Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Rakiety śnieżne- czyli klub miłośników nieprzetartych szlaków.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Są już na tym forum wątki poświęcone skiturom i biegówkom. Nie udało mi się natomiast znaleźć nic na temat rakiet śnieżnych. Tymczasem poruszanie się na rakietach staje się u nas coraz popularniejsze. Mamy już nawet przeznaczone do tego celu szlaki turystyczne.

Moja przygoda z rakietami zaczęła się w środku lata, kiedy to na szczycie Mogielicy spotkałem sympatycznego starszego Pana. Ten weteran szlaków zainteresował mnie turystyką zimową i zaproponował pierwsze trasy. Wkrótce potem zacząłem kompletować niezbędny sprzęt i poznawać teorię bezpiecznego poruszania się w warunkach zimowych. Z biegiem czasu, głównie za sprawą rakiet, turystyka zimowa przerodziła się w prawdziwą pasję.

Poruszanie się na rakietach jest tak naprawdę bardzo łatwe . Nie ma żadnych problemów z utrzymaniem równowagi, tym samym kijki przy niewielkich nachyleniach stają się zbędne. Co najważniejsze, spacer po śniegu nie wymaga już tyle wysiłku co przedtem.
W górach takich jak Beskidy sprzęt okazuje się niezastąpiony. Można dotrzeć w miejsca, które dotychczas wydawały się niedostępne. Ryzyko opadnięcia z sił na skutek przedzierania się przez głęboki śnieg jest zdecydowanie mniejsze.

Jeżeli ktoś ma rakiety lub nosi się z zamiarem ich kupna, to dajcie znać. Możemy wspólnie zadeptać niejedną polankę. Tej zimy planuję wypady w Beskid Wyspowy i Sądecki, oraz na Babią Górę. Będę również w moich ulubionych Gorcach i liczę na spotkanie z Wami przy okazji planowanej biby.
Kiedyś w przyszłości planuje kupić rakiety, jednka na razie mam pilniejsze wydatki, może po nowym roku uda mi się zgromadzić jakieś fundusze na ten cel. Miałam okazję pochodzić w czymś takim i zgodze sie z Tobą, wymaga to zdecydowanie mniej wysiłku niż torowanie w śniegu. Dużą wadą rakiet jest ich ograniczone zastosowanie jeśli chodzi o nachylenie stoku. W pewnych sytuacjach nie da sie w nich iść
Rzeczywiście przy dużych nachyleniach to już tylko czekan pozostaje Smile. Rakiety z tworzyw sztucznych lepiej spisują się w górach, natomiast te, posiadające ramę aluminiową - na płaskich powierzchniach i przy większych obciążeniach.
Fajny temat. Smile
Chodziłem trochę na rakietach. Parę osób z forum chodziło na moich rakietach (fasmac, tomtur, Pedro). Na rakietach chodzi Sylwek, może się dopisze.
Rakiety są nadal mało popularne, zawsze budzą zainteresowanie: "jak się idzie?" "da się na tym zjeżdżać? "o, patrz płetwonurek!".
Napisałeś o tworzywach, napisz coś więcej o doborze powierzchni rakiety do naszej masy, o blokowaniu pięty, kolcach, zębach. Coś co ułatwi wybór zaczynającym zabawę z rakietami.
Ja z kijków nie rezygnowałem, zdecydowanie stabilniej się z nimi poruszało, szczególnie w głębokim śniegu.

Jupiter napisał(a):
Tymczasem poruszanie się na rakietach staje się u nas coraz popularniejsze. Mamy już nawet przeznaczone do tego celu szlaki turystyczne.

Przeznaczone szlaki? Przecież tu wystarczy kawał zaspy, nie trzeba założonego śladu.

