Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Bagna, bociany, łosie i jeziora
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Nadszedł długo wyczekiwany czas. Opuściłem miejsce gdzie robi się asfalty i wsiadłem w samochód Devil

W Krakowie odebrałem objuczonego Mieciura, co z plecakiem ważył pewnie za dwa razy tyle co normalnie no i pojechaliśmy po Malwinę.

Przed nami było 500 kilometrów, a godzinka dochodziła do piętnastej. Kraków, Kielce, Warszawa i dalej mknęliśmy na Białystok. Wieczorkiem dojeżdżamy do od dawna upragnionego Tykocina. Taka mała miejscowość jakby kto pytał.
Wchodzimy do miejscowego sklepu, gdzie w trakcie zakupów zaskakuje nas brak prądu w00t Jak się okazuje cała okolica została pozbawiona elektryczności. Na szczęście komórki działają i wkrótce siedzimy przy świecach w domku agroturystycznym nad samiuteńką Narwią. To się nazywa klimat.

A rano? Rano zerkam za okno. Aaaaaaa ale tu równo w00t innocent Gdzie my przyjechaliśmy uhm

Na dzień dzisiejszy zostały zaplanowane głównie dwie atrakcje. Bagna i łosie. Nadplanowo wyszły bociany. Planowo nie wyszły łosie Sad
Osobiście z atrakcji dnia mogę wymienić przejście grząskiego bagna w sandałach. Jak później ustaliliśmy - zachowałem się jak ceper w klapkach na Giewoncie Devil No może kapkę lepiej. Zresztą powiedzieli to Ci którzy byli w niskich adidaskach giggle

Bagna okazały się być jedną wielką równiną jak okiem po horyzont sięgnąć. Za dnia próbowaliśmy szukać łosia z wież widokowych w otwartym terenie - no ale ten był pewnie wtedy w lesie. Postanowiliśmy zatem wieczorem udać się na poszukiwanie. Znaleźliśmy na mapie świetny punkt widokowy i tam poszliśmy... a na miejscu zostaliśmy zszokowani w00t Nasz punkt widokowy był pewnie kiedyś widokowy, a teraz tarasik stał obrośnięty gęstwiną chaszczy giggle
Tak się skończyło tropienie. Teraz to my teraz byliśmy w lesie a łoś na otwartej przestrzeni Devil

Na nocleg obraliśmy jedno z pół namiotowych w środku Biebrzańskiego Parku Narodowego. Jak zajechaliśmy na miejsce to okazało się, że na polu nie będzie nikogo poza nami. Dookoła chodziły bociany. Taki jeden nawet pił wodę z miski pod jakimś domem Big Grin

W nocy trochę się pobłyskało ale na szczęście nie popadało mocniej na nas. Za to słychać było dookoła duszę lasu Wink Jakieś trzaski łamanych gałęzi. Człowieka nie było żadnego w pobliżu więc musiał to być jakiś gruby zwierz... innocent
Czyżby łoś? uhm

Rano łosia również nie znaleźliśmy. Ba nawet śladów nie było. Boćki spały w pobliżu, choć jakby dalej niż wieczorem. Czyżby przestraszyły się mojego chrapania? Devil
Aha a między namiotem a tropikiem znaleźliśmy z tysiąc komarów...

Jako że wieczorem piliśmy za bezpieczny powrót to rankiem trzeba było troszkę poczekać zanim wsiadło się za kierownicę. Przedostaliśmy się nad pobliskie jezioro - Tajny. No ale tam to jakieś straszne zarośla były i strasznie sadzawkowate to jezioro.

[attachment=33020] - Narew w Tykocinie
[attachment=33021] - Ten chyba zabalował wczoraj na grilu Wink
[attachment=33022] - Początek bagien
[attachment=33023] - bagienna rzeczka
[attachment=33024] - przestrzeń i łosia brak Sad
[attachment=33025] - w00t
[attachment=33026] - tym razem Biebrza
[attachment=33027] - Podziwianie widoków na punkcie widokowym Wink
Po śniadaniu ruszyliśmy do Augustowa a później na plażę nad pobliskim jeziorem (Białym Augustowskim). Mieciur zaczął nurkować niczym wspomniany przez niego u-boot. Aczkolwiek wynurzał się niewiele dalej niż się zanurzał Big Grin
Malwina zaznała w tym miejscu kąpieli głównie słonecznych patrząc - jak się później przyznała - na półnagie osobniki płci przeciwnej innocent

Suwałki były naszym kolejnym celem. Co prawda było tam ze 40 stopni ale w końcu lato to lato. No i udaliśmy się północ...
A tam? Teren się pofałdował w00t Przewyższenia niektórych miejsc nad okolicą zaczęły sięgać pewnie kilkudziesięciu metrów... W ramach przypływu myśli turystycznej postanowiliśmy odwiedzić Litwę. Pojechaliśmy do pierwszej miejscowości za granicą, ale tam to w sumie same rudery były.

