Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Siódmego dnia tygodnia...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Siódmego dnia tygodnia, zamiast odsypiać po sześciu dniach pracy wstaję coś około 4.30. Za chwilę telefon, Majka już podjeżdża pod moje mieszkanie, małe przepakowanko i jedziemy. Przez pierwsze 40 km trasa biegnie jak moja co dzień do pracy, później jeszcze 80 i jesteśmy na Palenicy Białczańskiej.

Z tego co wiemy to Sokoły już pewnie gdzieś w okolicach Orlej Perci, a my zaczynamy jakże ciekawy pierwszy odcinek naszej wędrówki, czyli 9 km asfaltem do Morskiego Oka Big Grin

Ruch na szczęście obecnie mały, oczywiście jak na tutejsze realia, w każdym razie koniec końców coś około 8.15 docieramy pod schronisko gdzie urządzamy sobie mały piknik w połączeniu z pierwszym śniadaniem. Zaczynamy też rozmyślać gdzie to dziś się wybieramy, Rysy, Chłopek, a może jeszcze coś innego? Decydujemy się. Najpierw Czarny Staw pod Rysami Cool

[attachment=38449][attachment=38450][attachment=38451]

W pocie czoła, zostawiamy pierwsze metry choć trochę bardziej stromego podejścia za sobą, po lewej huczy dość burzliwa o tej porze roku Czarnostawiańska Siklawa, jest słońce, jest błękit (choć tylko miejscami), czasem zawieje troszkę, takim troszkę zimniejszym wiatrem. Jednym słowem jest fajnie Cool

Siadając na nabrzeżnych kamieniach burza mózgów trwa... Rysy czy Chłopek? Może monetą rzucimy... Decyzja dość prosta, jak reszka to Chłopek jak orzeł to Rysy ale wtedy to się jeszcze zastanowimy. No dobra idziemy na Chłopka. Dumni z podjętej stanowczo decyzji, odbijamy w prawo i od tej pory za zielonymi znakami zaczynamy faktycznie już bardziej strome podejście.

[attachment=38452][attachment=38453]

Szybko dochodzimy do wniosku, że wybór był słuszny no i jak w ogóle tyle można było się zastanawiać, przecież Chłopek to szlak bez porównania ładniejszy, tylko tyle że nie wychodzi się na te sławetne w naszym narodzie 2499 m. Pogoda dopisuje dalej, słońce nadaje malejącym stawom pięknych barw, jest generalnie tak jak to sobie wymarzyliśmy.

[attachment=38454][attachment=38455]

Chwila moment i wchodzimy w pierwszy śnieg, ten jednak łatwy, niezbyt stromy, choć dość rozległy. Częściowo omijamy go rumowiskami z prawej, częściowo nie omijamy bo się po prostu nie da. Zaczyna się też powoli skalisty teren, miejsce idealne na śniadanie numer dwa.

[attachment=38456]

Tutaj mamy już ciszę z prawdziwego zdarzenia, turystów niemal w ogóle, na całej trasie łącznie z zejściem to od Czarnego Stawu spotkaliśmy ich chyba maksymalnie dziesięciu.

Ruszamy dalej, teraz jeden z dwóch trudniejszych na trasie odcinków, najpierw skalisty żleb, ten jednak dobrze urzeźbiony, w miejscu w którym się go opuszcza aby przejść pod skalisty próg ubezpieczony klamrami płat śniegu, ten niby mokry, ale jednak i trochę śliski. Idący przed nami jeden turysta zawraca, my asekurując się czekanem i w rakach przechodzimy te kilka, może kilkanaście metrów, aby dalej już w suchej skale oraz miejscami w trawkach osiągnąć szczyt Kazalnicy.

[attachment=38457][attachment=38458][attachment=38459]

Konsumujemy śniadanie numer trzy, w końcu jesteśmy na przepięknym i słynącym ze swych urwistych ścian dwutysięczniku. Idąc dalej na trawersie Czarnego Mięguszowieckiego napotykamy dwa zaśnieżone miejsca, drugie jest nawet jeszcze zalodzone. Bez raków można próbować tylko wchodząc w skałę po prawej, my jednak je mamy więc idziemy na wprost...

[attachment=38460]

Wyłania nam się już wreszcie pobliska przełęcz, jeszcze parę minut i jesteśmy. Trochę niespodziewanie okazuje się, że dość mocno tu wieje i to bardzo zimny wiatr. Chowamy się za duży głaz i chwilami w prześwitującym zza chmur słońcu opalamy się. Jest pięknie.

[attachment=38461][attachment=38462][attachment=38463][attachment=38464]

Zejście to oczywiście ta sama droga, ku przestrodze jednak skupię się na jeszcze jednym wydarzeniu. Dochodząc do progu z klamrami, widzę poniżej młodego (może niespełna 20-letniego) chłopaka usiłującego przebić się przez śnieg, a po chwili słyszę pytanie o pożyczenie czekana... Mówię aby poczekał, jednak po chwili dla pewności dopytuję się czy on to w dół idzie, okazuje się że w górę... Na pytanie o to jak zejdzie skoro do góry potrzebuje czekana, odpowiada że jakoś sobie zjedzie po śniegu w00t

[attachment=38465] - ten na zdjęciu to ja jakby co Big Grin

Koniec końców udaje nam się go namówić do tego aby zawrócił, kiedy spotkaliśmy się poniżej śniegu, stwierdził że przynajmniej zobaczył u nas jak się czekana używa...

