Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Jakiś fragment Orlej...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

magda.s.77

Cool
Bardzo mi się podobała relacja nic dodać nic ująć fotki super.Gratuluje moim zdaniem udanej wyprawy..ok
E tam bolki...Po takiej przerwie to szacun.
Ja bym się już pewnie na pierwszym łańcuchu skichał i zgalareciał Smile
Ale co przeszliście i widzieliście (piękne widoki) to Wasze, nie ma się co stresować, że mogło być więcej.
Miło poczytać i pooglądać ok

magda.s.77 napisał(a):
(...) Wybierając więc trasę, byliśmy jednomyślni i przekonani, czego nam potrzeba. A potrzeby były wielkie. Tylko czy dostatecznie dobrze byliśmy przygotowani na owe potrzeby? Okazało się, że... nie.

A to ciekawe uhm Zawsze myślałem, że chodzenie po kopczykach to jak jazda na rowerze albo pływanie. Raz się nauczysz i do końca życia umiesz Rolleyes

magda.s.77 napisał(a):
(...) Śpiący jeszcze las od razu uruchomił sokolą wyobraźnię. Fobia na punkcie niedźwiedzi sprawiła, że całą drogę Boczaniem zmuszona byłam słuchać utworu Fear of the miś...

Folcowi się dziwię giggle W Twoim towarzystwie widział za każdym drzewem misia? (znam to uczucie). Z Tobą Magda bym się nie bał gorszych potworów. Wink

magda.s.77 napisał(a):
(...)Pod schroniskiem zatrzymaliśmy się ledwie na moment. Nie chcieliśmy tracić czasu, z którym tego dnia musieliśmy bardzo się liczyć. Nad stawem dłuższa chwila na zdjęcia, śniadanie i wspomnienia z minionych wyjazdów. Kościelec bez śniegu wygląda przerażająco.

Widzę Magda, że ten Kościół wciąż Ci leży na żołądku. Macie to z Falco wyrównane, on misie, ty Kościół ok

magda.s.77 napisał(a):
Przypuszczam, że nasze zimowe wejście nań, nijak się ma do moich lęków z nim związanych. Przy okazji przyglądaliśmy się trasom, jakie wytyczaliśmy (poza szlakiem) na Mały Kościelec i Granaty, gdy wszystko było pod białą pierzyną. Patrząc teraz na sucho, po czasie, uznaliśmy zgodnie, że nie były to rozsądne pomysły... Spoważnieliśmy czy po prostu dziadziejemy?

Z Waszą powagą to chyba nie jest poważne. Raczej dziadziejecie. Mogę to potwierdzić z własnych uczuć. Kiedy byłem młody, to myślałem, że jestem kozicą (albo może raczej baranem uhm). Z biegiem czasu to raczej stary niedźwiedź. Są to już inne uczucia w kopczykach.

magda.s.77 napisał(a):
W drodze do Zmarzłego Stawu minęliśmy jedynie jedną kozicę. Nikogo nie było przed nami, za nami w oddali jakieś dwie "trójki". Pierwszy raz, jak długo w Tatry jeżdżę, widziałam Zmarzły nie zamarznięty. Miła odmiana. Trasa na Zawrat praktycznie pozbawiona śniegu.

Jednak to prawda, że w tym roku nawet w kopczykach zima sporo poluzowała. Dla mnie miłe zaskoczenie.

magda.s.77 napisał(a):
(...) Od czasu, sił lub warunków pogodowych miało zależeć, której. Czas mieliśmy niezły, euforia zmieszana z adrenaliną dodawała nam sił, a pogoda (choć liczyłam na zupełnie inną), jak widać - sprzyjała.

Magda, nie przeginaj. Przecież nie chcesz madziornej pogody na Orlej. blink

magda.s.77 napisał(a):
U mnie dodatkowo włączył się bliżej nieokreślony strach... Niepewność w obyciu ze skałą (lata przerwy), odczucia na ekspozycję (lata przerwy), lęk wysokości (lata przerwy), tysiąc myśli pt. "a co będzie, jeśli..." Pierwszy raz na Orlej miałam iść z kimś. A ja nie znoszę uczucia odpowiedzialności za kogoś, podobnie jak uczucia obciążania odpowiedzialnością za siebie.

To Wy mieliście ze sobą kogoś z młodych albo ta odpowiedzialność była przeznaczona dla Falco Smile Magda, nie staraj się. W tych uczuciach będzie już tylko gorzej Sad

magda.s.77 napisał(a):
(...)I tłumaczyliśmy sobie potem na różne sposoby, dlaczego tak nas ścięło... Ale prawda jest jedna: jesteśmy po prostu cienkie bolki. I tyle.
(...)

Magda, nie masz się czemu wstydzić. Odwaliliście kawał dobrej sztreki. ok Co jest jednak najważniejsze, że Twoje relacje nie opuściły wysokiej poprzeczki.
Życzę obu powodzenia w zdobywaniu lepszej kondycji. Sezon przed nami ok

Ja to sobie zawsze tak mówię : jak tym razem się nie udało przejść całej planowej trasy, to za to jest okazja na to, żeby się tam wybrać jeszcze raz Smile
Jak na taką przerwę to i tak zrobiliście ładną drogę. I zdjęcia piękne, czekam na kolejne Wink

magda.s.77

Stasiu napisał(a):
Magda, nie przeginaj. Przecież nie chcesz madziornej pogody na Orlej. blink


Ano taką miałam nadzieję Rolleyes I takie też były prognozy.

