Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Miało być inaczej... a wyszła Lodowa Przełęcz 23.06.2011
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Planowana od jakiegoś czasu Czerwona Ławka. Zważywszy na sytuację życiową chyba ostatni mój wyjazd w góry na dłużej.

Prognozy na zbliżające się święto od kilku dni niesprzyjające. Szlag by to - weekend idzie w końcu!!! Maciek w pracy - odpada. Czekamy z decyzją. Mija wtorek, mija połowa środy. Wykonuję telefon do Mieciura. Na szczęście osobnik ten ma równie w głowie porympampampane jak ja. Szybka decyzja, chrzanić pogode, jedziemy. Nawet jak będzie padało to obejrzymy sobie Terinkę chociaż (jeszcze nas nogi w ten tatrzański rejon nie poniosły).

Wyjazd -5.00. Po 1 godzinie i 30 minutach meldujemy się w Starym Smokowcu. Miejsce na parkingu za jedyne 5.60 euro na dzień (ale parkingowy bytuje od 7), szybkie przepakowanie plecaków i ruszamy. Na razie - lampa jak nie w dzień deszczowych prognoz. [attachment=38669]

Po 40 minutach pada Hrebeniok. Duszno jak w piekle, a to dopiero parę minut po 7 rano. Bez zastanowienia ruszamy dalej do schroniska Zamkowskiego. Po beznadziejnie wilgotnych kamulcach mozolnie pełzniemy, jedyną atrakcją tutaj są wodospady. [attachment=38670] I chrzaniąca się pogoda, powoli nasze marzenia i górskie aspiracje oddalają się w niebyt. Pod schroniskiem focimy portret nieobecnego z naszej trójki [attachment=38671](znający Maćka wiedzą o co chodzi) i robimy postój śniadaniowy (Mieciur otwiera piwo Smile ) Tu mijają nas pierwsi tego dnia turyści. Ceny w schronisku nas przeraziły (5.80 euro za gulasz??!!).

Pada. Inaczej ; momentami napieprza deszczem. I mgli się pięknie. Raj... szlag by go trafił. Zmagamy się z decyzją czy jest sens iść dalej, ale jak to my o 9 ruszamy na szlak zielony . I jak zakładamy kurtki - przestaje padać, gdy je ściągamy - lejba od nowa. W końcu idziemy w rozpiętychWink Widoki na dolinę przepiękne-od czasu do czasu coś tam się wyłania. aaaa - to tam są jakieś góry??? (kilka zdjęć ze specjalną dedykacją na Forumowej Mgielnej DamyWink )[attachment=38672][attachment=38673][attachment=38674]

. W sumie jak tak potem pomyśleliśmy to ta mgła była zbawienna - nie widzieliśmy demotywującej odległości dzielącej nas od schroniskaToungue
A tak to lajtowo, po 1.25 wyłoniła nam się z mroku Terinka. [attachment=38675]
Co dziwne, od dobrej chwili nie pada. Co jeszcze dziwniejsze- COŚ widać (chwilami). Jemy drugie śniadanie obserwując spektakle przewalających się chmur, [attachment=38678]jest coraz piękniej, coraz bardziej mamy ochotę na jakieś łażenie jeszcze...

Do momentu aż nasz wzrok spotyka Czerwoną Ławkę -niestety, żleb jest ślicznie zarypany śniegiem.[attachment=38677] "Cóż, no to sobie pójdziemy pod ścianę i powąchamy łańcuch" stwierdza Mieciurny. Tak też czynimy niniejszym. Mija nas parę osób, wymyślamy sobie że z rozejścia szlaków na Czerwoną Ł. i Lodową przełęcz poobserwujemy jak sobie radzą na podejściu. W międzyczasie pogoda nam się zupełnie klaruje i funduje cudny spektakl. 100 fotek pada jak nic.[attachment=38680][attachment=38681][attachment=38682][attachment=38683][attachment=38679]
A ja siedziałem w domu ,a wy mieliście taka śliczna Tatrzańską pogode Big Grin
[attachment=38684]
Z rozejścia szlaków jak z loży w teatrze obserwujemy wysiłki ludzkości wszelakiej usiłującej się w różny sposób przedrzeć przez zalegający na ostatnim zakosie pod Czerwoną Lawką (i wyżej też) płat śniegu. Uskuteczniane było żywcowanie na skale, krok na czworaka, krok pełzający i inne takie. Patrzymy na siebie, stwierdzamy mądrze(jak to my zazwyczajBig Grin) że: "Lepiej odpuścić i tutaj wrócić niż o raz za dużo zaryzykować" i kierujemy swe kopyta na Lodową Przełęcz. Zupełnie czystą od śniegu -no 1/8 jednego zakosu się pod nim znajdowała.