Z racji tego, że moimi ulubionymi górami, po których najczęściej uskuteczniam swoje wędrówki są wszystkie beskido-podobne, również jestem żywo zainteresowany tym tematem. Moja wiedza jednak na na wyżej wymieniony, jest praktycznie zerowa, więc z wielkim zainteresowaniem dowiedziałbym się wszystkich szczegółów dotyczących doboru sprzętu, na co zwracać uwagę przy zakupie i sposobie użytkowania. Proponowałbym jednak przenieść tą dyskusję do odpowiedniego tematu, albo założyć tam nowy wątek traktujący o rakietach śnieżnych.

lapikus napisał(a):
Proponowałbym jednak przenieść tą dyskusję do odpowiedniego tematu, albo założyć tam nowy wątek traktujący o rakietach śnieżnych.

Marku ale przecież to jest nowy wątek traktujący o rakietach śnieżnych innocent

Pedro napisał(a):

lapikus napisał(a):
Proponowałbym jednak przenieść tą dyskusję do odpowiedniego tematu, albo założyć tam nowy wątek traktujący o rakietach śnieżnych.

Marku ale przecież to jest nowy wątek traktujący o rakietach śnieżnych innocent


Jak najbardziej!
Myślałem jednak, że bardziej adekwatnym tematem, w którym, według mnie, ten wątek powinien się znaleźć, byłby: "sprzęt/odzież górska". Nie wszystkim może przyjść do głowy, aby informacji o rakietach śnieżnych szukać w obecnym temacie, którego zadaniem jest traktowanie o planach, wieściach i relacjach. Ale może faktycznie nie ma to większego sensu, bo z dotychczasowej frekwencji osób zabierających głos w dyskusji wynika, że chyba niewiele jest takich, które są w stanie udzielić szczegółowych wskazówek, informacji i rad. Tak więc, Bartku, zostawmy to tak, jak jest obecnie. Niech temat biegnie swoim życiem, może się jeszcze rozwinie. W każdym bądź razie, dziękuję za czujność i reakcję.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w tym wątku umawiać się na wspólne wypady na rakietach śnieżnych. Właśnie to miałem na myśli podczas jego zakładania.
Na początku chciałbym jednak podzielić się z Wami tym co wiem na temat rakiet, z praktyki i teorii.

Zadaniem rakiet śnieżnych jest rozłożenie ciężaru ciała na większej powierzchni, Dzięki temu znacznie ograniczają, ale całkowicie nie likwidują zjawiska zapadania się w śniegu. To jak głęboko się zapadniemy będzie zależało głównie od rodzaju pokrywy śnieżnej. Eskimosi rozróżniają kilkadziesiąt jej rodzajów, ale my ograniczymy cię do paru najważniejszych.
W śniegu ciężkim i głębokim efekt zapadania się jest bardzo niewielki. Postawienie buta na takiej pokrywie będzie skutkowało głębokim zapadnięciem i problemami z wyrwaniem zakleszczonej nogi. Rakieta, dzięki możliwości rotacji wychodzi bez problemów na powierzchnię. Podnosząc nogę do góry sprawiamy że dziób unosi się a tył pozostaje w dotychczasowej pozycji. Dodatkowo następuje zrzucenie zalegającego na płozie śniegu.
Drugim skrajnym przypadkiem jest puch - czyli świeży śnieg, który spadł przy temp. poniżej -10 st. Tu efekt zapadania jest największy, ale za to puch stawia niewielki opór boczny. Rakiety zakładamy dopiero wtedy gdy sięga nam powyżej kolan.
W puchu przewianym i zsiadłym zapadamy się mniej , ale zaczynamy odczuwać opór boczny. Rozwiązaniem jest stawianie mniejszych kroków i tzw. ?bociani chód:.
Na lodoszreni nawet jeśli złamiemy cienką skorupę zewnętrzną to nie pokaleczy nam ona łydek.
W przypadku grubszej skorupy lodowej docenimy zalety zamontowanych pod płozami kolców i zębów. Zabezpieczają one skutecznie przed ześlizgiwaniem się. Niektóre modele posiadają też możliwość zainstalowania pod płozą metalowych listew zębatych.

