Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Pytanie - Beyond the Limit
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
No to fajnie że się dogadacie, jeszcze zostali ze zgłaszających się: Danusia Rycho Tomtur i Michaell86
Danusi rowniez wysle, jak juz kiedys obiecalam Smile
i wszystkim co w Krakowie sa moge skopiowac (tylko bym prosila wtedy o plytki)
Dziękuję bardzo pięknie za pamięć......to juz będa dwa piwka Big Grin
Marycha i jak idzie nagrywanie??? Ile tam jeszcze tych odcinków zostało ?? Smile:) Ale świetna pogoda dzisiaj a ja na uczelnie musze jechac:/
obejżałem wszystkie części, dwie ostatnie zrobiły na mnie najwieksze wrażenie.
Najbardziej nie podoba mi się ten tłok przy zdobywaniu Everestu, to psuje wszystko i stwarza bardzo duże zagrozenie, nie będe pisał o szczegółach by nie psuc innym zabawy... ale jest tam tego naprawdę...

Pablo napisał(a):
obejżałem wszystkie części, dwie ostatnie zrobiły na mnie najwieksze wrażenie.
Najbardziej nie podoba mi się ten tłok przy zdobywaniu Everestu, to psuje wszystko i stwarza bardzo duże zagrozenie, nie będe pisał o szczegółach by nie psuc innym zabawy... ale jest tam tego naprawdę...

Tak się kiedyś zastanawiałem czy wszyscy Ci himalaiści to tak naprawdę ludzie ogarnieci maniakalną miłością do gór czy też posród nich jest wielu takich dla których przyroda piekno nie odgrywa roli a liczy sie tylko pęd chęć zdobycia szczytu i wiecej nic .Naszła mnie taka refleksja, gdy kiedyś obejrzałem film dokumentalny o tonach śmieci ,butli zalegających w miejscach istniejących obozów.Dla mnie tacy ludzie to nie himalaiści tylko egocentryczne pozbawione uczuć puste maski.Sad

Tak Spoko, w dzisiejszych czasach myslę że te tłumy na Everescie to raczej sport ekstremalny i znów powracający i częsty ostatnio temat "trzeba tam być", myślę że gdybym miał możliwość, przygotowanie, kasę itd. to wybrałbym inny szczyt/osmiotysięcznik.
No i dochodzi jeszcze taki czynnik, mianowicie na tej wysokości to jest walka o przetrwanie, nie ma czasu na podziwianie przyrody, zupełnie inne myslenie, jedynie tych kilka minut triumfu na szczycie i refleksja po powrocie.

Duze grono tych ludzi nie miało wcześniej z górami nic do czynienia, blade pojęcie o asekuracji (nie mówie tu o filmie ale wogóle), płaca kasę dla firm, profesjonalistów, a sherpowie "wnoszą ich na szczyt", tak ponoc było z pewną panią od nas...

W tym filmie mało pokazali prawdziwych ludzi gór, ich psychikę a szkoda to oni najwięcej wkładają pracy (wnoszenie sprzętu, poręczowanie)

Wielka szkoda, że mineły już te romantyczne czasy pionierskie a za to panuje wszechobecna komercjalizacja (wszystko dobre na czym da sie dobrze zarobić)

Pablo napisał(a):
Duze grono tych ludzi nie miało wcześniej z górami nic do czynienia, blade pojęcie o asekuracji (nie mówie tu o filmie ale wogóle), płaca kasę dla firm, profesjonalistów, a sherpowie "wnoszą ich na szczyt", tak ponoc było z pewną panią od nas...

"Wnoszenie na szczyt" to zbyt duże uproszczenie. Tam trzeba wejść samemu. Nikt w tym nie pomoże. Szerpowie tylko wniosą sprzęt do baz i zaporęczują. A drogę trzeba zrobić samemu. Ekspedycje niekomercyjne też korzystają z usług Szerpów. Szerpów wynajmowało się i 50 lat temu.
Martyna weszła tam sama. Nikt jej tam nie wciągnął. Jej książka ponoć bardzo rozjaśnia ten temat.
W samym filmie z resztą to wyraźnie widać. Jak ktoś deje radę to wchodzi. Szerpowie wnoszą sprzęt i poręczują a przewodnik określa drogę i podejmuje decyzję.
W wyprawach niekomercyjnych jest podobnie. Szerpowie też wnoszą sprzęt i poręczują ale robią to też i sami uczestnicy wyprawy. A o wszystkim decyduje kierownik.
Czy wyprawa jest komercyjna czy nie komercyjna to i tak trzeba wejść na te 8848

