Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dzik wieczór.

Środa - dzień wolny od pracy a busy się narzucają. Nachalnie. 5 złotych polskich kurs Żywiec - Korbielów Granica. Po przeliczeniu mego majątku obrotowego dochodzę do wniosku, że mnie stać na taki wyjazd. 8.55 ruszamy z kopyta. Tak przy okazji nie ruszamy z dworca PKS tylko z przystanku obok Poczty na dworcu PKP. To taka darmowa informacja turystyczna dla przyjezdnych. Jedziemy sztuki dwie. Dzień wcześniej z kolegą lekko zachlalismy ryje to teraz trzeba się usportowić. W planach Pilsko szlakiem niebieskim granicznym. Czyli w las. A piękny to las. Było tak cudnie i ponuro, że widziałem tam pierwszych Piastów jeżdżących na turach. W górę malo narodu podążało - w sumie może z 5 sztuk. W dół więcej. Nawet plecaki nosili. Witaliśmy ich słowami Ave i Priwiet. Co do pogody to wredna była. Tak z 30 stopni, chmur tak plus minus ze 6. Na całym widocznym niebie. I jeszcze jak na złość las się skończył. Mimo tego byliśmy dzielni. W czasie 2 godzin i 20 minut zdobywamy ( bezkrwawo ) słowacki szczyt. Taka jasność wkoło świeciła, że Tatrów nie było. Nie było widać. Za to okoliczne typki jak na wyciągnięcie ręki. I jeszcze Fatra szczerzyła kły. Zalegamy w kosodrzewinie ( były pewne kłopty z cieniem ) i wypoczywamy. Turystyka leżakująca to jest to. Czas jednak goni i staczamy się czarnym na Miziową. Pusto tam. Nawet narciarzy nie było. A ludzi może z 7. Tu czas na kolejny odpoczynek. Siadamy, pozbawiamy się obuwia i sielanki nadszedł czas. Korbielów mamy zamiar osiągnąć zielonym. Tak więc ruszamy z kopyt. Szatańskich. Tuż obok schroniska spotykamy masową grupę turystów plecakowych Oddawali się taplaniu w kałuży. A my tak radośnie i swobodnie idziemy w dół, że coś się nam tego tamtego pomyliło. Ale nic to - dotarliśmy w końcu do cywilizacji. Po drodze były np lwy. Dwa. Taka dzika ta miejscowa przyroda. Busem do Żywca i dzień można było uznać za udany.

Ave,

P.s. Powyższy tytuł nie ma nic wspólnego z wydarzeniami wczorajszego dnia. Ale mi się ta piosenka podoba.
No, jakby nie patrzył - lwySmile

Sokół

Szkoda jedynie, że widoczność Ci nie dopisała....
czyli gdzieś tam od Przełęczy Glinne szliście, tak ? uhm

Trzeba było z Żywca iść niebieskim na Romankę, potem żółtym na Rysiankę i dopiero na Pilsko, wtedy z Ciebie byśmy w pogrzebowym wymiary zdjeli giggle Toungue
Lucky, ale się zawiodłem na tej relacji. kwasny Myślałem, że będzie jaka relacja morska. Byłem ciekaw jak odganiasz fanynki na słonecznej plaży, pokonujesz fale słonego jeziora stylem dowolnym albo chociaż zbierasz muszelki. A tu górska wyrypa "normalweg" na Pilsko. Sad
Tym razem Ci przebaczam. Na przyszłość trzeba się polepszyć. Smile
Machałam Ci z Klimczoka Wink

A tak poza tym - borówki już dojrzały? Bo nie wiem czy mi się opłaca na Pilsko iść uhm
Plaża ładna, molo też...ale cosik morza (chmur?) nie widać?
Aż tak Cię suszyło? Toungue Smile
Panie Tomaszu - nie było źle. Tatry ponoć się nie zmieniły od ostatniego czasu, a Beskidy były sympatyczne z mordy.

Gabi - pierwsze zdjęcie to początek szlaku. Właśnie na Przełęczy. A co do wymiaru to od 6 lat doskonale znam się z szefem jednego z żywieckich zakładów pogrzebowych ...

Stasiu - dziękuję. Kolejnym razem zrobię zdjęcia bałwanów morskich na Jeziorze Żywieckim.

Hemli - widziałem. Borówki małe i ukrywają się. Nawet na to z kolegą uwagę zwróciliśmy.

Panie Maciej - suszenie zostało zniwelowane już w busie. Wstyd mi się przyznać ... Shy Tego dnia byłem piwny Shy
Przekierowanie