Kulminacyjnym punktem programu był przejazd przed Góry Sudawskie. Nawet dwie serpentyny tam mają! A tak szczerze to bardzo przyjemne widokowo miejsce - polecam ok.

Zahaczyliśmy jeszcze o trójstyk polsko-rosyjsko-litewski. Rosja oddzieliła się tam oczywiście drutem kolczastym, wieloma ograniczeniami jeśli chodzi o zasady poruszania się w pasie granicznym oraz mandatami za nieprzestrzeganie powyższych. Zrobiliśmy zdjęcia i z ulgą pojechaliśmy dalej, że nie zatrzymali nas panowie z kałasznikowami innocent

Nocleg załatwiliśmy w Węgorzewie. Co prawda jak wprowadzaliśmy się do naszego ośrodka to policja wyprowadzała akurat z niego dwóch takich co byli już chyba w "siódmym niebie" uhm

Rano pojechaliśmy nad Jezioro Mamry i w towarzystwie małżeństwa kaczek z czworaczkami zjedliśmy śniadanie. Później zaczęliśmy szukać śluzy poniemieckiej bardzo polecanej w jakimś tam przewodniku. Zeszło nam godzinę, kiedy się okazało, że szukamy jej o 10 km za daleko. Niemniej było fajnie. Dobrze, że nas byk przez łąkę nie pogonił innocent

Na tej właściwej śluzie zastaliśmy park linowy. Porobiliśmy zdjęcia i wróciliśmy w krainę Wielkich Jezior Mazurskich, a dokładniej nad Śniardwy. Generalnie nie ma co wspominać, no chyba że Mieciur. Zanim zdążył zanurkować niczym u-boot przeciął sobie palca na nodze. No i później był już takim trochę smutnym u-bootem, ale dzielnie nurkował dalej.
Zresztą ja też musiałem się oszczędzać, bo dzień wcześniej nadwyrężyłem sobie ramię - a to jak wiadomo przy pływaniu trochę się przydaje. Z naszej trójki całkiem sprawną została więc tylko Malwina.

Nad Śniardwami spędziliśmy jeszcze zachód słońca. Było nawet całkiem fajnie i widokowo ok.

Przyszła więc ostatnia noc. Spaliśmy w naprędce znalezionym zajeździe szczycącym się hasłem świeże ryby. Siedząc na ławce przed pokojem oglądaliśmy burzowy spektakl. Nagle coś przebiegło drogą. Wywiązała się gorąca dyskusja, z której wynikło że był to bóbr biegnący nad Śniardwy... innocent
Chwilę później poszliśmy spać Big Grin

Spało się nadzwyczaj dobrze, kiedy to okazało się, że trzeba wstawać. Zadowoleni wyszliśmy przed nasz pokój, włączyłem magiczne urządzenie GPS i zacząłem wprowadzać trasę. Trochę mi z tym zeszło, w każdym razie koniec końców urządzonko pokazało magicznę liczbę 708 km. Po tej informacji Malwina podupadła na duchu jako zwolenniczka wyłącznie jazd krótkich maksymalnie do 30 km Devil

W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Mikołajki i Mrągowo, a później później o Kazimierz Dolny nad Wisłą. Wyjazd rewelacyjny, dzięki dla Malwiny i Krzyśka za towarzystwo Wink

[attachment=33028] - na północ od Suwałk
[attachment=33029] - Malwina i nasza bordowa towarzyszka podróży
[attachment=33030] - w Górach Sudawskich w00t
[attachment=33031] - j.w.
[attachment=33032] - Mieciur na Litwie Big Grin
[attachment=33033] - takie sobie całkiem duży wiadukt
[attachment=33034] - przystań w Węgorzewie
[attachment=33035] - a tu takie całkiem sobie duże jezioro (Mamry)
[attachment=33036] - śluza w Leśniewie
[attachment=33037] - j.w.
[attachment=33038] - zachód słońca nad Śniardwami
[attachment=33039] - i Malwina Wink
Bartek, chciało by się na Waszą wycieczkę zaśpiewać: "Góralu czy Ci nie żal" Kto nie zna słowa, to mu Mirek podpowie. Parę razy intonował na Forum. giggle
Co do wycieczki. Fajnie tak sobie wyluzować i pojechać do konkurencji - wodnej. Taki esej - Górole nad wodą. giggle
Nasuwa mi się z tej relacji pytanie. Kiedy to ja właściwie byłem ostanio na Mazurach? To chyba już prehistoria. Czasy studenckie. Powodzenia ok
Adminie a gdzie fota Cisowej Góry lub Pięknej góry o której kiedyś gadaliśmy???
Och górołazy,podpadliście hihih
Wycieczka extra ,miło mi że zwiedzacie moje rodzinne strony Smile)
Świetny wyjazdok, sporo ładnych miejsc zwiedziliście. Choć szkoda, że nie zahaczyliście jeszcze o okolice Smolnik-troche niżej od Gór Sudawskich- tam sie sporo dzieje.

