Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Sylwestrowe plątanie w okolicy Tarnicy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
I.
Jak zwykle siódma rano i tylne siedzenie poloneza oznacza początek jakiejś przygody.
Tym razem będzie to przełom roku na końcu świata ? czyli w Wołosatem, w Bieszczadach.
Zapakowani po dach, z plecakami, nartami, gitarą wraz z gosia3kiem i mieciurem mkniemy ku naszej destynacji.
Między Duklą a Komańczą droga już biała, ale drogowcy nie dali się zaskoczyć zimie i wysłali odział bojowy w sile jednej pługo-piaskarki. Jedziemy więc za nią kilka kilometrów podziwiając nic, czyli krajobraz za oknem przykryty bardzo niską chmurą. W Komańczy odwiedzamy ostoję cywilizacji w postaci sklepu Centrum, kupujemy chleba naszego powszedniego bochenków dwa i wody święconej 0.1 l, bo trochę mi zimno z tyłuShy. Za Komańczą droga już utrzymana na biało ? czyli nie utrzymana w ogóle. Ale póki co, jedziemy. Gdzieś za Wolą Michową jakiś typ łapie stopa. Mijamy go, bo cały tył zapakowany, jednak po chwili postanawiamy się przepakować i wrócić po niego ? kto wie kiedy pojedzie inny pojazd?, a do Cisnej jeszcze ze 15 kilometrów. Wcale się nie dziwimy, gdy podróżny przyznał iż poczęstował nas piękną wiązanką parę minut wcześniej, a że okazał się dość ciekawym górskim przypadkiem, podróż do Cisnej upłynęła w nam rozmowie o Bieszczadach, górach i obudzonym dzień wcześniej niedźwiedziuunsure. Dalej już sami przez Wetlinę zaatakowaliśmy dwie przełęcze ? poldek sapał, kierowca się spocił, ale wyjechał i po chwili ostatnia prosta prowadziła nas do Wołosategook.
Po aklimatyzacji w naszym budynku mieszkalnym ja i mieciur z radością, gosia3ek jak zwykle z marudzeniem zapieliśmy narty celem eksploracji szlaku w kierunku Rozsypańca. Tak uczyniliśmy nie wychodząc jednak do końca z braku czasu. Wieczorem dojechał Perdo, Malwina i reszta ekipy.
II.
Ostatni dzień 2010 roku postanowiliśmy uczcić zdobyciem Tarnicy. Pogoda przez cały czas pozostawiała wiele, ale to wiele do życzenia. Chmury niskie, praktycznie zawadzały dolną podstawą o kominy domów. Bóg wie co działo się na górze. Dzielną 9 osobową grupą, pieszo uderzyliśmy na niebieski szlak. Ruch na trasie całkiem spory jak na taką pogodę, choć nie wszyscy ubrani odpowiednio. Do górnej granicy lasu sielanka ? piękna zima, bezwietrznie, fajny śnieżek, przetarte. Ponad nią ? huk i podmuch wiatru przypomniał, gdzie tak na prawdę jesteśmy. Powoli wydrapaliśmy się na przełęcz. Tam do wiatru i zimna doszło oblodzenie, na jednym trawersie powodujące spore problemy. Admin aż ubrał raki. Na szczycie piękna panorama na chmury i wiatr jak z silników odrzutowca, więc wizyta ograniczyła się do pamiątkowego zdjęcia i szybkiej ucieczki w dół. Zamarznięci niczym zdobywcy bieguna południowego czym prędzej zbiegamy w bezpieczne ramiona lasu. Zejście to czysta przyjemność, choć zaliczam klasycznego sokoła na ostatnich metrach ? tak to jest jak się człek odzwyczaił od chodzenia na własnych nogachShy. Wieczorem grzecznie obchodziliśmy przywitanie Nowego RokuRolleyes.
[attachment=35583][attachment=35584][attachment=35585][attachment=35586]
Galeria zmarzniętych mordek:
[attachment=35588][attachment=35589][attachment=35587]

