Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Misjonarze na szlakach
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Ave.

W dziale tatrzańskim dalej mały ruch, a mnie dalej zbiera na sentymenty. Tak więc znów coś zmyśliłem. Markusie Lapikusie wystąp. Tylko jeden łańcuch po drodze będzie występował. Taki ozdobny.

8 lipca 2007, niedziela.

"W dzień święty niedziele 8 lipca roku pańskiego 2007 dokonałem aktu poświęcenia górskiego. W ramach krzewienia kultury turystycznej zostałem misjonarzem. Moją misją było ponowne wprowadzenie na szlaki obywatela PzO oraz jego małżonki. Typki te zatraciły chęć przetaczania się po szlakach po pewnych zawratowych wydarzeniach.

Teraz dostali trasę lekką, przyjemną i piękną - Palenica - Morskie - Szpiglasowa - 5 Stawów - Siklawa - Roztoka - Palenica. Są zadowoleni. Co prawda za bardzo obecnie chodzić nie mogą ale to chwilowy problem.

W trakcie popasu na progu Dolinki za Mnichem spotkaliśmy koleżankę Sylwie ( znaną tu postać ). Ta mężna niewiasta również prowadziła tego dnia działalność misjonarską - pokazywała piękno Tatr swoim znajomym ze Szczecina.

Niniejszym wnioskuję o przyznanie Sylwii tytułu Siostry Górskiej, a mojej skromnej osobie Brata Górskiego."

Za oknem lato, pogoda cudna była. Moi sądziedzi PzO i Magda nie za cudni ale blisko byli Wink. Po dłuuuugich namowach wreszcie zgodzili się jechać w Tatary. Magda długo leczyła uraz psychiczny po zejściu z zawratu do Gąsienicowej. W warunkach prawie zimowych. To była wina egoizmu jednej osoby i mojego braku stanowczości. Zgodziłem się na zejście do Gąsienicowej zamiast do 5 Stawów. Jeszcze raz przepraszam.

Do Zakopanego prowadziła Magda bo Ogrodowiec maił cudnego kaca. W okolicach Morskiego zwalczył go. Potem pomykał. Nie za szybko ale jednak. Docieramy do wody stojącej. Chwila przerwy i marsz, marsz górski z ziemi morskiej do pięciostawiańskiej. Pogoda dopisywała to i ludzie też. Widoki mieliśmy cudne. I tłumne. Potem na zdjęciu naliczyliśmy 17 typków na Mnichu. A ja narzekałem kilka lat później, że musiałem stać w 5 osobowej kolejce na szczyt Mnicha Wink Smile. Magdzie i Ogrodowcowi podoba się. Mi też. Z racji podpisanego kontraktu nauczam. Chyba nie pomyliłem nazw okolicznych ustrojstw Wink. No i spotykamy koleżankę. Rzeczona Sylwia to ciekawa postać. Zaprawiona w bojach taterniczka z ciekawymi przygodami. W marcu 2007 odbyła lot z Miedzianego do 5 Stawów. O własnych siłach wróciła do Schroniska , które opuściła śmigłowcem. Następnie początkiem lipca była świadkiem wypadku na czarnym szlaku na Kozim Wierchu. Wg niej ten człowiek miał albo ręce w kieszeni albo za sobą i potykając się nie zdążył ich wyciągnąć i głową uderzył w kamień. Śmierć na miejscu. Makabra.
Oni idą do Moka, my w górę. Tak więc żegnam się z Siostrą Misjonarką. I prowadzę swą Trzódkę na Przełęcz Szpiglasową. W dobrym zdrowiu dochodzimy. No i tu Bydlaki odmawiają wyjścia na Szpiglasowy. Ale jako dobry misjonarz nie biczuję ich i nie poganiam. Wypoczywamy i i chłoniemy widoki. Zwłaszcza, że lato jest to i turystki ludzko ubrane Wink innocent. Czas goni. Staczamy się żlebem w dół. Jak wiadomo latem w suchej skale to żelastwo tam jest na ozdobę. Realnie patrząc to wywrócić się można szybciej na sypkich kamieniach zaczynających się tuż za ostatnim łańcuchem. Tak w ramach prezentu. Świątecznego. No a potem skrętny spacer w dół. Stawy są piękne, pagórki również. Idzie się żwawo i radośnie. Mych "uczniów" ciągnie Schronisko. Jacyś głodni są. W nim pożeramy po dwa talerze żurku. Szarlotkę omijamy szerokim łukiem. Kurskim. Kolejnym punktem wycieczki misjonarskiej był wodospad. Niejaka Siklawa. "Uczniom" bardzo się spodobał. Nawet włożyli łby w kropelki latające nad zboczem. Reszta drogi przeszłabt bez echa gdyby nie kontuzja Magdy. Kolano. No i za Wodogrzmotami chcieliśmy zatrzymać powóz konny żeby mogła zjechać do palenicy. Oczywiście chcieliśmy zapłacić. Odpowiedź wozaka "Nie, nie opłaca mi się". A nie miał pełnego wozu. Dziękujemy. Liczę, że Bóg w Niebiosach też ci podziękuje za przestrzeganie słów Pisma mówiących "cokolwiek uczyniliście najmniejszemu z nas mnieście uczynili". Po dłuższym czasie docieramy na parking. Magda z wyciągniętą nogą ląduje z tyłu, Ogrodowiec za kierownicę i jazda do Żywca.

