Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Jeszcze będzie przepięknie, czyli wyobrazić sobie Tatry.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Doczekałem się wyjazdu w Tatry. Całe dwa tygodnie w górach! Oczekiwania, choćby z tego powodu, były niemałe.
Dzień przyjazdu ok.Taterki już z daleka cieszyły nasze oczy. [attachment=39619]Smokowiec słoneczny, z chmurkami na niebie. Na miejscu rekonesans -rozkłady jazdy, sklepy itp.[attachment=39620]
Pierwszy dzień w Tatrach, mimo iż miał być dniem na przetarcie, skończył się na Sławkowskim. Przed szczytem[attachment=39621] [attachment=39655][attachment=39622]i (jak się okazało wkrótce) po szczycie [attachment=39623][attachment=39624]pogoda niezła, ale jak na złość, w najważniejszym momencie, czyli na szczycie[attachment=39625], widoczność zero.Trudno...
Po mocnym przetarciu, kolejny dzień był już rzeczywiście lajtowy i stanęło na Szczyrbskim Plesie. Pogoda jako taka, choć widoczność dość mocno ograniczona.[attachment=39626]
Kolejny dzień to może Koprowy, a może Osterwa. W schronisku przy Popradzkim Plesie stanęło na Osterwie z opcją jak się daleko da Magistralą. Zaczęło się nieźle. [attachment=39627]Potem było już gorzej,[attachment=39628] a potem już źle. [attachment=39629]Burza na przełęczy z dużym wiatrem i ulewą spowodował nasz bardzo szybki powrót nad Popradzkie Pleso.[attachment=39630] Przemoczeni do suchej nitki schnęliśmy wracając na stację kolejki. A wracaliśmy już znowu w słońcu.[attachment=39631] A niech to...
Następny dzień na nabranie sił spędziliśmy w basenach termalnych. Zupełna laba.
Nazajutrz przyszła kolej na Koprowy. Pogoda nie nastrajała zbyt optymistycznie, zachmurzenie dość duże ale nie padało, więc do dzieła. Im wyżej, tym gorzej. Na przełęczy to już naprawdę nieźle gwizdało ze śniegowymi dodatkami.[attachment=39632] Na wierchu niestety mleko. [attachment=39633][attachment=39634]Powrót jako tako.[attachment=39635]
Kolejnego dnia, jako że poprzedniego dnia dostaliśmy trochę w kość, mieliśmy się obijać. Ale po przebudzeniu niespodziewanie okazało się, że za oknem bezchmurne niebo! [attachment=39638]Szybka decyzja - w góry. Wybór padł na Polski Grzebień [attachment=39639][attachment=39640]z odbiciem na Małą Wysoką [attachment=39643] [attachment=39642] i powrót przez Rohatkę.[attachment=39646][attachment=39645] Mimo iż w ciągu dnia pojawiały się chmurki i obłoczki, to taki dzień jak ten był wprost wymarzony do górołażenia.[attachment=39648][attachment=39656]
W niedzielę zaplanowaliśmy wypad do Zakopanego i na Wiktorówki. Jako że na Wiktorówkach [attachment=39652]i Rusinowej [attachment=39653]byliśmy dość późno, okazało się, że miejsca te świeciły pustkami. Wszyscy byli chyba w tym czasie na Krupówkach. A na Rusinowej koniecznie oscypki i żentyca. [attachment=39654]Pycha. cdn
No tego lata pogoda nas nie rozpieszcza ,ale na fotach widać że nic to że pada humor dopisuje i tego sie trzymajmy Big Grin
Następnego dnia, jako że pogoda nie była zbyt łaskawa, wjechaliśmy na Skalnate Pleso (Słowacy też biorą), z opcją albo w stronę Hrebienoka albo do Zielonego Plesa. Wybraliśmy w końcu Zielone Pleso. Od Rakuskiej zaczęło padać.[attachment=39681]Przy zejściu Białą Wodą - lało. Kilka godzin w ulewnym deszczu dało się we znaki, tym bardziej że musieliśmy dojść aż do Tatrzańskiej Łomnicy. Część szlaku od schroniska w dół przypominała Suchą Belę, a i zejście z przełęczy do doliny też momentami było uciążliwe. [attachment=39682][attachment=39683]Już teraz wiem, skąd pochodzi nazwa "Biała Woda".
