29-06-2010, 02:07 PM
Sobotni ranek. Pogoda ciekawie nie nastraja - zresztą jak zazwyczaj
. Ale nic to - ruszamy przed 6-tą z Katowic krajową 1-ką na południe. Przejeżdżamy przez granicę w Korbielowie i w tym momencie zaczyna padać deszcz
- na szczęście to tylko przelotny opad. Parkujemy jak zwykle przy chacie Slana Voda - wiemy już że widoków nie będzie - bo nawet stąd żadnych górek nie widać
. Ale dla pocieszenia spotykamy spotykamy stadko sympatycznych zwierzątek
.
[attachment=31987][attachment=31988]
Po chwili ruszamy żółtym. Z początku fajna ścieżka z czasem przeradza się w błotnistą drogę leśną, i jak zwykle pojawia się mgła
[attachment=31989]
Drepczemy tak, drepczemy i nic prócz bieli nie widzimy.
[attachment=31990][attachment=31991]
Na szczycie oczywiście wieje i oczywiście nadal nic nie widać
[attachment=31992]
Po krótkim posiedzeniu ruszamy w kierunku Małej Babiej. Tam już spokojniej - już tak nie wieje. Zatrzymujemy się na chwilę, którą nasze psy - myśląc że jeszcze długa droga przed nami, wykorzystują na regenerację. Szybkość i umiejętność regeneracji psa północy jest wprost niesamowita. Nawet po przebyciu -dziesiąt kilometrów wystarczy im dwie, trzy godziny drzemki i wstają jak nowe.
[attachment=31993]
Z Małej Babiej oczywiście na czerwony szlak i wchodzimy do przepięknego, porośniętego paprociami i borowinami, zielonego lasu. Wraz z towarzyszącą mgłą, soczysta zieleń roślinności tworzy niesamowity klimat
[attachment=31994]
Niestety, niedługo wchodzimy w strefę wiatrołomów. Połamane drzewa, atakowane przez jakiegoś porosta, leżą dosłownie wszędzie. Mimo to i tak daje się odczuć ten szczególny nastrój. Patrząc na to co nas otacza, dochodzimy do wniosku, że właściwie wszystko, nawet zniszczony las jest piękny, jeśli tylko człowiek nie wsadzi tam swoich łap.
[attachment=31995][attachment=31996]
Dalej trasa mija bez niespodzianek. Mgły i chmury powoli nas opuszczają
[attachment=31997][attachment=31998]
zatrzymujemy się jeszcze przy zagrodzie 'diviaka lesnego'
[attachment=31999][attachment=32000]
i mniej więcej w tym czasie zauważamy że słonko pięknie świeci i wyłoniły się górki.
[attachment=32001][attachment=32002]
I w takiej to słonecznej, przyjemnej aurze kończymy naszą wędrówkę u progu chaty Slana Voda
.
. Ale nic to - ruszamy przed 6-tą z Katowic krajową 1-ką na południe. Przejeżdżamy przez granicę w Korbielowie i w tym momencie zaczyna padać deszcz
- na szczęście to tylko przelotny opad. Parkujemy jak zwykle przy chacie Slana Voda - wiemy już że widoków nie będzie - bo nawet stąd żadnych górek nie widać
. Ale dla pocieszenia spotykamy spotykamy stadko sympatycznych zwierzątek
.[attachment=31987][attachment=31988]
Po chwili ruszamy żółtym. Z początku fajna ścieżka z czasem przeradza się w błotnistą drogę leśną, i jak zwykle pojawia się mgła
[attachment=31989]
Drepczemy tak, drepczemy i nic prócz bieli nie widzimy.
[attachment=31990][attachment=31991]
Na szczycie oczywiście wieje i oczywiście nadal nic nie widać
[attachment=31992]
Po krótkim posiedzeniu ruszamy w kierunku Małej Babiej. Tam już spokojniej - już tak nie wieje. Zatrzymujemy się na chwilę, którą nasze psy - myśląc że jeszcze długa droga przed nami, wykorzystują na regenerację. Szybkość i umiejętność regeneracji psa północy jest wprost niesamowita. Nawet po przebyciu -dziesiąt kilometrów wystarczy im dwie, trzy godziny drzemki i wstają jak nowe.
[attachment=31993]
Z Małej Babiej oczywiście na czerwony szlak i wchodzimy do przepięknego, porośniętego paprociami i borowinami, zielonego lasu. Wraz z towarzyszącą mgłą, soczysta zieleń roślinności tworzy niesamowity klimat
[attachment=31994]
Niestety, niedługo wchodzimy w strefę wiatrołomów. Połamane drzewa, atakowane przez jakiegoś porosta, leżą dosłownie wszędzie. Mimo to i tak daje się odczuć ten szczególny nastrój. Patrząc na to co nas otacza, dochodzimy do wniosku, że właściwie wszystko, nawet zniszczony las jest piękny, jeśli tylko człowiek nie wsadzi tam swoich łap.
[attachment=31995][attachment=31996]
Dalej trasa mija bez niespodzianek. Mgły i chmury powoli nas opuszczają
[attachment=31997][attachment=31998]
zatrzymujemy się jeszcze przy zagrodzie 'diviaka lesnego'
[attachment=31999][attachment=32000]
i mniej więcej w tym czasie zauważamy że słonko pięknie świeci i wyłoniły się górki.
[attachment=32001][attachment=32002]
I w takiej to słonecznej, przyjemnej aurze kończymy naszą wędrówkę u progu chaty Slana Voda
.


Tylko mnie ciekawi co by w takim przypadku było "Na długo na Babią"?
Nie dość, że miały okazję do przewietrzenia się, to jeszcze towarzystwo innych "futrzaków" dopisało. A że przy okazji skorzystali ich dwunożni przewodnicy, to i radocha była obopólna. Miło, niezobowiązująco, relaksacyjnie i "koedukacyjnie". 
