Ave.
Dnia 4 września 2010 roku Naszej Ery udałem się na wycieczkę pieszą. Górską. I wróciłem z niej. Weszliśmy na górę o nazwie Lubomir. Ponoć to Beskid Makowski. Ponoć też Wyspowy. I zalicza się do Korony Gór Polski. 904 metry nad poziomem. Leżakuje tam obserwatorum astronomiczne. Bylismy też w Kasinie Wielkiej. Oglądalismy pozostałosci po czołgu. Angielskim. Kolega Piotrek D napisze więcej. I zamieści zdjęcie rodzinne. Ze schroniska na Kudłaczach.
Zdjęcie rodzinne dam wieczorem
A wycieczka towarzysko bardzo przyjemna. Bo pogoda raczej smętna była

z deszczykiem pod koniec.
W obserwatorium prowadzący nie kwapił się do wyciągnięcia teleskopu, bo niebo pochmurne i Słońca nie widać ale ugiął się pod siła perswazji.
Na Kudłaczach wstąpiliśmy do muzeum, wypiliśmy piwka, pogaworzyliśmy o starych dobrych czasach.
Generalnie szlak/trasa raczej średnio atrakcyjna ale na taką pogodę w sam raz.
Zdjęcia wybrane
http://www.dzikastrona.c0.pl/lubomir.php
Ale relacja !

krótka i teściwa

Gratuluje bezpiecznego powrotu
Łukasz a ten czołg to gdzie dokładnie ? chyba, że miałes zwidy ...?
No ja liczyłem, że Łukasz coś napisze bo moje zdolności literackie są dość skromne

Dobry wieczór.
Dnia 4 września o godzinie 7 rano spod miejscowego Domu Dobroci masowo ruszyliśmy na podbój Beskidu. Makowskiego. Nas było 16 sztuk. Na początek batali udalismy się do Kasiny Wielkiej. Co by zobaczyć część czołgu Vickers, obecnie pełniącego funkcję kapliczko - pomnika. Na pamiątkę jednej z bitew września 39. Tak wyszło, że dokładnie z 4 września 39. Moim zdaniem przerabiając wieżyczkę na ... no właśnie nie wiem na co zniszczyli ją. Po części historycznej czas na turystykę. Ruszamy czerwonym szlakiem. Za długim. Braki kondycyjne chciały mnie zabić przed samym szczytem Lubomirem. Ale byłem niezłomny jak Dom Dobroci. W międzyczasie przeżylismy atak szalonej krowy. Ona nie przeżyła... Na szczycie bytuje obserwatorium astronomiczne. Odbudowane w 2006 roku na miejscu spalonego w 44 przedwojennego obserwatorium. W sumie to patrzylismy przez jakieś urządzenie na chmury ale malo co było widać. A trzeźwi jeszcze byliśmy. Po części naukowej ponownie czas na część chodzącą. W dół. Cel Kudłacze. Znaczy się schronisko. W bardzo dobrym czasie meldujemy się tam ( w schodzeniu jestem dobry, prawie jak w spadaniu w wersji zimowej ). Czas na posiłek i kolejną część histyoryczną. Male muzeum wojenne. Następnie staczamy się do Pcimia. Bus już czekał. Tak jak i pobliski sklep monopolowy. A i muszę dodać, że bardzo ładnie śpiewaliśmy po drodze. I Brygada, Ułani, Czerwone Maki, itp. Droga do Żywca przebiegła w bardzo sympatycznej atmosferze:
- Szanowny Prezesie zamoczysz ryja?
- Wielebny Skarbniku, z przyjemnością.
Amen. Zdjęcia dał Zdziczały Zabłoczanin. Ja też coś tam dorzucę.
Święty Łukaszu! (Błogosławiony)
To co, zamoczysz ryja za tą treściwą i bardzo edukacyjną relację?
Atrakcji mieliście co niemiara, a tu jakieś narzekania, że nudnawa trasa. Kondycja poprawiona, płuca przewietrzone - śpiewanie pieśni patriotycznych wymaga przecież świeżego oddechu - rys historyczny zaliczony, wzrok napasiony widokiem mgieł wszelakich.

Czego jeszcze więcej chcieć?

Kondycja do odstrzału, noga lewa do rzeźnika.
P.s. Zamoczę ale dopiero w piątek. Skarbnik Łukasz.
Oto foto poza konkursem
Część spożywcza:
[
attachment=33379]
I rodzinna z dawno nie widzianym wujkiem:
[
attachment=33380]
Lapikusie, to w zasadzie nie tak że było brzydko, bo każdy pobyt w górach jest cenny-nawet jak widoki kiepskie czy pogoda nie najlepsza. Po prostu ta trasa sama w sobie nie była zbyt, hmm, spektakularna

Lukasz ty to, jak ja na każdym zdjęciu z ręką przy twarzy i to własie jest turystyka rekreacyjna


Bo turystyka ma być przyjemnością

. Od umęczania się są schroniska

Pięknie

Łukasz, a co to za poza uwieczniona na 9 zdjęciu? Kopernik?
Tak. Mikołaj Dobromir Kopernik.
A mi się najbardziej podoba to zdjęcie z krową

pogodniła Was ?