Kolejny dzień także nie zapowiadał się pogodnie. Ale że nie padało, zdecydowaliśmy się z Vysnych Hagów pójść na Batyżowiecki Staw[attachment=39684] z opcją pójścia Magistralą w stronę Śląskiego, tak daleko, jak się da. Dało się tylko do stawu [attachment=39685]i to tylko dlatego, że bardzo chcieliśmy tam dotrzeć - chmury, deszcz ...
Następny dzień podobny do poprzedniego - pochmurny. Podjechaliśmy do Tatrzańskiej Lesnej i poszliśmy Studeną pooglądać sobie wodospady[attachment=39686] [attachment=39687]z opcją zagłębienia się w wyższe partie doliny. Po godzinie marszu lało niemiłosiernie. Szlak zamienił się w wielkie błotnisko. [attachment=39688]Uciekliśmy na Hrebienok [attachment=39689]i na bazę.
Poranek następnego dnia rozpoczął się zupełnie nieźle. Kierunek - Jagnięcy. Podjechaliśmy do Kieżmarskich Żlebów i w górę. Niestety im wyżej, tym chmurek coraz więcej. Powyżej schroniska przy Zielonym Plesie już ich dość dużo. Tuż przed szczytem krótki deszcz i mleko. Szlag by to. Ale na szczycie, znienacka przejaśniło się znacznie! [attachment=39691][attachment=39692][attachment=39693]Super. W drodze powrotnej stado kozic dużych i małych zastąpiło nam drogę. [attachment=39694][attachment=39695]Tyle kozic w jednym miejscu jeszcze nie widziałem.Prawdziwie to Jagnięcy Szczyt. I tu jeszcze jeden futrzak.[attachment=39690](Zresztą, tylu kozic co podczas tego pobytu spotykaliśmy prawie codziennie, to jeszcze nigdy.) Po dotarciu do schroniska - leje. Ale tylko z godzinę, więc zmoknąwszy co nieco, wracamy do domu.
Ostatni dzień rozpoczął się od słońca. Kierunek - Lodowa Przełęcz. Początkowo sielsko anielsko,[attachment=39696]ale za nami zaczynają pojawiać się kłęby chmur. Przy Chacie Tery`ego wszystko tonie w chmurach. [attachment=39697]Po krótkiej konsumpcyjnej przerwie w schronisku, okazuje się że zaczyna padać. Przy rozejściu na Czerwoną Ławkę zaczyna lać. Tu idę już sam.[attachment=39698] Podejście koszmarne, [attachment=39699][attachment=39700]tym bardziej że marsz odbywał się w przeciwdeszczowym poncho, które zdarzało mi się przy wspinaniu przydeptywać. Po zejściu do chaty - znowu lepiej.[attachment=39701] No cóż, nie można mieć wszystkiego.
W dzień wyjazdu 9 stopni, leje... Nawet nie żal wyjeżdżać.
Może następnym razem?
Wink;)Wink;)Wink
Więc pogoda zepsuła się dopiero na koniec pobytu...
Pięknie spędzony czas i to ile dni!!! Ładnie sobie poczynaliście, bez ciśnienia a jednak dużo udało się przejść i zobaczyć ok. A te kozice po drodze na Jagnięcy to faktycznie, nawet z drogi nie chcą schodzić, hodowlane chyba jakieś takie Wink
Brawo Yoterze clap To się mówi z minima wycisnąć maksymum. Tak ma wyglądać wycieczka w Tatery. Żadnego wylegiwania, tylko codzienne odwiedziny kopczyków bez względu na pogodę. Trochę mi Was żal, ponieważ zasłużyliście na ciut lepszą pogodę. Ciekawe, że wierzchołki zawsze ukryły się przed Wami. innocent
Powodzenia w przyszłych wyprawach. ok
Z całej relacji nasunęło mi się jedno ważne pytanie:

