Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Co dwie Baby to nie jedna
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
"Godzina piąta, minut trzydzieści..." - jakoś tak to leciało, ale nie powiem, żebym wychodził z domu ze śpiewem na ustach. Raczej z obawą, że na dzień dobry dostanę słowną reprymendę. Jest 6.30, o tej porze powinienem już podjechać po gosia3ka, ale...no cóż. Dość zdziwiony jestem zastanym spokojem, myślę, może jeszcze śpiąca jest? Nie...spryciula kazała mi być na 6.30, a sama zaplanowała wyjazd na piętnaście minut później, wiedząc iż rano ruszam się jak mucha w smole. A mogłem spać 15 te minut dłużej!pokey

Przed ósmą spotykamy się w Rabce z Pedrem i mieciurem. Szybkie manewry przesiadki do jednego wozu i w drogę. Zakopianką mkniemy na południe. No, może nie mkniemy, jakieś marne 72, ale to wystarczający powód by stać się ofiarą miśków przyczajonych za rogiem. Uff, oni chyba też jacyś zaspani byli, albo sympatyzujący z forum, bo obeszło się na jedynie na pouczeniu. Po chwili widzimy nasz cel - obłą kopułę zakończoną białą czapą śniegu - tak to Babia. Prognozy pogody były ?takie se?, ale jak na razie tylko jeden wał chmur czai się po słowackiej stronie. Po naszej lampa. Szybko przepakowujemy się, ubieramy odświętne stroje i ruszamy zielonym szlakiem w stronę zamku Królowej.

Szlak całkiem przyjemny. Krótki, ale treściwy, wysokości nabiera się szybko, trochę tylko przeszkadza lód czający się pod warstwą śniegu. Poza górną granicą lasu mocno zwalniamy - powód? A to jakaś panoramka na Tatry, a to znów szczyty Małej Fatry skutecznie odwracają naszą uwagę od marszu.
[attachment=29329][attachment=29330]
W końcu dajemy za wygraną i rozbijamy godzinny obóz na słonecznych, południowych stokach. Posileni ruszamy dalej, śniegu ponad kolana, a czasem więcej, trochę przechodzenia przez kosówkę.
[attachment=29331][attachment=29332][attachment=29333][attachment=29334]
Mijamy ruiny schroniska Beskidenverden, kolejna sesja poprzedza wejścia na dość lawiniasty trawers, który grzecznie pokonujemy w kilkumetrowych odstępach.
[attachment=29335][attachment=29336][attachment=29337][attachment=29338]
Po chwili stajemy na koronie Beskidów. Chłoniemy znany, acz piękny krajobraz. Podobnie czyni jakieś 50 osób wokół nas. Większość wdrapała się pieszo, ale jest kilku amatorów fok i narciarskich wrażeń, jednak przy tej skąpej ilości śniegu wrażenia te mogły być zakłócone. Stwierdzamy, że skoro jest tak pięknie i jak na babiogórskie warunki prawie bezwietrznie (czyt. nie trzeba kurczowo trzymać się szlakowskazu), zostaniemy na zachód. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Co począć przez te ponad dwie godziny? Po obejściu szczytu po raz enty i wyspstrykaniu kilkudziesięciu zdjęć, próbach wzbicia się do lotu, chłopaki ucięli sobie partyjkę w kuku na rozkazy.
[attachment=29339][attachment=29340][attachment=29341][attachment=29342][attachment=29343]
Koniec końców nastąpił czas zejść: ku Słowacji odjechali ostatni narciarze, grupa piechurów podążyła w dół, leniwie na spoczynek poleciało Słońce, a za nim my na złamanie karku, gdyż nagle stwierdziliśmy, że diabelsko nam zimno.
[attachment=29344][attachment=29345][attachment=29346][attachment=29347]
Z Brony już dało się zauważyć zbierające się w dolinach chmury. Do schroniska wpadliśmy jak po ogień. W nim standardowe czynności poprzedzające sen. W środku ruch, gwar, tłoczno, ot, typowy schroniskowy folklor.
Piknie a mogłem tam być nic to życie
Wstaliśmy w miarę wyspani. Tzn. jeden osobnik wyspany, trzy nie. Naprawdę myślałem przez chwilę, że w nocy nawiedził nas tomtur, lecz jak się okazało, na forum mamy więcej uzdolnionych chrapaczy.Devil
Przy śniadaniu czekaliśmy chwilę na Masklina, lecz ten niestety spóźniał się na swoją audiencję u Królowej. Wcześniej dostaliśmy wiadomość, że Krzycha (Zwiachę) zatrzymały w jaskini wściekłe nietoperze, więc na szlak wychodzimy w tym samym składzie.
Pogoda madziorna (wiadomo czemu) skłania nas do debaty na temat skrócenia trasy przez Cyl i odpuszczenia wizyty u Królowej.
?Niestety?, już pod Broną widać, że nic z tego nie będzie. Nie wiedzieć czemu Baba postanowiła skusić nas w swoje ramiona kolejnym pięknym dniem. Pod nami morze mgieł i chmur, słonko praży w mordki, więc obieramy kurs na szczyt.
[attachment=29348][attachment=29349][attachment=29350]
Pedro nawet na tą okazję wystroił się w szpilki. Widoki uboższe niż dzień wcześniej, znad tafli chmur wystaje jedynie czubek Pilska i kilka znajomych sylwetek Małej Fatry. Reszta kopczyków śpi.
[attachment=29351][attachment=29352][attachment=29353][attachment=29354][attachment=29355]
Brak widoku na Tatry rekompensujemy sobie ich płynnym substytutem. Tym razem nie czekamy na zachód słońca i kilka minut po dwunastej rozpoczynamy proces zejścia.
[attachment=29356][attachment=29357][attachment=29358][attachment=29359]
Słowacki szlak żółty sprowadza nas w dół szybko i składnie. Po drodze wlewamy jeszcze otuchę w serca wymęczonej grupy ze Śląska, mówiąc, że ta góra na końcu to już ta ostatnia. Do samochodu po polskiej stronie granicy docieramy szlakiem niebieskim (idealnym dla moich biegówek, ale oczywiście nie pozwolono mi ich wziąć). Reasumując, to fajnie se pójść na Babią, ale żeby codziennie?
Pięknie. ok
Przedostatnia seria zdjęć niezwykle ekspresywna: poczty sztandarowe innocent , próba latania na podobieństwo ptaka blink, wreszcie stolik karciany niczym w Las Vegas( graliścię o tą flaszkę ? Huh ).
Czas wykorzystany maksymalnie Cool
giggle ja może nie będę komentowaćWink
cóż, kolejny "wypoczynkowy" weekend za nami, kolejna porcja wspomnień. Królowa uraczyła nas pogodą lepszą od najlepszych prognoz na te dni ok: i potwierdza się to, że jak ja idę na Babią to pogoda być musiWink
Podejrzewam, że tydzień temu grupa sondecka rzuciła na ofiarę Gorcom grupę śląską. kwasny I tym zapewniła sobie przyjazne chwile na Babie. Teraz już wiem dlaczego najpierw Gorce i potem Babia. Zostaliśmy rzuceni na pożarcie demonom gór. blink
Fajnie mieliście. Szkoda tylko, że nie mogę robić wypady na kopczyki każdy tydzień. Sad

