Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Niespodziewana wizyta na zimowej Świnicy - 10marca 2010r.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Zgodnie z wcześniejszymi planami ruszam o godzinie 7 z Kuźnic Doliną Jaworzynki w stronę Murowańca.
Warunki pogodowe zapowiadają się tego dnia znakomite do uprawiania turystyki: bezchmurne niebo, ostre przebłyski słońca nad otaczającymi dolinę szczytami, bezwietrzna pogoda i mróz w granicach 15 do 20 stopni a więc warunki wręcz idealne do pójścia gdzieś wyżej.
W miejscu gdzie jest przysypana ławeczka i szlak skręca ostro w górę zakładam raki czego po chwili nie żałuję, ponieważ śnieg jest ubity i silnie zmrożony i unikam przy tym niepotrzebnego niekontrolowanego poślizgu na wzniesieniach i zejściach.
Słońce staje się coraz bardziej oślepiające a jednocześnie wspaniale prezentujące najpierw szczyty Czerwonych Wierchów i Giewontu oraz skaliste zbocze pobliskiego Nosala./ z Przełęczy między Kopami /. Następnie już przy samym Murowańcu odsłaniają rozległe szczyty Orlej Perci, Kościelca, Świnicy, Skrajnej i Pośredniej Turni, Beskidu aż po Kasprowy Wierch.
Około godziny 9 docieram do Murowańca, gdzie zasięgam informacji odnośnie warunków i możliwości bezpiecznego zrobienia czegoś graniowego w dniu dzisiejszym.
Decyduję się ostatecznie na Kościelec od Zielonej Doliny Gąsienicowej / wejście na Mały Kościelec od Czarnego Stawu Gąsienicowego jest w tej chwili bardzo niebezpieczne / lub Przełęcz Świnicką.
Jeszcze przed wyciągiem narciarskim na Kasprowy Wierch doganiam trzy osobową grupkę sympatycznych młodych turystów z Poznania, którzy mnie przygarniają do swojej ekipy.
Prowadzący grupkę Mateusz jest po ukończonych kursach skałkowych i taternickich, więc podobnie jak na Wołowcu trafiła mi się doświadczona ekipa zimowych górołazów do towarzystwa.
Przy wyciągu narciarskim skręcamy w lewo brnąc głęboko w śniegu po czyichś wcześniejszych śladach.
Groźne, ośnieżone zbocze po prawej stronie jest na szczęście dość stabilne przy zmrożonym tego dnia śniegu, więc kierujemy się w stronę Przełęczy Świnickiej / zrezygnowałem oczywiście z Kościelca na rzecz Przełęczy Świnickiej, mając tak doświadczone towarzystwo do wspólnej wędrówki /.
Strome dojście na przełęcz jest całkowicie zasypane śniegiem a więc zakładamy raki i uzbrajamy dłoń w noszony do tej pory, przytwierdzony do plecaka czekan.
Wybieramy ślady idące najbardziej prawej strony, brnąc powoli po linii prostej mozolnie w górę, aby już o godzinie 11 dotrzeć na samą Przełęcz Świnicką.
Dobry czas, wspaniała słoneczna i bezwietrzna pogoda, lekki mrozik a więc decyzja może być jedna: powalczymy dziś ze Świnicą, mając świadomość, że nie będzie lekko.
Krok po kroku pniemy się mozolnie w górę po czyichś śladach po twardym na szczęście śniegu.
Pod samym szczytem szlak letni skręcający w prawo jest całkowicie zasypany śniegiem, który utworzył bardzo groźne zwisy, uniemożliwiając w ogóle przejście.
Kierujemy się więc po śladach w lewo na szlak taternicki, bo tędy prowadzi jedyna możliwa w tej chwili droga na szczyt zimowej Świnicy.
Stromymi podejściami docieramy na rozległy wierzchołek z którego do właściwego szczytu dzieli nas parędziesiąt metrów ale oddzielony jest od nas kilkoma małymi ostrymi ośnieżonymi szczycikami.
Zostawiamy plecaki i krok po kroczku docieramy po ostrej ośnieżonej grani na sam szczyt Świnicy, przemieszczając się w niektórym miejscach jak byśmy jechali na rumaku.
Więcej problemów było podczas zejścia ale powolutku, dotarliśmy wszyscy szczęśliwie na rozległy szczyt z pozostawionymi plecakami.
Strome zejście do samej Przełęczy Świnickiej też okazało się o wiele trudniejsze niż wcześniejsze wejście ale już przed 14 byliśmy powrotem na przełęczy.
Moi kompani zeszli w dół w kierunku Zielonej Doliny Gąsienicowej bo mieli w planie po drodze jeszcze odwiedzić pięknie prezentujący się tego dnia Kościelec.
Ja skierowałem się główną granią w kierunku Kasprowego Wierchu, trawersując Skrajną i Pośrednią Turnię / dojście na wierzchołki jest teraz niedostępne /.
Trochę trudu z użyciem czekana sprawiło mi wdrapanie się na strzeliste od strony Świnicy zbocze Beskidu, by już bez trudu po 15 dotrzeć do Kasprowego Wierchu.
Rozprężający zjazd kolejką w dół i wracam do smutnej rzeczywistości.
Najlepiej więc wychodzą nie planowane i wcześniej nie przygotowywane wyprawy.