Pisząc w skrócie - piękna wycieczka przez cztery doliny , jedną przełęcz i obok kilku wodospadów.
na górskoświatowym forum zamiast mianem "Sióstr Górskich" co bardziej wściekłe userki nazywa się "Czarownicami", choć ostatnie takie miano przyznałem już dawno, z tego co pamiętam to dotyczyło to: Majki, KasiA, Helli, Anki Smieszkowej, chyba Madziorora i Margit, więcej nie pamiętam - demencja, zresztą całkiem możliwe, że to nie jest prawda ...
Koleżanka Sylwia z racji fryzury zwana była Kręconą. Tak z wyglądu to by się nadała na czarownicę do produkcji filmowych.

Czas na zdjęcia:

[attachment=33040] [attachment=33041] [attachment=33042] [attachment=33043] [attachment=33044] [attachment=33045]

[attachment=33046] [attachment=33047] [attachment=33048] [attachment=33049] [attachment=33050] [attachment=33051]

[attachment=33052] [attachment=33053] [attachment=33054] [attachment=33055] [attachment=33056] [attachment=33057]
Mnich faktycznie oblegany, fota ze Szpiglasowej, czy wzniosłeś się ponad gawiedź naturalnie?

ps. czarownicami były jeszcze Danusia z Gliwic i Nasza Nika, co stało się po jednym tatrzańskim zlocie i przygodach w śniegu w styczniu bodajże 2007 roku.
Na zoomie z ceprostrady. Tego dnia byłem ekumenicznie szlakowy.
Lucky, rozmyślam co spowodowało, że pierwszy raz czytam relacyjkę od Ciebie, kiedy sobie sypiesz popiół na głowę i coś o przeprosinach mówisz. Toungue A to, że stajesz się górskim przewodnikiem dla słabszych, to już mi kompletnie szczęka opadła. Chyba idziesz do siebie i w myśl podanego cytatu biblijnego Big Grin posłużyłeś odwrotnie do woźnicy. giggle
Jeszcze przetocz Lapiego przez Taterki i niebiosa Ci się otworzą ok
Stasiu o powodach przeprosin opowiem na żywo.

Co do przewodnictwa to, pochwalę się, potem jeszcze nie raz "prowadziłem po dróżkach młodzież chętną widoków". Ponoć barwnie i ciekawie opisuję otoczenie Shy innocent Wink

Z tymi Niebiosami różnie może być ... Ale należy patrzeć na Dekalog przez pryzmat codziennego życia , a nie tylko przez odniesienia do wiary.

Lapikusie czy jesteś gotów ? Na początek skoczymy na Kopieniec Wielki ( ten nad Olczyską ) i Nosal co byś rzucił okiem na otoczonie.
Przekierowanie