Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Admin, dzik i żmija - czyli niedziela w Beskidzie Sądeckim
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Kolejny weekend, upalna niedziela więc co tu robić. Wybór padł na Beskid Sądecki - blisko i przyjemnie.

Jak zawsze, z rana pakujemy się do Poldolota i ruszamy. Tym razem naszym punktem wyjścia będzie Szczawnica (punkt startowy Biby Gorczańskiej) a konkretnie Kaplica na Sewerynówce.
Dzisiaj dla odmiany większość trasy będzie przebiegać poza szlakowo.

Po zaparkowaniu samochodu ruszamy w głąb Doliny Sopotnickiego Potoku. W między czasie Modzina odbiera telefon od Admina który rzekomo cierpi na chorobę dnia wczorajszego - jak się okazało później mocno przesadzoną ! Pierwszym zwierzakiem napotkanym na szlaku jest Padalec. Oczywiście nie obyło się bez sesji fotograficznej. Nieco dalej spotykamy rolnika imponującym inwentarzem : 5 krów, 4 psy, 2 kozy i z 15 baranów ! Idziemy dalej. Dolina jest bardzo piękna i dzika - takie miejsca mieciury lubią najbardziej ! Po drodze napotykamy ogromne ilości poziomek dlatego wedle przysłowia "las wyżywi nas" zatrzymujemy się na krótki popas. Po jakiś 2 h docieramy do końca doliny. Tutaj 2/3 wycieczki spożywa napój turystyczny schłodzony w miejscowym potoku a ja jako kierowca popijam soczek pomarańczowy - bananowy mi się już znudził.

Po zebraniu sił czas na opuszczenie dolinki i wspięcie się na pasmo. Ruszamy, idę pierwszy i toruję drogę pośród borówek, świerków i powalonych drzew na dość stromym stoku. Ogólnie idzie się bardzo przyjemnie, ale gosia3ek jest innego zdania a już Maćka jak powiedział "zabiję Mieciura" to w ogóle nie rozumiem ! Jesteśmy na szlaku. Idziemy w stronę schroniska na Prehybie. Ale do niego dotrzemy później. Najpierw odbijamy ze szlaku, i pozo szlakowo zdobywamy Jasiennik. Tutaj w lesie spotykamy dość dorodnego dzika. Jak miłośnicy przyrody razem z Maćkiem biegniemy w krzoki z aparatem ale dzik spłoszony już dawno uciekł. Ciekawe kogo się przestraszył...? W drodze na szczyt spod nóg ucieka źmija - żadne cuda pełno tego w tym roku. Po zdobyciu szczytu wracamy ale kolejny raz pozaszlakowo wchodzimy na szczyt o nazwie Skałka. Potem idziemy już do schroniska czerwonym szlakiem. Nagle z lasu wyłania się jeszcze jeden stwór - Admin ! Okazało się, że zdecydował się nas odwiedzić w naszych wiejskich górach. Na Prehybie jarmark. Pełno samochodów i ludzi. Jest taż grupa emerytów z gitarą. My uciekamy do lasu i tam odpoczywamy.

Po odpoczynku czas ruszyć w drogę powrotną. Panujący upał skutecznie wybija nam z głów pomysł wejścia na Radziejową. Schodzimy najpierw niebieskim szlakiem w stronę Szczawnicy ale znowu odbijamy na stokówkę i pozaszlakowo wracamy do samochodu.

Podsumowując wyjście bardzo udane, zobaczyliśmy kawał Beskidu spoza szlaku. Trzeba częściej tak robić.
Zdjęcia standardowo wrzucą pozostali uczestnicy : Modzina, Admin i Mallaidh.
ja się przyczepię - punktem startowym biby było Krościenko/GrywałdBig Grin
zdjęcia wrzucę wieczór z domu (całe 15 zrobiłamWink )
4,5 godziny do schronu na przehybie jeszcze nie szłam giggle ale jak się idzie dookoła i po krzakach to takie skutki Wink
Widzę, że w lesie tłoczno. Wink Pełno zwierzyny, ludzików i zielska. Mieciur przewodnikiem i przeżył. giggle Mam jakieś przeczucia, że trójka trenuje i wybiera trasę na jesienną bibę. uhm Co będzie, kiedy jeszcze potrenują w Transylwanii. Jedyna nadzieja, że napotkają hrabiego "D" i ten troszeczkę upuści z żyły. Wtedy nie będą tacy hardzi giggle
Powodzenia i do krótkiego zobaczenia. ok
A idźcie Wy się leczyć! giggle
Kto to widział, żeby łazić po krzaczorach i wyręczać drwali w robieniu leśnych przecinek. kwasny Nie lepiej siedzieć w domu i wodzić palcem po mapie. uhm
To dla górskich ignorantów.

A teraz komentarz dla pasjonatów:
Popieram Was w całej rozciągłości. Ja też coraz częściej uskuteczniam pozaszlakowe wędrówki. To nieporównywalnie bardziej fascynujące niż chodzenie dobrze już przedeptanymi ścieżkami. Czasami uda się zabłądzić, ale przy dobrej znajomości terenu, nie ma większego problemu z trafieniem w miejsce, które można zidentyfikować. To fakt, że trzeba się o wiele więcej natrudzić, ale zapewniam, że warto. ok
Nawet nie mam zdjęć żeby coś wrzucić. Zero weny fotograficznej. Ciurkiem się ze mnie lało.

Trasa ciekawa, trochę dla pasjonatów swoich kopczyków, ciąg dalszy odkrywania kolejnych metrów sądeckiego. Zwierza sporo, luda mało - jest dobrze.Smile
Fajnie tak się błąkać poza szlakiem.ok

Zabrzmi może śmiesznie ale z ojcem chodząc na grzyby sporo beskidu tak właśnie poznaję. Dobra sprawa zejść ze szlaku.
Przekierowanie