Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Na krótko na Babią
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Sobotni ranek. Pogoda ciekawie nie nastraja - zresztą jak zazwyczaj Huh. Ale nic to - ruszamy przed 6-tą z Katowic krajową 1-ką na południe. Przejeżdżamy przez granicę w Korbielowie i w tym momencie zaczyna padać deszcz kwasny - na szczęście to tylko przelotny opad. Parkujemy jak zwykle przy chacie Slana Voda - wiemy już że widoków nie będzie - bo nawet stąd żadnych górek nie widać Sad. Ale dla pocieszenia spotykamy spotykamy stadko sympatycznych zwierzątek Smile.
[attachment=31987][attachment=31988]
Po chwili ruszamy żółtym. Z początku fajna ścieżka z czasem przeradza się w błotnistą drogę leśną, i jak zwykle pojawia się mgła
[attachment=31989]
Drepczemy tak, drepczemy i nic prócz bieli nie widzimy.
[attachment=31990][attachment=31991]
Na szczycie oczywiście wieje i oczywiście nadal nic nie widać
[attachment=31992]
Po krótkim posiedzeniu ruszamy w kierunku Małej Babiej. Tam już spokojniej - już tak nie wieje. Zatrzymujemy się na chwilę, którą nasze psy - myśląc że jeszcze długa droga przed nami, wykorzystują na regenerację. Szybkość i umiejętność regeneracji psa północy jest wprost niesamowita. Nawet po przebyciu -dziesiąt kilometrów wystarczy im dwie, trzy godziny drzemki i wstają jak nowe.
[attachment=31993]
Z Małej Babiej oczywiście na czerwony szlak i wchodzimy do przepięknego, porośniętego paprociami i borowinami, zielonego lasu. Wraz z towarzyszącą mgłą, soczysta zieleń roślinności tworzy niesamowity klimat
[attachment=31994]
Niestety, niedługo wchodzimy w strefę wiatrołomów. Połamane drzewa, atakowane przez jakiegoś porosta, leżą dosłownie wszędzie. Mimo to i tak daje się odczuć ten szczególny nastrój. Patrząc na to co nas otacza, dochodzimy do wniosku, że właściwie wszystko, nawet zniszczony las jest piękny, jeśli tylko człowiek nie wsadzi tam swoich łap.
[attachment=31995][attachment=31996]
Dalej trasa mija bez niespodzianek. Mgły i chmury powoli nas opuszczają
[attachment=31997][attachment=31998]
zatrzymujemy się jeszcze przy zagrodzie 'diviaka lesnego'
[attachment=31999][attachment=32000]
i mniej więcej w tym czasie zauważamy że słonko pięknie świeci i wyłoniły się górki.
[attachment=32001][attachment=32002]
I w takiej to słonecznej, przyjemnej aurze kończymy naszą wędrówkę u progu chaty Slana Voda Smile.
Ostatnio z Stasiem przeszliśmy ta trasę tylko w odwrotnym kierunku ,bardzo przyjemny szlak ,no niestety nie zawsze są widoki ale myślę że i tak zadowoleni jestesie z wycieczki ok
Taki "psiejski ciągnik" to dodatkowy "zastrzyk" mocy na podejściu co Smile
Przyjemny spacer Smile
Piękna klimatycznie wycieczkaok
Widoczku dzika zazdroszczęuhm
Gratuluję, jacek.
Właśnie wrócilismy z tamtych rejonówShy
Trochę jednak szkoda, ze widoków z Babiej nie było.

Ale, tak czy siak, wypad zacnyok I znów kolejna ekipa do Słowackiej strony Królową atakuje.Smile
Z takim zapasowym motorem jest na pewno lepiej. Mieliście szczęście na dziki i muflony. Nam, kiedy przechodziliśmy koło zagrody, chyba pochowały się ze strachu. blink Tylko mnie ciekawi co by w takim przypadku było "Na długo na Babią"?
Też się wybraliśmy w sobotę w tamte okolicę ale nie tak wcześnie...

Dosia napisał(a):
(...)atakowane przez jakiegoś porosta(...)

To akurat dobrze świadczy o okolicy i oby miejsc gdzie sobie hulają porosty przybywało Smile

Dosia napisał(a):
Na szczycie oczywiście wieje i oczywiście nadal nic nie widać
Po krótkim posiedzeniu ruszamy w kierunku Małej Babiej.

Byliśmy tam dużo później ale w kwestii widoczności nic się nie zmieniło. Na szczycie mleko i silny, ciepły wiaterek z krótkimi przebłyskami widoczności (max 3s) w których dało się zobaczyć kolejną chmurkę która zaraz wszystko przesłoni[attachment=32003] [attachment=32004] i rzeczywiście dopiero schodząc do Brony zrobiło się lepiej.