Wraz z czasem Chłopek oddala się nam, znów stając się odległym wysokim i wyglądającym na mało dostępne turystycznie miejsce. Czarny Staw pod Rysami, Morskie Oko, Włosienica no i mamy już po widoku Mięguszowieckich...

[attachment=38466][attachment=38467][attachment=38468]

Podsumowując dzień rewelacyjny, a cel wybrany pewnie najlepiej z możliwych Smile

Na koniec jeszcze nas zaintrygowało "ubranie" co poniektórych na szlaku innocent
Pewnie wychodzili jednak z założenia, że przezorny zawsze ubezpieczony Big Grin
(tego dnia nie spadła ani jedna kropla deszczu)
[attachment=38469]
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=38456

Nic się nie zmieniłeś.


A poważnie. Udana wycieczka jak widzę. Może i my z Hemli tam kiedy zajdziemy.
Nad Czarnym Stawem byłem, jest coś. Wink
Bardzo fajnie spedzony dzien Smile
MPpCh to chyba moj ulubiony szlak w polskiej czesci Tatr... jest pieknie i malo ludzi..
Fabryko - polecam Smile

Pozdrawiam i do nastepnego, Pedro Smile
Ja też, ja też...Huh Moja noga tam jeszcze nie była. kwasny Mam w polskich Taterach duże zaległości. Fajny plan mi się rysuje. Będzie to chyba aż na koniec lata. W wakacje i tam będzie chyba pełno.
Bartek, dobrze, że nie porzyczyłeś czekana. Wspomaganie przy samobójstwie jest karalne Toungue

magda.s.77

Faktycznie, pięknie Rolleyes Podglądaliśmy Was z Orlej i zastanawiam się, gdzie te wszystkie chmury, jakie my widzieliśmy w tamtym rejonie...

Wcześniej też braliśmy ten szlak pod uwagę, ale wydał się nam za krótki Big Grin No i myślałam, że śniegu będzie dużo więcej. A to ponoć strasznie trudny szlak Wink
A to fajna wycieczka, widoki piękne Smile Z resztą o tym, że było fajnie, świadczy mina -> http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=38465 Toungue
Jak się uda, to i my zawitamy w Tatery za tydzień. Ale to wszystko zależy od tego, czy pogoda będzie łaskawa Wink

Sokół

No i fajnie Wam wyszło.... Szkoda, że trzeba wracać tą samą trasą... Nie kusiło na nic więcej? MSW?
Sokół MSW zawsze kusi. To piękny szczyt. Tego dnia jednak, Chłopek był naszym celem. Też piękne miejsce. Najprościej stamtąd na czarnego gdzie już miałem okazję być. Zobaczymy może kiedyś i MSW wypali.
Mnie by też kusiło zejście na W. Hińczowy i potem przez Rysy z powrotem. Szkoda, że ten kawałek nie jest już zaznaczony jako szlak i chyba nie będzie. Sad Było by to fajne przejście i nareszcie by zrobionocoć dla turystów letnich.
Ładna wyprawa pogoda się udała piękne zdjęcia nic dodać nic ująć.Gratulacje.ok

Sokół napisał(a):
(...)... Nie kusiło na nic więcej? MSW?

..ani troche... .. . Wink Wink innocent

marycha napisał(a):
MPpCh to chyba moj ulubiony szlak w polskiej czesci Tatr... jest pieknie i malo ludzi..

I mnie się wyjątkowo podoba. Raz tylko nim szedłem a zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie.

Pedro-szczerze zazdroszczę tego wypadu.

Tak w wycieczka przednia ,ja też pod chłopkiem nie byłem ShyStach musimy to nadrobić w końcu wspólny nie znany szlakuhmBig Grin
A wyprawa po prostu dowodzi, że polskie Tatry są piękne (że tak patetycznie napiszę Wink ) I że warto po nich chodzić, bo zawsze jest co do zobaczenia, a nawet jak się już gdzieś było to zawsze można wrócić. I będzie wyglądało inaczej Smile Zazdroszczę pogody, ciszy i spokoju.

marycha napisał(a):
MPpCh to chyba moj ulubiony szlak w polskiej czesci Tatr... jest pieknie i malo ludzi..

Faktycznie, jest to piękna droga w Tatrach Polskich. Szkoda, że Słowacy zamknęli ścieżkę wiodącą na przełęcz od Wielkiego Hińczowego Stawu. Przejście, co prawda jest możliwe, ale ponoć szlak został we fragmentach rozebrany. (uhm A może w sumie i dobrze, że ze słowackiej strony nie ma wejścia, bo byłby to może równie często oblegany szlak, jak na Rysy.)

Mieliście wyśmienitą wycieczkę!



A tak na marginesie: niedziela to siódmy, czy pierwszy dzień tygodnia? innocent Wink

Stron: 1 2
Przekierowanie