III.
W sobotę pojawił się plan zdobycia Caryńskiej, jednakże poległ po burzliwej debacie. Padło więc na opcję light ? spacer ku Przełęczy Bukowskiej. Część grupy na butach, nasza trójka na nartach, zagłębiliśmy się w biel górnej Wołosatki. Zabawy w śniegu, rzut Malwiną w zaspę, gonienie Modziny po krzakach - takie zabawy umilały nam czas. Do wiaty na przełęczy dotarli tylko narciarze, wyprzedzając po drodze kilku skitourowców. Na przełęczy znów koncert w wykonaniu wiatru, zamieci i chmur, więc po krótkim obejrzeniu tego spektaklu zjeżdżamy w dół osiągając piękne prędkości na proguBig Grin.
[attachment=35591][attachment=35592][attachment=35593][attachment=35594]
[attachment=35590][attachment=35595][attachment=35596]

Ta wizyta w Bieszczadach nie podarowała nam takich widoków jak rok temu, tylko na odchodne, w niedzielę pokazało się słońce, gdy połoniny mogliśmy oglądać jedynie z okna samochodów. No cóż, we will be back!Smile
[attachment=35597]

(foto by Malwina, Pedro, Bieniu & Mallaidh)
Bieszczady - dla mnie tajemnicza kraina jeszcze przez moją stopę nie dotknięta. Ponoć mlekiem i miodem opływająca i gdzie tylko Forumowicze GŚ mówią "dobranoc". Czy będzie mi dane, jeszcze za żywota tego moim, oczom widzieć to piękno natury, które to może podziwiać tylko parę wybrańców blisko mieszkających Sad
Kiedy pomyślę, że ja każdego Sylwestra spędzę w pracy i potem w domu przed czarnym pudłem. kwasny
Jednak w cierpliwości jest nagroda w tym roku Sylwek jest w sobotę i tym razem nie popuszczę. Nocna wyprawa się planuje. Rolleyes
Bieszczady... w tym roku 3 pobyty (razem 8 dni ok: )
piękne w każdą pogodę... a najpiękniejsze ze zgraną ekipą Smile sylwester zarąbisty!! nocne plątanie po Wołosatym i północne życzenia na środku ulicy na końcu świata z butelką szampana...
pięknie byłook:
Stasiu, lekarstwo na Twoją przypadłość jest proste - trzeba zrobić bibę w Bieszczadach to mówię ja dr mieciur Smile

A tak to sylwester w bardzo fajnym miejscu. Może troche dojechać było trudno ale Bieszczady należycie mi to wynagrodziły Smile Już kombinuję jakby tam wrócić...

mieciur napisał(a):
Stasiu, lekarstwo na Twoją przypadłość jest proste - trzeba zrobić bibę w Bieszczadach

Jako że czasu jest jeszcze dużo, więc szczegółów nie ma sensu ustalać. Niemniej tak nieoficjalnie proponuję jesień Smile

A wcześniej i tak będą z co najmniej dwa większe spotkania, więc będzie kiedy omówić szczegóły innocent

Zasadniczo Adminie masz rację, tyle tylko, że wizja biby w Bieszczadach pojawiła się już na o ile dobrze pamiętam dwóch ostatnich bibach więc trzeba będzie kiedyś przejść z fazy planowania do fazy organizowania Smile
to jesień taką październikową by można było... bo wrześniową to nie bardzo.
Mieciur, wygrywasz organizatorstwo jako najbardziej obeznany z bieszczadzką głuszą z racji pracy mgrSmile
tylko Kurde ja do grobu hrabiny w padającym poziomo deszczu nie idęWink

mieciur napisał(a):
więc trzeba będzie kiedyś przejść z fazy planowania do fazy organizowania Smile

No i ta właśnie faza nastąpiła. Powiedziałem przeca, że na jesieni proponuję i żeby sobie zarezerwować i zapisać w kajeciku ten okres Smile

A noclegów przecież teraz nie będziemy załatwiać.

