Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Jaskiniowcy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Ave.

Plany wyjazdu majowego w Polskę Centralną oddaliły się w zaświaty. Dosłownie. Więc przypomniałem sobie , że koledzy z Żywca chcieli zobaczyć jaskinie w Kościeliskiej. O 6.15 w niedzielę 2 maja 2010 roku wyjazd z Żywca. Na parkingu w Kościeliskiej jesteśmy o 7.30. Fajny czas. Totalne pustki ale pani w kasie już jest. Pierwszych ludzi zobaczymy dopiero po wyjściu z Krakowa. Ogólnie było tak - Kraków ( lekko poza szlak ), Raptawicka, Mylna i wio w dom. To wio na początek wyglądało jak slalom między pelerynami - cudnie lało w niedzielę. Podeszliśmy też pod Mroźną ale kolejka do niej zaczynała się już na dole schodów. Tak więc tylko podszedłem przywitać się z Krzysztofem B. i ustalić plany na czerwiec. Pomroczny szykuj się. W Raptawickiej kilka osób, w Mylnej sporo więcej. Oczywiście na końcu jaskini zrobiliśmy sobie czas wolny. Pora na telesfora i herbatkę z termosa. Po zejściu z jaskini wtopiliśmy się w wspomniany już tłum. Potem posililismy się i udalismy się w dom. Wesołym autem.

Zdjęcia fałszuję.

Dobranoc.
Ave. Osobiście nie cierpie jaskiń i wilgoci w nich panujących ale sądząc po fotach skapada czad!!!!Wazne że dobrze się bwiliścieSmile)
Ja tam nie wiem, czy lubię jaskinie, czy nie, bo w żadnej jeszcze nie byłem. Shy Próbowano mnie namówić do wejścia w beskidzkie dziury, ale nie dałem się skusić. Sad Pokłoniła się klaustrofobia. innocent Te tatrzańskie wyglądają na o wiele przestronniejsze, a przynajmniej tam, gdzie oficjalnie można wejść.

No, Panie Łukasz!
Jak zwykle, więcej zabawy i dobrego humoru, niż wysiłku fizycznego. giggle (a przynajmniej takie odniosłem wrażenie).
To lubię! ok
Ciekawi mnie tylko jedna rzecz! uhm
Czy kierowca tego wesołego auteczka był razem z Wami przy odkrywaniu dna butelki? uhm innocent
Zmęczylismy się okrutnie. I byliśmy ponurzy jak komornicy skarbowi. Zwłaszcza w wersji błotnej.

P.s. Kierowiec brał udział w początkowej fazie obalania pierwszej z flaszek. Potem kazaliśmy mu oddalić się gwałtownie bo za duże łyki robił. A kieliszka nie mieliśmy.

Łukasz napisał(a):
Zmęczylismy się okrutnie. I byliśmy ponurzy jak komornicy skarbowi. Zwłaszcza w wersji błotnej.

P.s. Kierowiec brał udział w początkowej fazie obalania pierwszej z flaszek. Potem kazaliśmy mu oddalić się gwałtownie bo za duże łyki robił. A kieliszka nie mieliśmy.


Rozumiem Wasze obawy! Big Grin
To dlatego on tak tryskał humorem, innocent a Was ponurakami ochrzczono. giggle

Zawsze trzeba dbać o własne potrzeby Wink

P.s. Jak wracalismy to zrobiono nam jeszcze jedno zdjęcie. Fotografował niejaki Radar.

Łukasz napisał(a):
Zawsze trzeba dbać o własne potrzeby Wink

P.s. Jak wracalismy to zrobiono nam jeszcze jedno zdjęcie.


Aż się boję zapytać o efekty tej sesji zdjęciowej! unsure[/color]

Mokro, ciemno, nie napiszę, że fajnie. Wink

Łukasz napisał(a):
Fotografował niejaki Radar.

Ma chłopak zdrowie...

Miałem kiedyś wątpliwą przyjemność drobnego pogubienia się w Mylnej.
Z dziewczyną, późnym popołudniem, poza sezonem weszliśmy sobie to jaskini a po nie długim czasie zonk-latarka zgasła. Niby nie problem bo jeżeli nie w tym dniu to na następny ktoś by przyszedł i byśmy się przyłączyli ale sama sytuacja nie była przyjemna. Trochę guzów i nerwów.
Ale latareczka, o czym sobie przypomniałem po dłuższym czasieblinkmiała migacz. On zadziałał. Jakoś się wytoczyliśmy.
Przekierowanie