Ilu to Ja miejsc jeszcze w Tatrach nie widziałem??? Smile

Świetny i udany wypad! Bez względu na pogodę...
Taka kapryśna pogoda tego lata w kopczykach, co zrobić Smile Ale najważniejsze, że wyjechaliście górsko spełnieni ( chyba ) i jednak w wiele miejsc udało się Wam wejść. Fajny taki dłuższy pobyt w Taterach ( mi si marzy, ale jeszcze nie na obecną kieszeń innocent ) i super, że wykorzystaliście go w pełni.

A na następny raz pozostaje życzyć suchego szlaku i... więcej widoczków Wink
yoter, najważeniejsze, że byłeś mimo kaprysów pogody zadowolony - co można wywnioskować z Twoich zdjęć. Masz pewien dystans i brak parcia, że coś trzeba wykonać na mus i nie ma zmiłuj. Dobrze, że nie mieliście sztywnego planu, który chcieliście zrealizować ''za wszelką cenę'', działaliście i planowaliście spontanicznie dostosowując się do warunków jakie panowały na szlaku. Fajnie się zwiedzało Tatry mając Cię za przewodnika Wink Kilka bardzo ciekawych ujęć można było zobaczyć. Świetnie wykorzystany czas. Aktywnie, to lubię - a zapału można pogratulować. Mały niedosyt być może pozostał bo kto nie chce stanąć na szczycie i zobaczyć panoramy na otaczające szczyty. Wtedy świat jest taki odległy, a człowiek wydaje się malutki, ale za to trochę zatańczyłeś w chmurach i to w sobie też ma magię. ok Powodzenia następnym razem.

Sokół

No cóż, nie zawsze jest tak, jak chcemy, ale i tak wyciągnałeś z tego urlopu dużo, nawet bardzo dużo. Zawzięty jesteś, skoro deszcz Cię nie zniechęcił przez tyle dni.

tomtur napisał(a):
... widać że... ... humor dopisuje...


Tak tomturze, bez tego to nawet przy ładnej pogodzie kiepskoSmile

Pablo napisał(a):
...dużo udało się przejść i zobaczyć ok. A te kozice po drodze na Jagnięcy to faktycznie, nawet z drogi nie chcą schodzić, hodowlane chyba jakieś takie Wink


Rzeczywiście trochę przeszliśmy. SmileChociaż w planach było jeszcze co nieco. A z tymi kozicami to chyba rzeczywiście jakiś wypas czy co?Big Grin

Cytat:
tomtur napisał(a):
- ... widać że... ... humor dopisuje...

Yoter napisał (a):
- Tak tomturze, bez tego to nawet przy ładnej pogodzie kiepskoSmile


Zgadza się, oj zgadza - zdecydowanie ważniejsza na szlaku od pogody jest pogoda...
... duchaSmile

Nie dawno się na własnej skórze o tym przekonałem, nie długo się tym podzielęCool

Stasiu napisał(a):
Ciekawe, że wierzchołki zawsze ukryły się przed Wami. innocent
Powodzenia w przyszłych wyprawach. ok


Właśnie Stasiu, było to trochę irytujące. Jest pretekst by się tam znowu wdrapaćSmile Powodzenie się przyda. Dzięki.

hemlighet napisał(a):
Fajny taki dłuższy pobyt w Taterach ( mi si marzy, ale jeszcze nie na obecną kieszeń innocent )


Gdyby co, to na Słowacji na pewno nie jest drożej niż w Polsce.

Stron: 1 2
Przekierowanie