Dobór rakiet rozpoczynamy od określenia terenów po jakich będziemy się poruszać. Na niziny najlepsze są rakiety z ramą aluminiową posiadające płaskie dzioby. Mogą też mieć plastikowe nakładki ułatwiające poruszanie się po puszystym śniegu. W górach lepiej sprawdzają się rakiety z tworzyw sztucznych. Ostro zakończone dzioby ułatwiają wychodzenie płozy ze kopnego śniegu podczas stromych podejść. Większość rakiet z tworzyw sztucznych posiada tzw. podpiętek. Jest to element umożliwiający zablokowanie rotacji, powodując trwałe przymocowanie płozy do podeszwy buta. Wykorzystuje się to podczas trawersowania stromych zboczy i schodzenia w dół. W czasie stromych podejść mamy możliwość ustawienia podpiętka w innej pozycji, powodując podniesienie
tyłu buta względem płozy. Odciąża to znacznie staw skokowy i kolanowy.

Bardzo ważnym kryterium w wyborze rakiet jest ich dopuszczalne obciążenie. Parametr ten jest związany z powierzchnią płozy i jej profilem. Płozy pełne, o dużej powierzchni przeznaczone są dla osób poruszających się z dużym obciążeniem. Osoby lekkie mogą wybrać płozy mniejsze, o konstrukcji ażurowej. Te drugie będą się lepiej spisywać w terenie górskim.
Producenci zawsze podają zalecane obciążenie danego modelu rakiet. Jest zwykle zakres dość szeroki np. 70-110 kg. Należy pamiętać że waga ta obejmuje turystę z całym ekwipunkiem. Jeśli wybierzemy rakiety za małe będziemy głębiej zapadać się w śnieg. Wybierając za duże, łatwiej będzie się nam poruszać po puszystym śniegu a trudniej po mokrym.

Na koniec jeszcze kilka słów o wiązaniach. Ogromną zaletą rakiet jest brak konieczności stosowania specjalnego obuwie, w przeciwieństwie do nart skiturowych.W prostych modelach najczęściej stosuje się wiązania paskowe. Są one w zupełności wystarczające. W moich rakietach zastosowane są sztywne paski z zaciskową grzechotką. Występują też modele pozwalające na zamontowanie butów z zaczepami pod automatyczne raki.

Wydaje mi się że niezłym rozwiązaniem przed zakupem rakiet jest ich wypożyczenie i wypróbowanie na różnych rodzajach śniegu.

Trochę się rozpisałem, ale mam nadzieję że mój tekst będzie dla Was pomocny.
To tylko techniczny opis. Prawdziwego uczucia jakie towarzyszy ci, gdy przemierzasz na rakietach nieprzetarte szlaki tak łatwo słowami opisać się nie da.
Pięknie. Smile
Masz jakieś zdjęcia z rakietowych wędrówek? Wrzuć parę na zachętę.
Marek myślę że miałeś rację z tym przeniesieniem tematu - zrobione. Teraz chyba będzie lepiej Smile

A wracając do tematu rakiet - jak Paweł wspomniał miałem okazję poużywać trochę Jego "sprzętu". Jakie wrażenia? Na pewno pozytywne. Co prawda człowiek może dość dziwacznie w tym wygląda (pewnie kwestia przyzwyczajenia), samo poruszanie się też wymaga większego skupienia co by sobie nie deptać jedną rakietą drugiej, jednak w głębokim śniegu różnica była kolosalna w porównaniu do chodzenia "z buta".
Kiedy ściągnąłem je na trasie, ze względu na dość wąską trawerwsującą ścieżkę gdzie wydawało mi się że te rakiety mi zawadzały to się okazało że bez nich praktycznie nie da się iść. Śnieg był ciężki, mokry, po uda albo i wyżej - założyłem je z powrotem w ciągu 5 minut Smile

Dzięki Paweł jeszcze raz za udostępnienie.
I przy okazji - u mnie są cały czas te małe plastiki ochronne w liczbie chyba 3 sztuk (dobrze nie pamiętam już ile).
Bartek!
Wybrałeś nawet lepiej pasujący temat, niż proponowałem. Teraz wątek będzie znacznie bardziej zauważalny i adekwatny do założeń tematu.

