniu celu padło "to gdzie dalej, gdzie dalej??" ale zdroworozsądkowo raz to ja miałam nie najlepszy dzień jeśli chodzi o siły, a dwa to było późno bo zanim z Wierchomli dotarliśmy do Siwej Polany to jednak trochę nam zajęło..Będzie trzeba koniecznie innym razem zaliczyć.
Gośka, myślę, że Ornak był łaskawy dla Justyny - w końcu nie byle kto i z daleka przyjechał Big Grin Pewnie dla mnie czy dla Ciebie znowy byłby zarezerwowany tylko wiatr i deszcz kwasny
Sokole, Stary Bociek może i kusił, ale czasowo się nie wyrabialiśmy, ogólnie to ostatnio wolę w górach zrobić mniejszą trasę i się nimi nacieszyć niż łoić szczyty i połykać km.
Spokojnie, Poldolot jest dalej podstawowym pojazdem, w żadnym wypadku nie poszedł w odstawkę. Niva jest "w rodzinie" i od czasu do czasu ją wykorzystuje. W sumie fajny czołg - zero elektroniki, głośne to i tłucze się strasznie czyli to co lubię najbardziej Toungue

Cytat:
2. Znak zakazu mieciura nie dotyczy - wszak nie dotyczy stałych mieszkańców, a że ja podobno z lasu jestem to jechałem do domu

ciekawe, czy straży leśnej albo gliniarzom też byś się tak tłumaczyłToungue

Mieciur prawdopodobnie jest Człowiekiem z Lasu.
Przekierowanie