Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: W pogoni za błękitem - część pierwsza
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dnia pierwszego w słynnej z pewnych względów na forum GŚ miejscowości podhalańskiej Devil - Suchej Beskidzkiej witam się z Anettą i Rychem. Ci po ponad 13-godzinnej podróży pociągiem (opóźnienie jak na PKP niewielkie - 40 minut) wyglądają na dość wypoczętych. Jeszcze sklepik po drodze, kilkadziesiąt minut jazdy i zajeżdżamy na całkowicie pusty parking w Zawoi Markowej.

Wejście na Babią opiszę tylko w skrócie - dla mnie to już 15 próba (2 były nieudane). W każdym razie do schroniska nic specjalnego się nie dzieje, jak na styczeń śniegu bardzo mało, choć na szczęście ostatnia odwilż ustąpiła, pojawiły się temperatury ujemne i trochę przybieliło okolicę.

Chwilami powyżej chmur w których to idziemy prześwituje błękit. Motywowani owym błękitem staramy się nie ociągać w wędrówce, jednak czas pokazał że trud nasz był trudem daremnym. Babia się z nami bawiła.

Powyżej schroniska do naszego grona dołącza przypadkowy chłopak, który samemu nie decyduje się na przejście pod Broną i dalej na szczyt. Tak więc teraz już we czwórkę, zmierzamy ku Królowej Beskidów, przypada mi zaszczyt Cool torowania w śniegu, tu już trochę go więcej, najpierw do łydki, później do kolana a jak się okazało pod szczytem nawet i po brzuch w miejscach nawianych.

Omawiana wcześniej pogoda z "takiej sobie" zrobiła się po prostu tzw. "dupówą". Wiatr, mróz, widoczność pewnie tak na kilkanaście metrów, a że kolory występujące to biel i szarość to wiadomo jak i z orientacją. Niemniej na szczyt dotarliśmy, później z niego zeszliśmy, jednak widoków nie odnotowaliśmy Huh

Wspomnę jeszcze, że na pamiątkę pozostał mi bolący nadgarstek po tym jak sobie na jednym kamieniu niechcący pojechałem w przód a następnie równie niechcący sobie na nim usiadłem. W następne dwa dni nadgarstek musiałem usztywniać bandażem, ale koniec końców okazało się, że jest z nim wszystko w porządku ok

Po wieczornym powrocie do samochodu ruszyliśmy w stronę Tatr. Po drodze spotykamy się z Paaulem, w knajpce w Chochołowie. Chłopak tak się ucieszył na nasz widok, że z radości kupił sobie piwo. Niestety po tym fakcie przypomniał sobie, że jest kierowcą. Smutek malujący się wówczas na jego twarzy nie do zapomnienia Big Grin

Około 21.00 dotarliśmy do Siwej Polany, a około 22.30 do schroniska na Chochołowskiej Polanie. Tu zalegliśmy. Paweł na jeden dzień, ja na dwa, a Anetta i Rycho na trzy.

Parę szarobiałych fotek:
[attachment=35993][attachment=35994][attachment=35995][attachment=35996][attachment=35997]


--> Przejdź do relacji z dnia następnego (Tatry Zachodnie, Wołowiec)
Babiszon swój honor ma i nie rozbiera się tak łatwo Smile
Może za szesnastym razem się uda?

Mallaidh napisał(a):
Babiszon swój honor ma i nie rozbiera się tak łatwo Smile
Może za szesnastym razem się uda?

Eno już parę razy mi się rozebrała, choć fakt z reguły ubrana w białą pierzynkę Smile

Pedro napisał(a):
Wspomnę jeszcze, że na pamiątkę pozostał mi bolący nadgarstek po tym jak sobie na jednym kamieniu niechcący pojechałem w przód a następnie równie niechcący sobie na nim usiadłem. W następne dwa dni nadgarstek musiałem usztywniać bandażem, ale koniec końców okazało się, że jest z nim wszystko w porządku ok

No Adminie, ja bym się cieszył, że tylko nagarstek. Po takiej dupówie jak niekeidy starsznie boli kość ogonowa giggle

Pedro napisał(a):
Po wieczornym powrocie do samochodu ruszyliśmy w stronę Tatr. Po drodze spotykamy się z Paaulem, w knajpce w Chochołowie. Chłopak tak się ucieszył na nasz widok, że z radości kupił sobie piwo. Niestety po tym fakcie przypomniał sobie, że jest kierowcą. Smutek malujący się wówczas na jego twarzy nie do zapomnienia Big Grin


Ja na jego miejscu bym się też cieszył, jak małe dziecko. Po długim czasie sam bez Kasi i Baskerwila. giggle

Pedro napisał(a):
Chłopak tak się ucieszył na nasz widok, że z radości kupił sobie piwo. Niestety po tym fakcie przypomniał sobie, że jest kierowcą. Smutek malujący się wówczas na jego twarzy nie do zapomnienia Big Grin

Nie sobie, tylko Rychowi i sobie, coby zdrowie Anetty wypić. Co zmienia postać rzeczy. Cool

Chyba podpadliście Babie, że sie tak zemściła Smile

Pedro napisał(a):
... Babia się z nami bawiła.

... jednak widoków nie odnotowaliśmy Huh...


Nie powiem tu nic nadzwyczajnego, ale Babia to faktycznie specyficzna góra i z ludźmi bawić się lubi. Smile
A w ramach pocieszenia dodam, że tym razem ze szczytu może widoków nie było, ale kolejnym razem może Wam to wynagrodzić podwójnie. Smile

Pedro, 15 razy na Babią... ok Smile, też tam lubię chodzić, choć ostatnio w zimie to byłam chyba dwa lata temu i tak mi Babia nochala utarła, że wyjazd będę pamiętać do końca życia Rolleyes Smile

Znam typka co na Babiej był 18 razy ... 19 raz nie chce iść ... Wink

Łukasz napisał(a):
Znam typka co na Babiej był 18 razy ... 19 raz nie chce iść ... Wink

Tylko 18? Wink

Na Babiej Górze byłam tylko jedyny raz w maju i była widoczność Shy
A po raz drugi chciałabym wejść Percią Akademików.

Królowa Beskidów ma coś wspólnego z Królową Karkonoszy, nie zawsze można liczyć na Jej przychylność Smile

Tenshi napisał(a):
Królowa Beskidów ma coś wspólnego z Królową Karkonoszy, nie zawsze można liczyć na Jej przychylność Smile

Ale na wiatr owszem. Wink

witamWink dodam kilka fotek z "pogoni za błękitem" myślę że Pedro napisał co trzeba ja tylko dodam że fotek z Babiej nie jest dużo bo ... warunki ograniczały
[attachment=36097][attachment=36098][attachment=36099][attachment=36100][attachment=36101] tak to wyglądało
O Wy robaczki świętojańskie Cool
Rycho a Tatry uzupełnisz fotkami?
już się dokonało Smile mówisz i masz
podziękować Smile
Dodam kilka fotek z poszukiwań błękitu na Babiej i jej mniejszej
sąsiadce.Nam(z synem)udało się coś zobaczyćSmileWink
Stron: 1 2
Przekierowanie