13-07-2010, 06:05 AM
Kolejny weekend, upalna niedziela więc co tu robić. Wybór padł na Beskid Sądecki - blisko i przyjemnie.
Jak zawsze, z rana pakujemy się do Poldolota i ruszamy. Tym razem naszym punktem wyjścia będzie Szczawnica (punkt startowy Biby Gorczańskiej) a konkretnie Kaplica na Sewerynówce.
Dzisiaj dla odmiany większość trasy będzie przebiegać poza szlakowo.
Po zaparkowaniu samochodu ruszamy w głąb Doliny Sopotnickiego Potoku. W między czasie Modzina odbiera telefon od Admina który rzekomo cierpi na chorobę dnia wczorajszego - jak się okazało później mocno przesadzoną ! Pierwszym zwierzakiem napotkanym na szlaku jest Padalec. Oczywiście nie obyło się bez sesji fotograficznej. Nieco dalej spotykamy rolnika imponującym inwentarzem : 5 krów, 4 psy, 2 kozy i z 15 baranów ! Idziemy dalej. Dolina jest bardzo piękna i dzika - takie miejsca mieciury lubią najbardziej ! Po drodze napotykamy ogromne ilości poziomek dlatego wedle przysłowia "las wyżywi nas" zatrzymujemy się na krótki popas. Po jakiś 2 h docieramy do końca doliny. Tutaj 2/3 wycieczki spożywa napój turystyczny schłodzony w miejscowym potoku a ja jako kierowca popijam soczek pomarańczowy - bananowy mi się już znudził.
Po zebraniu sił czas na opuszczenie dolinki i wspięcie się na pasmo. Ruszamy, idę pierwszy i toruję drogę pośród borówek, świerków i powalonych drzew na dość stromym stoku. Ogólnie idzie się bardzo przyjemnie, ale gosia3ek jest innego zdania a już Maćka jak powiedział "zabiję Mieciura" to w ogóle nie rozumiem ! Jesteśmy na szlaku. Idziemy w stronę schroniska na Prehybie. Ale do niego dotrzemy później. Najpierw odbijamy ze szlaku, i pozo szlakowo zdobywamy Jasiennik. Tutaj w lesie spotykamy dość dorodnego dzika. Jak miłośnicy przyrody razem z Maćkiem biegniemy w krzoki z aparatem ale dzik spłoszony już dawno uciekł. Ciekawe kogo się przestraszył...? W drodze na szczyt spod nóg ucieka źmija - żadne cuda pełno tego w tym roku. Po zdobyciu szczytu wracamy ale kolejny raz pozaszlakowo wchodzimy na szczyt o nazwie Skałka. Potem idziemy już do schroniska czerwonym szlakiem. Nagle z lasu wyłania się jeszcze jeden stwór - Admin ! Okazało się, że zdecydował się nas odwiedzić w naszych wiejskich górach. Na Prehybie jarmark. Pełno samochodów i ludzi. Jest taż grupa emerytów z gitarą. My uciekamy do lasu i tam odpoczywamy.
Po odpoczynku czas ruszyć w drogę powrotną. Panujący upał skutecznie wybija nam z głów pomysł wejścia na Radziejową. Schodzimy najpierw niebieskim szlakiem w stronę Szczawnicy ale znowu odbijamy na stokówkę i pozaszlakowo wracamy do samochodu.
Podsumowując wyjście bardzo udane, zobaczyliśmy kawał Beskidu spoza szlaku. Trzeba częściej tak robić.
Zdjęcia standardowo wrzucą pozostali uczestnicy : Modzina, Admin i Mallaidh.
Jak zawsze, z rana pakujemy się do Poldolota i ruszamy. Tym razem naszym punktem wyjścia będzie Szczawnica (punkt startowy Biby Gorczańskiej) a konkretnie Kaplica na Sewerynówce.
Dzisiaj dla odmiany większość trasy będzie przebiegać poza szlakowo.
Po zaparkowaniu samochodu ruszamy w głąb Doliny Sopotnickiego Potoku. W między czasie Modzina odbiera telefon od Admina który rzekomo cierpi na chorobę dnia wczorajszego - jak się okazało później mocno przesadzoną ! Pierwszym zwierzakiem napotkanym na szlaku jest Padalec. Oczywiście nie obyło się bez sesji fotograficznej. Nieco dalej spotykamy rolnika imponującym inwentarzem : 5 krów, 4 psy, 2 kozy i z 15 baranów ! Idziemy dalej. Dolina jest bardzo piękna i dzika - takie miejsca mieciury lubią najbardziej ! Po drodze napotykamy ogromne ilości poziomek dlatego wedle przysłowia "las wyżywi nas" zatrzymujemy się na krótki popas. Po jakiś 2 h docieramy do końca doliny. Tutaj 2/3 wycieczki spożywa napój turystyczny schłodzony w miejscowym potoku a ja jako kierowca popijam soczek pomarańczowy - bananowy mi się już znudził.
Po zebraniu sił czas na opuszczenie dolinki i wspięcie się na pasmo. Ruszamy, idę pierwszy i toruję drogę pośród borówek, świerków i powalonych drzew na dość stromym stoku. Ogólnie idzie się bardzo przyjemnie, ale gosia3ek jest innego zdania a już Maćka jak powiedział "zabiję Mieciura" to w ogóle nie rozumiem ! Jesteśmy na szlaku. Idziemy w stronę schroniska na Prehybie. Ale do niego dotrzemy później. Najpierw odbijamy ze szlaku, i pozo szlakowo zdobywamy Jasiennik. Tutaj w lesie spotykamy dość dorodnego dzika. Jak miłośnicy przyrody razem z Maćkiem biegniemy w krzoki z aparatem ale dzik spłoszony już dawno uciekł. Ciekawe kogo się przestraszył...? W drodze na szczyt spod nóg ucieka źmija - żadne cuda pełno tego w tym roku. Po zdobyciu szczytu wracamy ale kolejny raz pozaszlakowo wchodzimy na szczyt o nazwie Skałka. Potem idziemy już do schroniska czerwonym szlakiem. Nagle z lasu wyłania się jeszcze jeden stwór - Admin ! Okazało się, że zdecydował się nas odwiedzić w naszych wiejskich górach. Na Prehybie jarmark. Pełno samochodów i ludzi. Jest taż grupa emerytów z gitarą. My uciekamy do lasu i tam odpoczywamy.
Po odpoczynku czas ruszyć w drogę powrotną. Panujący upał skutecznie wybija nam z głów pomysł wejścia na Radziejową. Schodzimy najpierw niebieskim szlakiem w stronę Szczawnicy ale znowu odbijamy na stokówkę i pozaszlakowo wracamy do samochodu.
Podsumowując wyjście bardzo udane, zobaczyliśmy kawał Beskidu spoza szlaku. Trzeba częściej tak robić.
Zdjęcia standardowo wrzucą pozostali uczestnicy : Modzina, Admin i Mallaidh.

)
ale jak się idzie dookoła i po krzakach to takie skutki
Co będzie, kiedy jeszcze potrenują w Transylwanii. Jedyna nadzieja, że napotkają hrabiego "D" i ten troszeczkę upuści z żyły. Wtedy nie będą tacy hardzi 
Nie lepiej siedzieć w domu i wodzić palcem po mapie. 