Stasiu napisał(a):
Magda, nie masz się czemu wstydzić. Odwaliliście kawał dobrej sztreki. ok Co jest jednak najważniejsze, że Twoje relacje nie opuściły wysokiej poprzeczki.
Życzę obu powodzenia w zdobywaniu lepszej kondycji. Sezon przed nami ok


Trasa rzeczywiście może nie należy do najdłuższych, jest za to dość wymagająca. Oczywiście jesteśmy zadowoleni z wycieczki, a jakże. Trudno nie być zadowolonym w Tatrach. Co do kondycji... Jeśli chodzi o dreptanie góra-dół, wszystko jest jak należy. A nawet o niebo lepiej niż w ubiegłym roku. Jednak na Orlej trzeba uruchomić coś więcej, niż tylko płuca i nogi (a nawet te muszą inaczej pracować). I w tym się przeliczyliśmy. Prawdopodobnie, gdyby padło na Tatry Zachodnie, wyszła by pętla kilkakrotnie dłuższa. Ale tam siła mięśni nie ma większego znaczenia.

A jeśli o misie chodzi, trzy widzieliśmy z Zadniego w Dolince Buczynowej. Mama z młodymi Smile

Oj Magda za ostrzyłas mi apetyt na Tatry w sumie w wysokich dawno nie byłem ,trza co pomyślec Shy
Wydaje mi sie że trasa jak najbardziej ambitna ,Sokół Ci nie marudził że wysoko i do góry ShyJak dzień prędzej był na szychcie to pod względem przewyszenia w ciągu dobu miał z 3,500m toż to ALPY ShyBig Grin
Gratuluje wyjazu ,ach zazdroszczę tych niedzwiadków mi jeszcze nie dane było zobaczyc na wolności Sad

magda.s.77

A wiesz Tomtur, całą drogę po grani miałam w głowie Twoją sygnaturę... Smile
Wyjątkowo mi te słowa pasowały do naszej wyprawy.
Miśki były tak słabo widoczne, że w pierwszej chwili Tomek myślał, że w Buczynowej trup leży Big Grin Zoom za słaby, by pstryknąć wyraźne zdjęcie, ale wystarczający, by sobie popatrzeć. I odległość bezpieczna Wink

Sokół marudził tylko dwa razy: jak wysiadaliśmy z auta o świcie, i jak wracaliśmy do auta styrani. W sumie miał do tego prawo - do Zakopanego jechaliśmy godzinę po Jego szychcie Shy

Sokół

[attachment=38434] Nad Czarnym Gąsienicowym
[attachment=38435] Z Zawratu na Walentkowy
[attachment=38436] Widoki na południe z grani
[attachment=38437] Gładki Wierch znad Koziej Przełęczy
[attachment=38438] Ku Kozim Czubom
[attachment=38439] Płyty na Kozich Czubach
[attachment=38440] Już na Kozim.
[attachment=38441] Z Koziego.
[attachment=38442] Przełęcz pod Buczynową Strażnicą.
[attachment=38443] W stronę Świnicy
[attachment=38444] Słowackie Tatry z Granatów
[attachment=38445] Podniecony Wierch pod Fajki
[attachment=38446] Dubrawiska tfuuuuuuuu.... pokey
[attachment=38447] Z Równi na Koszystą i Żółtą
[attachment=38448] Idzie deszcz???
Nooo, niezłe te fotki Ci wyszły!
Sporo ładnych zdjęć zrobiliście. Myślę, że sprowadzanie przejścia odcinka Zawrat - Skrajny do tego, że to tak mało to trochę przesada. No i najważniejsze chyba, że w Taterkach byliście i trochę oko mogliście widokami nacieszyć a i ręce łańcuchami i skałą.

Mnie pewnie też tam niedługo poniesie. Parę miesięcy minęło od ostatniego pobytu na Gąsienicowej i na OP.

magda.s.77

To nie do końca tak, że nam za mało było. Jak widać było raczej serdecznie dość Big Grin Bardziej chodzi o to, że napaliliśmy się (a ja w szczególności) na Buczynowe, gdzie nie byłam już tak dawno... I ciągle coś stoi na przeszkodzie, by tam dotrzeć.
Hemli pisze, że to okazja by tam wrócić. Tylko mamy obecnie tak małe możliwości, że nie wiadomo, co z tym będzie. Jeśli w sezonie letnim uda nam się jeszcze w Tatry pojechać, pewnie skorzystamy z okazji, by zdążyć przed zamknięciem szlaków na Słowacji. I znowu ta część Orlej pójdzie w odstawkę.

Przy okazji, całe szczęście żeśmy się konkretnie nie ugadali gdzieś na dole, bo pewnie nie dalibyśmy rady się z Wami spotkać.
A relację napiszesz z Waszej trasy?

magda.s.77 napisał(a):
Przy okazji, całe szczęście żeśmy się konkretnie nie ugadali gdzieś na dole, bo pewnie nie dalibyśmy rady się z Wami spotkać.
A relację napiszesz z Waszej trasy?

Relacja będzie na pewno - tylko teraz to ja mam sezon w pełni w pracy, no i że tak powiem nienormowany czas tej pracy. Nie chcę obiecywać dokładnie, bo mi to coś ostatnio nie wychodzi, ale mam nadzieję że do soboty uda mi się coś zamieścić.

Stron: 1 2
Przekierowanie