Przynajmniej tym razem Babia nie pokazała nam środkowego palca odsłaniając się tuż po naszym zejściu, bo patrząc z mostu w Żywcu wierzchołek ciągle tkwił w mleku...

Muszę wybrać się kiedyś tą trasą co Wy i zobaczyć ten zwierzyniec o którego istnieniu nie miałem pojęcia. ok

Tym razem pieski nie miały powodów do obrażania się. Cry Nie dość, że miały okazję do przewietrzenia się, to jeszcze towarzystwo innych "futrzaków" dopisało. A że przy okazji skorzystali ich dwunożni przewodnicy, to i radocha była obopólna. Miło, niezobowiązująco, relaksacyjnie i "koedukacyjnie". Big Grin
Czego trzeba więcej ? uhm
Według mnie - niczego ! Big Grin
ładnie, ładnie ok:
2 latka temu identycznie tę trasę robiłam ( i wydaje mi się ciekawsza w ten sposóbSmile )ehhh a jak byliśmy przy zagrodzie dzików to taki wielki odyniec na nasz widok zaczął wierzgać kopytem i chrumpać więc oddaliliśmy się stamtąd gwałtownieWink
fajnie śpiący psiak wygląda Smile
a te muflony to w którym miejscu??
Ano, oczywiście że wyjazd był udany Smile

Krzysiek, Jacek a nie spotkaliście tam liska ? Gdy my szliśmy, to pod szczytem siedział sobie na szlaku - ale uciekł . Gdy znajomi byli na szczycie, jakąś godzinę po nas, podszedł na tyle blisko, że zjadł im kanapkę Big Grin

Gosia3ku, muflony są przy samej chacie Slana Voda.
A dziki pierwszy raz widziałam tak z bliska, i te były bardzo sympatyczne. Koleżanka karmiła je batonikami, i jak fajnie sprawdzały ryjkiem czy coś ma w ręce, zanim to wzięły do paczczki Big Grin
no, jak myśmy byli (w listopadzie) to w chacie Slana Voda kawałka żywego człowieka nie było, o muflonach nie wspominając, wszystko zamknięte na amenSad
hm, nam nie było dane zaprzyjaźnić się z dzikami... bo ten odyniec nie wyglądał na przyjaźnie nastawionegoBig Grin

Dosia napisał(a):
Ano, oczywiście że wyjazd był udany Smile

Krzysiek, Jacek a nie spotkaliście tam liska ? Gdy my szliśmy, to pod szczytem siedział sobie na szlaku - ale uciekł . Gdy znajomi byli na szczycie, jakąś godzinę po nas, podszedł na tyle blisko, że zjadł im kanapkę Big Grin


Były dwa na szczycie - mały i duży i raczej się nie bały bo ludzie je dokarmiali i podchodziły na jakieś 3-4 metry.

gosia3ek napisał(a):
no, jak myśmy byli (w listopadzie) to w chacie Slana Voda kawałka żywego człowieka nie było, o muflonach nie wspominając, wszystko zamknięte na amenSad


Ja w zeszłym roku też muflonów tam nie widziałam. Może są od niedawna..

Krzysiek napisał(a):
Były dwa na szczycie - mały i duży i raczej się nie bały bo ludzie je dokarmiali i podchodziły na jakieś 3-4 metry.


A nie zrobiliście przypadkiem jakiś fotek?

Dosia napisał(a):

Krzysiek napisał(a):
Były dwa na szczycie - mały i duży i raczej się nie bały bo ludzie je dokarmiali i podchodziły na jakieś 3-4 metry.


A nie zrobiliście przypadkiem jakiś fotek?


Wyjechaliśmy przed północą z domu żeby dojść na szczyt przed wschodem.
Na górze było mglisto i stwierdziłem, że nie warto wyciągać aparatu by w ciemności robić liskom zdjęcia na których pewnie było by widać jedynie białą chmurę i świecące oczy od lampy błyskowej. Pora wschodu słońca zdecydowanie nie zachwyciła.
Wcześniej wrzucona fotka to jedyna jaką zrobiłem na szczycie i dopiero dużo niżej coś się przejaśniło i do Brony w najlepszym przypadku było tak:
[attachment=32047]
Zdjęcia marne, dużo ludzi różnego pokroju ale po zakończeniu budowy schroniska w wakacyjny weekend nie można było oczekiwać niczego nadzwyczajnego a zrobić sobie spacer zawsze warto...

Dokładnie, zawsze człowiek rozrusza trochę kości Wink

A zdjęcia ciekawe: to pierwsze i trzecie wygląda jakbyś fotografował jakiś kataklizm Smile
Stron: 1 2
Przekierowanie