Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Bezsensowna śmierć - wspomnień czar wątpliwy.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jeden był o rok ode mnie starszy, drugi chyba o kilka lat młodszy, obydwaj - tragiczni bohaterowie tych wspominków.

Pierwsza połowa lat 70'-tych. Z funkcji Naczelnika GT GOPR rezygnuje Michał Jagiełło.
Stanowisko to zalicza się do stanowisk, które wówczas określano mianem nomenklaturowych. Nie mylę się zapewne, uznając za konieczną potrzebę wyjaśnienia znaczenia tego pojęcia. Kandydaci wybierani na nie, jeśli nawet byli zwycięzcami konkursów, zanim zasiedli w kierowniczych fotelach, musieli uzyskać aprobatę stosownych instancji partyjnych

W przypadku o którym mowa, wystarczyła decyzja egzekutywy Komitetu Powiatowego. Komitet Miejski w Zakopanem działał na tych samych prawach.

Czy sądzicie, ze obecnie Prezydent Krakowa - popierany przez SLD, zaakceptuje jako Naczelnika Dzielnicy kogoś z PIS? Dlaczego więc wówczas miałoby być inaczej.

Kandydatów na schedę po Michale było wielu. Tym, per excellence właściwym, miał być - głównie we własnym wyobrażeniu - Zdzisław Prusisz. Niewątpliwie dobry wspinacz z alpejskim doświadczeniem, partner takich asów jak: Wróż, Zdzitowiecki, Zyzak, Heinrich, Szafirski, Łaukajtys, Piotrowski i in.

Te, niewątpliwie duże zalety, ale niekoniecznie najbardziej przydatne w kierowaniu dużym - a zwłaszcza pełnym indywidualności - zespołem ludzkim, nie przekonały członków egzekutywy KM PZPR w Zakopanem.

Dla nich lepszą kandydaturą był zdecydowania Tadeusz Ewy

Wybaczcie mi niekonsekwencję, ale nie będę robił "rewolucji" i mimo, że to błędna wersja pisowni tego nazwiska (o zmianę przez lata zabiegał usilnie sam zainteresowany), podporządkuję się ogółowi, wychodząc z założenia starej łacińskiej maksymy, (przecież nie darmo mnie tego języka uczono), która w wolnym polskim przekładzie brzmi: "gdzie ludzi kupa i Herkules d***".

Tadek, niezgorszy wspinacz i speleolog, świetny organizator, dał sie poznać w czasie stosunkowo długiej pracy w tzw. "aparacie". Budził zaufanie, miał zadatki na sprawnego - jak byśmy dzisiaj powiedzieli - menadżera.
W ówczesnym środowisku zakopiańskich taterników miał poważanie i jego wybór nie był w żadnym razie komentowany z niechęcią. Wręcz przeciwnie, upatrywaliśmy w tej personalnej decyzji nowej szansy dla grupy, która z oczywistych powodów była zawsze na "garnuszku" władzy.

Rozpoczął z animuszem, a musicie wiedzieć, że pracy było multum. Poważne i liczne wypadki typowo taternickie, braki sprzętowe, marazm organizacyjny itd. Kiedy efekty zaczynały być widoczne, nastąpił feralny dzień przydziału odznaczeń państwowych dla członków grupy, uzyskanych ewidentnie dzięki wpływom Tadeusza

Wróćmy do sprawy ich wzajemnych relacji. Relacji Ewy - Prusisz. Nie były one modelowe mimo, że to sam Naczelnik wybrał sobie niechętnego mu zastępcę - bo zastępca właśnie był Prusisz. Na linii z-ca - szef pierwsze skrzypce grała niechęć polityczna. W odwrotną stronę rzucający się w oczy brak zaangażowania ("konik" Ewego).

01.04.76. ogłoszono w końcu, kto otrzyma odznaczenia. Prusisz się wściekł. Całą złość próbował wyładować na Tadeuszu i na nic sie zdały argumenty, że rozdziału dokonał kolektyw (jak to było we zwyczaju), a Naczelnik był tylko sekretarzem tego gremium. Jawna nienawiść chwilowo została skryta, jak się okazało nie na długo.

Odznaczenia zawisły na klapach marynarek. Zakrapiana impreza zbliżała się do końca. Towarzystwo rozchodziło się do domów. Wyszedlem niedługo po Ewym. Momentu wyjścia Prusisza nie zarejestrowałem.

Będąc na dolnym odcinku ul. Sienkiewicza Tadek nagle stanął twarzą w twarz ze Zdzisławem. Ten trzymał w ręce sztachetę wyłamaną przed chwilą z pobliskiego płotu.
Kiedy w drodze do znajomych, mieszkających przy Gimnazjalnej znalazłem się w tym feralnym miejscu, zwłoki nie były jeszcze zakryte - twarz i głowę zmasakrowano.
Prusisz bił podobno bez opamiętania. Do tego stopnia, ze nie zauważył nadbiegających przechodniów. Gdy dochodziłem leżał na trotuarze jakoś tam skrępowany.

Wyrok zapadł stosunkowo łagodny - 12 lat odsiadki. Adwokatom udało się swojego klienta nieco "podwariatkować".

* * *

Z Prusiszem nigdy więcej się nie spotkałem. Ślad po nim zaginął.

Miejscowi szybko stratę wartościowego człowieka przeboleli. W końcu to był tylko komuch. Wiecie przecież coś o tym

Sokół

Bardzo ciekawe.
Są jeszcze jakieś fora górskie gdzie nie powieliłeś kolejny raz tych samych opowiadań jkch?

to powyżej może wklej tutaj
http://www.dobreforum.pl/kryminalne/

Sokół

Z tego, co rozeznałem, zostało mu co najmniej pięć do wklejenia. Potem będą tylko wyzwiska. Osobnik działa według wyrobionego schematu.
Pewnie te odciski go męczą.
Prawie jak seryjny morderca Big Grin
Nie pokazujcie swoich mordek w avatarach może lepiej Toungue
Prawie jak seryjny morderca Big Grin
Nie pokazujcie swoich mordek w avatarach może lepiej Toungue
SPotka Was na szlaku i tak Wam pojedzie, że nie bedziecie wiedzieli co ze sobą zrobić i gdzie jesteście Smile

Sokół

Ciebie po plecach pozna.
Kichuj nie pisze na TG. Bo właśnie Kilerus i Golanmac zbłaźnili go na 321. Swoją drogą to zapraszam na TG. Przyjmiemy cię chlebem i solą. I sztandarem PZPR.
Nie będę się rozpisywał. Znam Zdziśka od lat. Nie popieram tak drastycznych działań, ale jeśli ktoś wie o co chodziło to jest w stanie wybaczyć mu to co się stało. Dla mnie postąpił słusznie. Martwię się o niego ponieważ to on musi z tym żyć. Jeśli to kiedyś przeczytasz to trzymaj się. A cała reszta spekulantów w dup... była i gówn.... widziała .Pozdrawiam
Przekierowanie