Piarżysko za to piękne : krok do przodu i zjazd dwa do tyłu, cudo po prostuWink[attachment=38693]Jakoś dajemy radę, w sumie też dzięki umocnieniom szlakowym. Po pół godzinki jesteśmy na przełęczy - jak w raju... trochę ponad chmurami, trochę w chmurze, słoneczko świeci, poza nami nikogo. I gdzie te prognozy?? Stwierdzamy, że tak bywa czasem jak się jedzie w góry nie zważając na prognozy - 10 razy się one sprawdzą a za 11 góry wynagrodzą z nawiązką. Chińczykuję z aparatem na lewo i prawo. Nie chce się stąd wracać do cywilizacji, oj nie Devil[attachment=38685][attachment=38686][attachment=38687][attachment=38688][attachment=38689][attachment=38690][attachment=38691][attachment=38692][attachment=38694]

W końcu ruszamy leniwe zady, bo piździ nieprzeciętnie. I najpierw fragment łańcucha, potem piarżysko, piarżysko i piarżysko, potem znowu piarżysko; i już Lodowy Stawek, fajny jest - całkiem okrągłySmile Pod Czerwoną caly czas cyrk na kółkach, aż dziwne że nikt stamtąd nie poleciał patrząc na to co ludzie wyrabiali. A my lajtowo do schronu, tu już więcej ludzi. Potem chwila odpoczynku i w dół. [attachment=38696]

Aaaaaaaaaaaaaaa ? czyli tak ta dolina wygląda?? [attachment=38698][attachment=38697]Toungue no, ladna całkiem, czujemy się jakbyśmy szli tamtędy pierwszy razBig Grin już więcej ludzi, wszyscy prą do góry, mimo że zbliża się wieczór. Zamkowki kamulce, wodospady, jeszcze nam mało, dobijamy się przez Rainerową Chatę. Wodospady ? no ładne, ale nie na tyle żeby wyciągać aparatToungue

Do Bilikowej Chaty kukamy jak "diabeł do Betlejem" zauważamy na podłodze dywan, patrzymy na swoje ubłocone buciory i stwierdzamy że nic tu po nas Zejście z Hrebenioka nie odznacza się niczym ciekawym i po 10,5 godziny docieramy do auta. Chwila na przerzucenie gratów i ruszamy w stronę domu...




Relacja a szczególnie zdjęcia z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich, którzy przejęli się prognozami i zostali w domuBig Grin
I jeszcze dla przypomnienia nasze twarzyczki (ryje - wersja dla Poborcy), bo dawno nas tu nie widzieli:
Mieciur naskalny: [attachment=38699]
Gośka spodschroniskowa: [attachment=38700]


I jeszcze dla porównania, to samo miejsce rano: [attachment=38701] i po południem: [attachment=38702]
Ładna wyprawa gratulacje.ok ok
No, widzę teraz za co dosatłem po łbie od Tomtura za prognozę pogody. Jednak to nie była aż taka lampa. Raczej okienko słoneczne. Dobrze tak popatrzeć na miejsca gdzie się dawno nie było. ok Szkoda, że Wam nie wyszła Ławeczka, była by to ładna pentelka z zahaczeniem o Zbójnicką.
No, ale chmury bajerancko śmigają między skałami.ok Widokowo taka pogoda jest chyba ciekawsza i ładniejsza niż błękitna, pusta patelnia na niebie.
oo, fajnie poogladac co moglismy widziec w sobote... (a nie dane nam bylo.. Wink ) - Anetta, Rycho - teraz latwiej to sobie wyobrazic, nie? Wink

Brawo Gosiaku i Mieciur za aktywizacje mimopogodowa - jak widac, oplacilo sie! (z reszta w gorach zawsze sie oplaca! Smile )

P.S.
W sob. wygladalo tam tak: [attachment=38706]
Przy tych 11 godz. w trasie moje 8 w pracy to w sumie błogosławieństwo Smile
W święta trza wypoczywać, a nie po osuwiskach łazić Toungue
Dolina Zimnej Wody i Pięciu Stawów, i ich otoczenie to miejsca, które darzę wielkim sentymenetem. Przy tak zmiennej pogodzie nabierają dodatkowego uroku. Bardzo fajnie! Smile





Niedawno udało mi się spojrzeć na te okolice z góry.

marycha napisał(a):
oo, fajnie poogladac co moglismy widziec w sobote... (a nie dane nam bylo.. Wink ) - Anetta, Rycho - teraz latwiej to sobie wyobrazic, nie? Wink

Brawo Gosiaku i Mieciur za aktywizacje mimopogodowa - jak widac, oplacilo sie! (z reszta w gorach zawsze sie oplaca! Smile )

P.S.
W sob. wygladalo tam tak:


Aczkolwiek uważam, że warunki sobotnie z 25 czerwca uwiecznią spacer na Lodową Przełęcz w pamięciSmile

A na przełęczy było tak:

Sokół

No..... relację czytał się świetnie, zdjęcia ciekawe, pogoda świetna, a tak w ogóle... fajnie, że jesteś.
A Pięć Stawów w taką pogodę robi niesamowite wrażenie.

ps. a "sytuacji życiowej" gratuluję!
Bardzo ładny spacer. Deklamowaliście po drodze wiersze górskie ?
Wierszów nie było, jakoś veny brak...
Tak to bywa, że raz na jakiś czas prognozy się nie sprawdzają i trzeba po prostu iść przed siebie bez względu na wszystko.
Bardzo udane wyjście. A na Czerwoną Ławkę będzie jeszcze okazja pójść.
dzięki Ludzie za dobre słowo.
Stasiu, właśnie taki był nasz przebiegły plan żeby zahaczyć jeszcze o Zbójnicką, ale co za dużo to niezdrowo hihi została na następny razSmile
Stron: 1 2
Przekierowanie