Bardzo lubię takie tereny, nawet też się trochę błąkałem w tamtych stronach.
Zawsze uważałem, że Polska poza górami też jest atrakcyjna.
- interesująca odmiana
- zachód b.sympatyczny
- nie wiem skąd, ale od zawsze wiedziałem, że Mieciur był pierwowzorem U-boota
- trzeba było Bobra za przewodnika nająć ...
- sorki za żarcik Toungue
Admin się trochę mijał z prawdą. Nurkowałem jak U-boot i wynurzałem się jakieś 4 m dalej to niezły wynik przecież Smile Palucha fakt, przeciąłem krew leciała jak z dziurawego zbiornika łodzi podwodnej ale dawałem radę !

Piotrek, to co zobaczyliśmy to niewielka część tego co można zwiedzić. Mieliśmy bardzo trudny wybór co zobaczyć a z czego zrezygnować. Napewno się tam jeszcze wróci Smile

Sylwek, a na jakiej podstawie twierdzisz, że jestem pierwowzorem U-boota ?? Smile
Ano na podstawie opisu Pedrosa,
cyt.:"Zanim zdążył zanurkować niczym u-boot przeciął sobie palca na nodze. No i później był już takim trochę smutnym u-bootem, ale dzielnie nurkował dalej."
co zresztą potwierdza późniejsze Twoje oświadczenie:
cyt.:"Nurkowałem jak U-boot i wynurzałem się jakieś 4 m dalej to niezły wynik przecież"
ps. mam pytanie, czy robiłeś to w MOKu, a przynajmniej w Gąsienicowym?
O.R.P. "Mieciur" stacjonuje w 5 Stawach Polskich. Jak pływać to w najgłębszym jeziorze.

mieciur napisał(a):
Napewno się tam jeszcze wróci Smile

To polecam, przede wszystkim Suwalski PK!
Ale i w Narwiańskim czy Wigierskim jest bardzo ładnie.

Ja znów będę kiedyś chciał dotrzeć nad Biebrzański, jak Wy. Akurat na Tykocinie musiałem kiedyś skończyć wypad i do dziś mnie to szarpie nerwykwasny

A komarów dużo?

Rzeczywiście odmiana. Dużo miejsc ma klimacik. Nigdy nie byłem na Mazurach Sadale myślę, że kiedyś mnie tam zaciągnie zyłka podróżnicza.

Brakuje mi tylko jakiegoś spływu kajakowego uroczą rzeczką, manewrów na łodziach (nie tylko podwodnych).
Nie bawiliście się w piratów?
Wiesz, Sylwek, myślałem o pływaniu w Czarnym Stawie ale Pedro krytycznie się wypowiedział na temat tego pomysłu. Pozatym filance by mi nogi z d*** powyrywali ! Ale perspektywa zanurzenia się w tak krystalicznej wodzie jest bardzo kusząca Smile i sonar byłby nie potrzebny Smile

Piotrek, ja chciałbym wszystkie te Parki zobaczyć, ale niestety był czas tylko na Biebrzański.
W końcu w Polsce mamy piękną przyrodę ale wiele osób tego nie dostrzega.

Komarów masakrycznie dużo - zwłaszcza na polu biwoakowym. Musieliśmy się schować do namiotu. A z rana to nad sypialnią za siateczką w namiocie ze 100 (nie przesadzam !) bestii czekało na śniadanie !
I pamiętajcie Panowie, że to komarzyce ssają.
Maciek, był pomysł coby na kajakach popływać, ale ze względu, że Malwina nie pływa wcale, Admin pływa tak sobie a mieciur tylko pływa pod wodą to zrezygnowaliśmy.

Łukaszu pamiętam pamiętam.

Mallaidh napisał(a):
Brakuje mi tylko jakiegoś spływu kajakowego uroczą rzeczką, manewrów na łodziach (nie tylko podwodnych).

Jeśli ktoś z Was będzie kiedyś na Mazurach w rejonie Puszczy Piskiej, to polecam spływy kajakowe Krutynią, malowniczą rzeczką.

http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthre...5#pid26025

Najpiękniejszy odcinek znajduje się z rejonie miejscowości Krutyń. Wszystko jest tam świetnie zorganizowane, z dowozem busem na miejsce startu po zakończeniue spływu. Miejsc startu i zakończenia jest mnóstwo, stąd i liczba wersji spływu też jest olbrzymia.

W samej miejscowości Krutyń jest kilka fajnych restauracji. Jadłem tam pyszną zupę z pokrzyw. Smile

Stron: 1 2 3
Przekierowanie