Jestem zdania ,że ktokolwiek to organizuje czy to wejścia komercyjne czy też nie Organizatorzy każdego wejścia powinni też zorganizować usunięcie jakichkolwiek pozostałości po obozie wszelkich butli smieci itp.I jeżeli ktoś wchodzi bo ma takie aspiracje czy nawet przygotowanie to niech przed wejściem pomyśli ,zeby pozostawić to miejsce takim jakie zastałem
Zdaje się Spoko-że w Nepalu-ekipy chcące wejśc na Everest-oprócz kosztów oficjalnego zezwolenia, uiszczają sporą kwotę-jako rękojmie zniesienia śmieci i odpadków po zakończeniu działalności.

brat napisał(a):
..."Wnoszenie na szczyt" to zbyt duże uproszczenie. Tam trzeba wejść samemu. Nikt w tym nie pomoże. Szerpowie tylko wniosą sprzęt do baz i zaporęczują. A drogę trzeba zrobić samemu. Ekspedycje niekomercyjne też korzystają z usług Szerpów. Szerpów wynajmowało się i 50 lat temu.
Martyna weszła tam sama. Nikt jej tam nie wciągnął. Jej książka ponoć bardzo rozjaśnia ten temat.


Nie wiem, nie byłem i nie znam, dlatego napisałem ponoć i nie napisałem kto, w innym gronie (nie gorskim temacie) pewnie broniłbym tego wejścia... zresztą są jeszcze inne dziedziny sportu gdzie zetknąłem się w.w. i jakos tak wyrobiłem sobie jakis wizerunek, ale nie mi jest oceniać... koniec tematu.

brat napisał(a):
... i tak trzeba wejść na te 8848...

Zgadzam się w 100%

Uważam że "styl" takiego wejscia też jest ważny, w filmie największe wrażenie zrobili na mnie MAX CHAYA z Libanu i MOGENS JENSEN z Danii i jego samodzielna decyzja o odwrocie.

Pablo napisał(a):
Nie wiem, nie byłem i nie znam, dlatego napisałem ponoć i nie napisałem kto...

No i nie musiałeś pisać kto.
Nie ważne jaka Martyna jest i jakie się ma o niej zdanie. Ważne, że weszła. I musiała to zrobić sama ponieważ nie ma innej możliwości.
Dlatego uważam, że opinie ujmujące jej coś z tego wejścia należy sprostować.
Dlatego na Twoje "ponoć" napisałem moje zdanie na ten temat. Z resztą nie tylko moje.

Ooookey Bracie, zgadzam się z Twoim ostatnim postem, mój błąd.
Myślę że jeszcze ja dodam co nieco do tematu wejścia Martyny. Miałem okazję posłuchać na żywo podczas Trzech Żywiołów jej relacji, opowiadań, oglądałem wiele jej zdjęć które szczegółowo przedstawiały to wejście.

Na podstawie tego spokojnie mogę stwierdzić, że opinia panująca w polskim internecie o wniesieniu jej przez Szerpów jest całkiem nie na miejscu, wynikająca chyba z zazdrości ludzkiej. Podczas gdy inne ekipy zagraniczne miały po kilunastu bądź kilkudziesięciu Szerpów, zespół Martyny Wojciechowskiej miał ich dwójkę... W dodatku często robili problemy (to akurat jest chyba powszechne) które trzeba było rozwiązywać dodatkowym "kieszonkowym".

Wejście na szczyt dokonała Martyna (i inni członkowie zespołu) całkowicie sama. Pokonywała osobiście lodospady, szczeliny, zdobywała kolejne obozy, w celu aklimatyzacji dokonała osobiście wielu wejść i zejść. Wreszcie pokonała odcinek wspinaczki w strefie śmierci. Weszła tam i zeszła. Dodając do tego fakt że na 3 lata (albo 2, już nie pamiętam dokładnie) po wypadku jeździła na wózku inwalidzkim, to ja akurat uważam to za bardzo duże osiągnięcie.

Oczywiście nie było to typowo sportowe zdobycie szczytu, a zdecydowanie bardziej turystyczne. Jednak ona zrobiła to sama i z pewnością w dużo trudniejszych warunkach niż wiele osób z dotychczasowych zdobywców najwyższej góry świata.
mysle ze bardziej denerwuje rozglos medialny w tym samym czasie inni polscy himalaisci zdobyli duzo trudniejsza droge ... i cisza ale taki live
Stron: 1 2 3 4 5
Przekierowanie