Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Ze Słowacji na Małą B.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Nasza mała ekipa: Marek z synem Kubą, ja z synem Mariuszem.
Cela Slana Voda-Mała B.-Zawoja
Aby się dostać na Słowację Marek załatwił kierowcę, który jego auto odstawi do domu.
Wysiadamy przy chacie Slana voda, samochodzik odjeżdża, a my zostajemy sami. Dosłownie sami bo w okolicy nie ma nikogo, nawet Chata zamknięta ? nie podbijemy ?Książeczek GOT? synom. Piękność łąk w okolicy zachwyca każdego z nas, ale trzeba ruszyć w drogę .Asfalcik za którym tak wszyscy przepadają ciągnie się i ciągnie,aż wreszcie?normalna droga? dla górołaza. Zatrzymujemy się na chwilę na małą kanapkę-?młodzież?, starsi kanapka + brow. Droga stopniowo pnie się w górę i Mariusz zaczyna trochę opadać z sił-to chyba efekt przeszło tygodniowej kuracji antybiotykowej. Kryzys trwał około godzinę i w końcu w syna wstąpiły nowe siły, stopniowo zaczął się rozkręcać,
i razem z Kubą wyskoczył na prowadzenie. Wędrówka lasem przy przyjemnym chłodnym wiaterku idzie nam dosyć sprawnie,mijamy kolejne dość strome podejścia, ?umarły? las, aż w końcu spostrzegamy pierwszą kosówkę. To znak,że szczyt Małej B. już blisko. Chłopcy pomykają żwawo do przodu , chcą być pierwsi na szczycie. Po trzech godzinach samotnej wędrówki wchodzimy na szczyt,i tu małe zaskoczenie spotykamy ekipę pracowników remontujących szlak od Brony na MałąB. Chwilę odpoczywamy, jemy i wznosimy toast ?małą miętówką?,oczywiście starsi,
a młodzież soczek. Z Małej schodzimy do Brony świeżo wyremontowanym szlakiem, i dalej do Schoronu w Markowych. Przy schronie spotykamy znajomą z pracy,?też łazikującą po górach?, krótko rozmawiamy bo czas zaczyna nas gonić. Ruszamy szlakiem żółtym do Zawoi Widły.
Idzie się fajnie trawersikiem Małej B. cień lasu pozwala na dosyć szybie tępo, chociaż Marek z Kubą odskakują nam i czasem muszą czekać na nas. Dochodzimy do wideł około 16.00, jesteśmy wszyscy trochę zmęczeni, ale bardzo zadowoleni z udanej wycieczki.
Już w trakcie wycieczki wymyśliłem sobie, że trzeba powtórzyć podobny wariant, ale z wejściem na
Babią G.
Trasa może trochę długa, chociaż Marek miał jeszcze na myśli dłuższy wariant, ale bardzo sympatyczna. Jakoś poradziliśmy sobie?ukłon? w stronę Stasia.
Ładny wypadok

A ile się idzie tym asfaltem ze Slanej Vody?
Ale pogoda! Wow!
Widać, że południowe szlaki na Baby robią coraz większą furorę - i prawidłowo! Są urocze!

Tym asfaltem to nie pamiętam osobiście ile się idzie, bo szedłem na autopilocie, ale pewnie około godzinySad

Mallaidh napisał(a):
, bo szedłem na autopilocie,

Znaczy, że jak? uhm Bo nie kumam.

Wracaliśmy wtedy z pętli robionej żółtym na Babią, przez Małą Babią i czerwonym zejście.

Autopilot to stan kiedy zmęczony górołaz wciska funkcję zdalnego naprowadzania nóg do samochodu/bazy, wyłącza wszelkie pozostałe zmysły oddając się marzeniom o ciepłym prysznicu i zimnym piwku. Nigdy tego nie doświadczyłeś? Smile

W wolnym tłumaczeniu - nie pamiętam ile się szło bo byłem za bardzo zryty Smile
Piotr zadał pytanie,a ja byłem tak zaskoczonyShy, że za cholorę nie mogłem sobie przypomnieć ile faktycznie się idzie asfaltkiemuhmMyślę jednakże tak jak podała Mallaidh około godzią.Za mną chodzi wariant Slana V.-Duża B.-MałaB.-Slana,zobaczy się.
Ale fajna pogodę mieliście Smile

Tym asfaltem szłam dwa razy, ale też nie wiem ile się idzie giggle
Powiem tak o wiele za długoBig Grin
Asfaltem drepta się niecałą godzinkę.W tygodniu trza uważać na ciężarówki wożące drzewokwasny

jack66 napisał(a):
(...)Trasa może trochę długa, chociaż Marek miał jeszcze na myśli dłuższy wariant, ale bardzo sympatyczna. Jakoś poradziliśmy sobie?ukłon? w stronę Stasia.

No, nie mogę tej relacyjki krytycznie ocenić giggle Tylko nie wiem dlaczego mi Jacek robi ukłony uhm

PiotrekDz napisał(a):

Mallaidh napisał(a):
, bo szedłem na autopilocie,

Znaczy, że jak? uhm Bo nie kumam.


jack66 napisał(a):
(...) Myślę jednakże tak jak podała Mallaidh około godzią.Za mną chodzi wariant Slana V.-Duża B.-MałaB.-Slana,zobaczy się.


Piotrek, autopilot to najwyższa forma przemiany górołaza (podobna do nirwany), kiedy dochodzi do odzielenia duszy od ciała. Ciało wtedy porusza się samo po wyznaczonej trasie aż do celu bez kierowania umysłem górołaza. Umysł w ten czas jest zajęty różnymi urojeniami pozytywnego typu (jak powiedziała Mallaidh giggle) - ciepły albo zimny prysznic, zimne piwo albo gorąca herbata (w zależności od pogody) lub negatywnego typu - słoneczna plaża albo ciepłe łóżeczko.
Autopilotem jest na Forum GŚ najwięcej nawiedzany user Mieciur (sam o tym często pisze) i nie mylić to ze stanem pijanego woźnicy, który akurat wytoczył się na wóz a koniki same dowożą go aż do domu Toungue

Już kumam. Wyjaśnienie powalające Big Grinok

A i mnie się czasem też zdarza włączyć w sobie to przydatne urządzenie.
Przekierowanie