Oto garść fotek z tej wyprawy:
http://www.fotka.pl/albumy/tatromaniak13...9e922#foto
Pogodę i widoki to miałeś wypasione!
Hoho! Jazda na grani super! Wymiękam :O
Jak jest komu przeznaczone, tak jest mu dane ok
Widać nie bez kozery przyjąłeś sobie taką, a nie inną ksywkę, bo rzeczywiście trzeba być maniakiem Tatr, żeby zdecydować się na taką wyprawę. Jestem pod wrażeniem! ok
Wykorzystałem sprzyjające warunki jakie mi się przytrafiły do realizacji tego wcześniejszego tylko marzenia.
1/ Idealne warunki atmosferyczne: zmarznięty twardy śnieg i praktycznie bezwietrzna pogoda
2/ Towarzystwo wprawionych górołazów
3/ Praktyczne uwagi obecnych w tym czasie pod szczytem taterników przy pokonywaniu ostatniego odcinka pod szczytem
4/ Doświadczenia nabyte 10 dni temu na Wołowcu
pozdrawiam
Idąc w tym terminie od strony pojezierza na Przełęcz Świnicką to Ci Twoi towrzysze z Poznania nie mają zielonego pojęcia o zimowym chodzeniu po górach, wybraliście jeden z najgorszych najniebezpieczniejszych wariantów, sorki za ostrą krytykę ale taka jest prawda!!!
Fajna wyprawa i pikne zdjęcia!

pozdrawiam
Tomek
Przede wszystkim dziękuję bardzo za modlitwy w intencji mojego wejścia na Przełęcz Świnicką i poproszę oczywiście za skuteczne modlitwy jak będę się jeszcze wybierał tejże zimy o czym powiadomię.

Jeżeli chodzi o wejście na Przełęcz Świnicką od strony Zielonej Doliny Gąsienicowej akurat tego dnia przy warunkach tam panujących było bezpieczne co ocenili nam penetrujący w tym czasie ten teren taternicy.
Poza tym tego dnia nie było tam narciarzy co było dodatkowym atutem.
Każde wyjście zimą w górach wiąże się z pewnym ryzykiem i najlepsza ocena stanu faktycznego jest tam gdzie aktualnie się znajdujemy i przez osoby tam przebywające
pozdrawiam

tatromaniak13 napisał(a):
najlepsza ocena stanu faktycznego jest tam gdzie aktualnie się znajdujemy i przez osoby tam przebywające


co do oceny to prawda, o ile dysponujesz wiedzą umożliwiającą właściwą ocenę, ale nie zmienia to faktu, że trójka przy skosie przełęczy Świnickiej od pojezierza na pewno nie była okolicznością by prawdziwym było stwierdzenie: "było bezpieczne co ocenili nam penetrujący w tym czasie ten teren taternicy"
czepiam się jedynie użytych określeń, bo to "czy i co" będziesz w przyszłości robił, to już wyłącznie Twoja sprawa

Przekierowanie