Jupiter!
Bardzo dobrze, że się tak rozpisałeś, bo poruszony przez Ciebie temat wydaje mi się bardzo interesujący i z całą pewnością wart jest poświęcania mu większej uwagi. Wydawałoby się, że taki sprzęt, jak rakiety śnieżne już dawno powinien znaleźć się w muzeum. Nic jednak bardziej mylnego. Pomimo tak znacznego postępu technicznego, nikt jeszcze nie wynalazł lepszej i przede wszystkim skuteczniejszej metody poruszania się w trudnych, zimowych warunkach, jak zwiększenie powierzchni styku człowieka z grząskim i sypkim podłożem. Często tak bywa, że stare, wypróbowane metody okazują się być niezastąpione i najlepsze. Twój opis sporo mi wyjaśnił i rozwiał wiele wątpliwości, na które dotychczas nie znalazłem odpowiedzi. Myślę, że będę dalej drążył ten temat i nie wykluczone, że również dam się skusić na wypróbowanie w praktyce takiego sprzętu, żeby przekonać się jak to wygląda w rzeczywistości. Być może, okaże się to początkiem przygody z tak egzotycznym jeszcze dla nas sprzętem, jak rakiety śnieżne.
Tak miałem przyjemnośc na Pawłowych rakietach wlesć na Barania i mimo mojej wagi tylko 110 kilo dawały rade ,ale osobiscie na przemierzanie beskidów zimą planuje zaopatrzyc sie w skitury wydaja mi sie bardziej uniwersalne no i w dół można zjechac uhmShy
Rakiety jak najbardziej przydatne w zimie. super opis! Dzięki!
No ale już sobie do nóżek przymocowałem śladówki i tych raczej nie zamienię Big Grin

Tomtur będziesz chodził w moherze? Big Grin wybierasz widzę cięższy kaliber sprzętu Big Grin

paaulo napisał(a):
Masz jakieś zdjęcia z rakietowych wędrówek? Wrzuć parę na zachętę.


Proszę bardzo. Wrzucę kilka fotek z mojego rakietowego wypadu w Gorce. Osoby, które w zimie jeszcze tam nie były, a wybierają się na bibę, mogą zobaczyć co nas tam czeka Smile.

[attachment=27652]

Na pierwszy rzut oka widać że ten szlak jest nie taki jak być powinien. Chwilę później był już należycie przetarty

[attachment=27653]

Czasem ze śniegu coś wystaje.

W lecie wygląda to tak:

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:K...B3w_a2.jpg

Mam nadzieję że Pedro mnie nie zbanuje za straszenie imprezowiczów Smile

[attachment=27654]

Widok na Halę długą. W oddali, na skraju lasu Metysówka. Być może będziemy tamtędy przechodzić. Kiedyś to było niezwykłe miejsce. Dla zainteresowanych filmik:

http://video.google.pl/videoplay?docid=7...wka&hl=pl#

[attachment=27655]

To zdjęcie już pewnie widzieliście. Tylko się nie śmiejcie z mojej czapki uszatki. W czasie silnego wiatru doskonale chroni uszy i policzki. Wtedy to każdy chciałby się ze mną czapką zamienić.

Jupiter napisał(a):
Mam nadzieję że Pedro mnie nie zbanuje za straszenie imprezowiczów Smile


Myślę, że efekt będzie wręcz odwrotny. Po obejrzeniu zdjęć i filmiku, nabrałem jeszcze większej ochoty na te Gorce w zimowej szacie. A tym, którzy jeszcze są niezdecydowani, pozwolą one rozwiać wszelkie wątpliwości i podjąć jedynie słuszną decyzję.

Stron: 1 2
Przekierowanie