Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Zapomniana Barania
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
W piękną, wrześniową sobotę postanowiłyśmy odwiedzić Baranią Górę. Tak się jakoś zawsze składało, że przy zdobywaniu okolicznych górek zawsze o niej zapominałam - więc prz najbliższej okazji postanowiłam to nadrobić.

Start zapewniamy sobie dość wysoki, bo z Przełęczy Salmopolskiej. I niestety też późny - pomimo, że to pierwszy autobus, na miejscu jesteśmy około 9.00. Tutaj pierwsze moje zdziwienie - z autobusu wysiada dość sporo ludzi i gramolą się razem z nami na szlak. Wygląda na to, że dzisiaj możemy zapomnieć o czymś takim, jak pustki w beskidach Wink

Poranne jesienne światełko sprawia, że podczas pierwszgo podejścia w lesie praktycznie nie chowam aparatu. Niestety las dość szybko się kończy.

[attachment=40354] [attachment=40355] [attachment=40356]

Temperatura nie jest już tak jesienna. Słońce przygrzewa mocno, ale nie ma co narzekać - cieszymy się błękitnym niebem Wink

[attachment=40357] [attachment=40358] [attachment=40359]

Widoczność nie powala. Nawet Królowa Niepogód tak jakby niezbyt miała ochotę się dzisiaj komukolwiek pokazywać... Wink

[attachment=40360] [attachment=40361] [attachment=40362]

Docieramy na szczyt Baraniej Góry, a tu tłumy. Przeciskamy się na wieżę widokową. W oddali majaczą Tatry, w dole zaś dość przygnębiający krajobaz 'jak po wojnie', tak charakterystyczny dla tej części Beskidu Śląskiego. Na szczęście jest też skrawek lasu, który jeszcze troszkę żyje i znacząco poprawia sytuację.

[attachment=40363] [attachment=40364] [attachment=40365] [attachment=40366] [attachment=40367]

Niezbyt widzi mi się powrót tym samym szlakiem - jak to było w planie. A, że Ola podziela moje zdanie, współnie więc stwierdzamy, że idziemy dalej. Wyruszamy w stronę Przysłopu.

Tutaj las jakoś się trzyma. Co jakiś czas ukazują się widoki na Małą Fatrę.

[attachment=40372]

Docieramy do schroniska. Nerwowo patrzę na zegarek i zaczynam przesądzać, że naszą dzisiejszą wycieczkę zakończymy jednak w Wiśle.

Po jakimś czasie dochodzimy do asfaltowej drogi, której jedyną atrakcją jest Czarna Wisełka.

[attachment=40369] [attachment=40370]

Po dojściu do cywilizacji podejmujemy marną próbę dostania się do niebieskiego szlaku, która niestety poprzez obtarcia Oli i dość późną godzinę kończy się tak :

[attachment=40371]

I tak podziwiam dziewczynę za to, że w takich buciorach przeszła te kilometry.
W rezultacie zadowolone łapiemy stopa do Wisły i stamtąd długa i zawiła droga PKP do Bielska. Ważne, że z uśmiechem na twarzy Wink

Widzę, że Ola naprawdę dała się wkręcić w górołażenie i to mnie naprawdę cieszy. Jest zadowolona i już planujemy kolejne trasy.
A ja obiecuję sobie, że na Baranią Górę wrócę zimą. Jak pogoda pozwoli, to jeszcze w tym roku Smile

Sokół

Ciekawa wycieczka, kilka fajnych zdjęć.

Troszkę niepotrzebnie zeszłyście do schroniska, Biała Wisełka lepsza, a i od szczytu lepiej było komunikacyjnie bić na Glinne i Węgierską... ale co tam... nudną czarna wisełkę tez należy zobaczyć, choćby po to, żeby stwierdzić, ze jest nudna.

Sokół napisał(a):
Troszkę niepotrzebnie zeszłyście do schroniska, Biała Wisełka lepsza, a i od szczytu lepiej było komunikacyjnie bić na Glinne i Węgierską... ale co tam... nudną czarna wisełkę tez należy zobaczyć, choćby po to, żeby stwierdzić, ze jest nudna.



Miałyśmy zamiar najpierw zejść właśnie niebieskim do Białej Wisełki, ale się zagapiłyśmy i poszłyśmy niebieskim w drugą stronę, a potem nie chciało nam się już wracać.

Nie było tak źle Wink Ale faktycznie, drugi raz się tam chyba z własnej woli nie wybierzemy.

Sokół napisał(a):
(...), Biała Wisełka lepsza, a i od szczytu lepiej było komunikacyjnie bić na Glinne i Węgierską... ale co tam... nudną czarna wisełkę tez należy zobaczyć, choćby po to, żeby stwierdzić, ze jest nudna.


Jeśli się te doliny zna wyłącznie z asfaltowego punktu widzenia to rzeczywiście można odnieść takie wrażenie. Jednak Barania od strony Czarnej Wisełki w rzeczywistości jest mniej przeorana i bardziej dziewicza. Chatka myśliwska z XIX w. na "polanie głuszca" jest jednym z kilku miejsc dla których warto "pobłądzić" po tych rejonach...
[attachment=40380]
Hemli - wycieczka i foto ok

O Krzychu z tym facetem też po górkach chodziłeś Big Grin
Przekierowanie