dr.Etker napisał(a):
stolik karciany niczym w Las Vegas( graliścię o tą flaszkę ? Huh ).

Jak myślisz?
innocent

Stasiu, jako reprezentacja bibowiczów poszliśmy do Królowej zanieść sztandary i petycję, by na kolejnych bibach sprawiła nam pogodę lepszą niż barową. Zobaczymy, czy dotrzyma słowa. Jak nie, to sam nie wiem co pomoże...


----------------------------
Jeszcze przy okazji kilka zdań na temat nowego schroniska na Markowych Szczawinach. Jak wiecie powstał zupełnie nowy budynek. Schronisko jest (jak na razie) czyściutkie, nowiutkie i pachnie świeżością. W porównaniu do znanych mi przybytków PTTK przypomina luksusowy hotel. Schludne pokoje, łazienki na błysk, drewniane wykończenia - aż się człek dziwnie czuje jak wejdzie taki z lasu. Cennik jak i zdjęcia jest na stronie.
Jeśli chodzi o coś dla ciała to dania obiadowe występują w cenach 13-20zł, barowe 6-10. Bro w kilku odmianach od 5.5 do 6.5zł.
Słyszeliśmy, że na weekendy rezerwację są już nawet na listopad, co dobitnie świadczy o popularności jaką cieszyć się będzie to miejsce (oczywiście głównie za sprawą lokalizacji pod samą Babią). Na plus również trzeba zaliczyć mnogość atrakcji kulturalnych jakie schronisko ma oferować (wykłady, pokazy, koncerty itp.)
http://www.markowe.wierch.pl/

Stasiu, termin wyjazdu na Babią był ustalony niejako odgórnie - w pierwotnych planach mieliśmy się wybrać tydzień przed bibą (wtedy, kiedy w bieszczadach byliśmy), ale fakt, że całe schronisko na Markowych Szczawinach było zarezerwowane spowodował taki a nie inny wybór terminu.
zważywszy na fakt, że na Markowych teraz są przyjmowane zaliczki na lipcowe, a rezerwacje na listopadowe weekendy to rezerwując miesiąc wcześniej i tak mieliśmy farta...
Tiaa koljeny weekend wypoczynkowy Smile Idąc na tą wycieczkę nie spodziewałem się tak ładnej pogody Smile Wizyta u Królowej Beskidów jak najbardziej udana Smile A nowe schronisko tez jak najbardziej na plus.
Do następnego !
Byłem z Wami duchem. Pracując dla Ojczyzny.
gra na rozkazy?? A pochwalicie sie jakimś ciekawym?? Bo przypuszczam że wene was nie opuszczała

magda.s.77

Ale mieliście farta z pogodą. Chmur poniżej szczytu zazdroszczę. I pomyśleć, że tegoż dnia też tam mieliśmy być (gdyby nie poranne lenistwo innocent , przez które padła decyzja, o skróceniu drogi dojazdowej w kopce). A bylibyśmy się niechybnie spotkali Smile choć, kto wie, w jakich wówczas warunkach.
No proszę, gdyby nie to, że wszystkim coś wypadło, byłoby całkiem spore spotkanie na szczycie...
Po wyjeździe stwierdzam - Babia od południa jest niemal tak samo fajna jak Babia od północy Cool

Partyjka w karty godna zapamiętania, następnym razem mamy w planie zagrać na Rysach Devil

Mallaidh napisał(a):
Wstaliśmy w miarę wyspani. Tzn. jeden osobnik wyspany, trzy nie. Naprawdę myślałem przez chwilę, że w nocy nawiedził nas tomtur, lecz jak się okazało, na forum mamy więcej uzdolnionych chrapaczy Devil

A dziękuję - polecam się na przyszłość Toungue

Schronisko nowe faktycznie pomimo nowości ma trochę atmosfery schroniskowej. Co prawda ciężko mu będzie osiągnąć bardzo górski klimat, ale wcześniej obawiałem się, że budynek obecnie będzie spełniał rolę bardziej hotelu niż schroniska. Na podstawie naszej wizyty myślę, że jednak mogę to odwołać ok

Admin, następnym razem śpisz w osobnym pokoju albo ZA drzwiami pokey
Stron: 1 2
Przekierowanie