17-11-2010, 08:47 AM
Ok. Widzę, że będzie kubeł zimnej wody.
Ale ok. Jakoś to zniosę.
Łukasz: "31 marca 2007 roku cudnie straciłem świadomość w tym schronisku" - przeczytałem grudnia, pomyliłem się i myślałem, że chodzi Tobie o Sylwestra. Zwracam honor. Ale nie zmienia to faktu "Tak tam będą chlać tej nocy, że spać nie będziecie", "...Jeżeli coś z niej zapamiętasz. ". I trzymać się będę swojego. Dla mnie są to zniechęcające uwagi i dla kilku osób które ze mną były. Nam wystarczył mały szampan.
Stasiu - Zgadzam się. Szkoda zwierzaków. Ale każdy spędza Sylwestra na swój sposób. Niektórzy wychodzą na Kozi, niektórzy siedzą w pokojach na górze w schronisku a inni schodzą na dół i się bawią. A muzykę puszczoną z magnetofonu ja bym nie porównywał do" betonowego bunkru w mieście". Za dnia czasami też jest puszczana na stołówce i jakoś o tym nie wspomniałeś. No zapewne odliczanie do sylwestra kilku sekund obudziło niedźwiedzia
. Strzelające korki od szampana raczej nie straszą na śmierć zwierzyny. A petardy były bez hukowe (jakby race - nie znam się). Mimo tego wszystkiego, śpiący niedźwiedź pewnie się nie obudził, świstaki też zapewne były gdzieś pochowane w puchu, a kozice raczej spokojnie się oddaliły. Dźwięki ze schroniska zapewne nie były większe niż gwar na sali zbiorowej za dnia. Ja opisałem tylko jak to wygląda i zwróciłem uwagę dlaczego niektórzy zniechęcają Sylwestra. Więc o co tu jest robiony problem? Oczywiście o to, że niektórzy o tej porze siedzą w swoich pokoikach w ciszy i zadumie, a inni czynnie w tym uczestniczą.
Nie chcę siebie usprawiedliwiać i dużej części będących tam osób, ani nikogo broń Boże oskarżać ale nie wkładajcie wszystkich do jednej szafy.
Ale ok. Jakoś to zniosę.
Łukasz: "31 marca 2007 roku cudnie straciłem świadomość w tym schronisku" - przeczytałem grudnia, pomyliłem się i myślałem, że chodzi Tobie o Sylwestra. Zwracam honor. Ale nie zmienia to faktu "Tak tam będą chlać tej nocy, że spać nie będziecie", "...Jeżeli coś z niej zapamiętasz. ". I trzymać się będę swojego. Dla mnie są to zniechęcające uwagi i dla kilku osób które ze mną były. Nam wystarczył mały szampan.
Stasiu - Zgadzam się. Szkoda zwierzaków. Ale każdy spędza Sylwestra na swój sposób. Niektórzy wychodzą na Kozi, niektórzy siedzą w pokojach na górze w schronisku a inni schodzą na dół i się bawią. A muzykę puszczoną z magnetofonu ja bym nie porównywał do" betonowego bunkru w mieście". Za dnia czasami też jest puszczana na stołówce i jakoś o tym nie wspomniałeś. No zapewne odliczanie do sylwestra kilku sekund obudziło niedźwiedzia
. Strzelające korki od szampana raczej nie straszą na śmierć zwierzyny. A petardy były bez hukowe (jakby race - nie znam się). Mimo tego wszystkiego, śpiący niedźwiedź pewnie się nie obudził, świstaki też zapewne były gdzieś pochowane w puchu, a kozice raczej spokojnie się oddaliły. Dźwięki ze schroniska zapewne nie były większe niż gwar na sali zbiorowej za dnia. Ja opisałem tylko jak to wygląda i zwróciłem uwagę dlaczego niektórzy zniechęcają Sylwestra. Więc o co tu jest robiony problem? Oczywiście o to, że niektórzy o tej porze siedzą w swoich pokoikach w ciszy i zadumie, a inni czynnie w tym uczestniczą. Nie chcę siebie usprawiedliwiać i dużej części będących tam osób, ani nikogo broń Boże oskarżać ale nie wkładajcie wszystkich do jednej szafy.


Niecierpliwie czekam na relacje z tej imprezy. Mam nadzieję, że godną górołaza.