Potwierdzam Sylwester w Bieszczadach był bajeczny...
Do dziś nie mogę się z niego otrząsnąć Big Grin Big Grin Big Grin

ps. Rzut Malwiną w zaspę był bardzo udany, ubawił mnie niezmiernie Toungue
Ale Wam zazdroszczę i to jak cholera... tego Sylwestra w Bieszczadach. Ja przeważnie tam bywam latem jak na razie. Niestety mam kawałek w tamte rejony Sad Tylko szkoda, z jednej strony, że coraz bardziej się cywilizują pamiętam jesio dawne czasy ach..

"Tu w dolinach wstaje mgłą wilgotny dzień.."

mieciur napisał(a):
Stasiu, lekarstwo na Twoją przypadłość jest proste - trzeba zrobić bibę w Bieszczadach to mówię ja dr mieciur Smile
(...)


Pedro napisał(a):
(...)Jako że czasu jest jeszcze dużo, więc szczegółów nie ma sensu ustalać. Niemniej tak nieoficjalnie proponuję jesień Smile

Wczśniej i tak będą z co najmniej dwa większe spotkania, więc będzie kiedy omówić szczegóły innocent

No panowie, jestem z Was dumny. ok Nareszcie słowa prawdziwych górali. Teraz już się Wam nie upiecze. Biba w Bieszczadach jesienią - już teraz mi cieknie ślinka. Pamiętajcie panowie, że ja mam pamięć słonia i "nie spoczniemy nim dojdziemy" ok

Malwina napisał(a):
Potwierdzam Sylwester w Bieszczadach był bajeczny...
Do dziś nie mogę się z niego otrząsnąć Big Grin Big Grin Big Grin

ps. Rzut Malwiną w zaspę był bardzo udany, ubawił mnie niezmiernie Toungue

Malwina, masz szczęście, że na Raczy nie było dostatek śniegu. Już tam byś mogła uprawiać swoją ulubioną dyscyplinę. Toungue Z Waszej wyprawy mam jeszcze jedną niewiadomą uhm Druga dyscyplina była "gonienie Gosia3czka po krzakach". Co widziałem na zdjęciu, to raczej było "Zaśnieżanie Gosi żywcem z nartami na nogach" giggle

Stasiu napisał(a):
Z Waszej wyprawy mam jeszcze jedną niewiadomą uhm Druga dyscyplina była "gonienie Gosia3czka po krzakach". Co widziałem na zdjęciu, to raczej było "Zaśnieżanie Gosi żywcem z nartami na nogach" giggle


Ale to nie była Gosia, tylko Mieciur, którego jakimś cudem śnieg potwornie obsypał. Normalnie śnieżyca jakaś musiała nad nim przejść Devil

Stasiu napisał(a):
Co widziałem na zdjęciu, to raczej było "Zaśnieżanie Gosi żywcem z nartami na nogach" giggle

Hm, Mieciur widać jak Cię śniegiem oblepią to z daleka nawet posturę Modziny przyjmujesz Big Grin

Chyba się jednak starzeję Shy No, ale Mieciura w śnieg. Chyba trochę przesadziliście . Takie ustrojstwa są przeznaczone tylko dla dziewczyn Toungue
Aaaa...! Zieeew...blink Nic mi się nie chce... kwasny
(O, pardon, to nie ten temat)

***

Bieniu 3 punkty
Mallaidh 2 punkty
Malwina 3 punkty
Pedro 2 punkty
(to chyba też nie ten temat)

***

Aha!!! Już wiem!!! Smile Dobra zabawa sylwestrowa.ok Dlaczego mnie tam nie było?Sad
Stron: 1 2
Przekierowanie