Okres sezonu zimowego w górach zbliża się już wielkimi krokami, czas zatem najwyższy pomyśleć o przetasowaniach w naszej szafie z górską odzieżą. Letnie rzeczy odchodzą już definitywnie do lamusa, a na ich miejsce wyciągamy zimowe ciuszki. Ciekaw jestem, jakie są Wasze opinie na temat sposobu zabezpieczenia organizmu pod względem termicznym, wynikające z doświadczenia nabytego podczas zimowych eskapad. Oczywiście, różnie to będzie wyglądało w zależności od panujących warunków atmosferycznych. Każdy z Was na pewno ma już utarte zasady postępowania i do nich się stosuje. Od razu zaznaczam, że nie chodzi o to, by wykazać wyższość swojej teorii nad innymi praktykami, a jedynie o podzielenie się swoimi spostrzeżeniami i uwagami na ten temat. Z pewnością takie informacje będą bardzo pomocne przy doborze odzieży wszystkim tym, którzy dopiero zaczynają zimową przygodę z górami i nie bardzo wiedzą, jak do tego podejść. Każdy kto chce zabrać głos w dyskusji, nich opisze takie warunki, w jakich najczęściej przebywa. Osobiście też bardzo chętnie skorzystam z Waszych rad, ponieważ nie mam zbyt dużego doświadczenia w tym temacie, a coś czuję, że sezon zimowy będzie równie intensywnie przechodzony, co letni.
U mnie kilka warstw. Najważniejsze stopy. Zimą dwie pary skarpet. Spodnie cieńkie, ale pod nimi getry.
Góra.... no to tak, jak zaczynam to mi zimno, potem często kończy się na koszulce i cieńkim polarze.
Goretex albo softshell w ostateczności na wierzchu, bo jak idę i mi ciepło, to w srodku jestem mokry jak świnia.
Witam. z osobistej praktyki z zimowego wyjscia w góry i to na noc powiem tyle że jak jestesmy ubrani na marsz to kazdy wedlug swoich preferencji ale jezeli idziemy na noc np w góry i jest wtedy długi postój zanim zakopiemy się w super śpiwór to w między czasie super sprawą jest mieć kurtgę z dobrego naturalnego puchu, taka kurteczka wtedy obowiązkowa, przekonał się o tym miło nasz kolega Gallehad w czasie zimowego nocnego pobytu w górach

))
Goretex albo softshell w ostateczności na wierzchu, bo jak idę i mi ciepło, to w srodku jestem mokry jak świnia.
Wszystkie warstwy odzieży muszą współgrać ze sobą-tj.odprowadzać wilgoć na zewnatrz.Im skuteczniej to czynią, wrażenie większego komfortu-a i wyziębianie nie jest tak dolegliwe.
Oczywiście w śnieżnych warunkach jakieś gore(komplet--->kurtka +spodnie) na zewnątrz i stuptuty .
Warto zwrócić uwagę na wiatr.Im większa jego siła-tym skuteczniej wychładza w danej temperaturze.Stąd porządany jakiś windstopper.
A i najważniejsze---> zdjęcie ukochanej w kieszonce koszulki.Zawsze to cieplej na serduchu. 
no to tak:
zestaw zimowy: koszulka + golf + polar (softshell), kurtka w plecaku w razie potrzeby
spodnie membranowe, pod spodniami getry. ciepłe skarpety plus druga para na przebranie (jakby te pierwsze przypadkiem przemokły). no i stuptuty oczywiście.
czapka, dwie pary rękawiczek. mierzę się do zakupu kominiarki i okularo - gogli.
termos z herbatą obowiązkowo. i więcej kalorycznych przekąsek jak latem.
Ja nie mam w garderobie specjalnych ubrań na lato albo na zimę. Zawsze wg temperatury i innych warunków jedynie dodaję albo odbieram dalszą warstwę.

Nie mam tyle kasy, żeby mieć specjały na lato i na zimę

Gosia, ale jednego zapomniałaś

Stasiu ja w sumie też nie mam osobnych ciuchów na zimę/lato. no, może dodatkowa para cieplej bielizny może się do tego zaliczyć.
Gosia, ja myślałem co innego. Zastanów się jeszcze raz.

Śliwowica?

Jadąc od spodu:
- ciepła, szybko schnąca bielizna, koniecznie nieelektryzująca się
- spodnie membranowe dość wysokie, z odpinanymi szelkami, rozpinane z boku
- softshell + kurtka *tex w plecaku na bardzo złe warunki
- na postój kurtka puchowa lub primaloft
- czapka/buff
- zapasowe rękawice, zapasowe skarpety
- 2 ogrzewacze chemiczne + nrc
+ coś co daje kopa energetycznego i termos
Może nie bezpośrednio związane z komfortem termicznym, ale bez tego można nieźle zmarznąć - czołówka. Nawet na najbardziej banalne (o ile takie w zimie są), jednodniowe wycieczki.
Śliwowica?

Widać, że Sokolik jest już stary wyga górski. Gosia, jeszcze wiele trzeba Ci się uczyć. Napoje Żywej Wody to podstawa ekwipunku górskiego - w zimie dla rozgrzania, w lecie jako dezynfekcja
Na chandrę też dobra, byle nie przesadzać
Stasiu, a myślisz że jak pisałam o przekąskach to co miałam na myśli??

nie chciałam znowu pisać wprost o alkoholu

w termosie też się coś znajdzie zawsze (i tylko Mieciur klnie bo jest kierowcą

)
Śliwowica?

Taaaak. Pablo pisząc relację z Dolomitów wspominał o dobrym trunku, który w termosie ( flaszka była za ciężka, a termos i tak należało wziąć ) zabraliśmy na biwak pod Piz Boe.
To była jakaś ichnia śliwowica - droga, ale dobra jak diabli! Tylko nie pamiętam nazwy. 
A na nasze pagóreczki ostatecznie może być też wiśniówka 
Stasiu, a myślisz że jak pisałam o przekąskach to co miałam na myśli??

nie chciałam znowu pisać wprost o alkoholu

w termosie też się coś znajdzie zawsze (i tylko Mieciur klnie bo jest kierowcą

)
oj znjdzie znajdzie, swego czasu byłem w posiadaniu flaszeczki rumu 80% -wego to był zacny trunek
ehh no ale wkońcu sie skończył po 2 sezonach zimowych...
Z ubrań zimowych to podobnie jak większośc, kurtka spodnie tzw całoroczne a pod spód dodatkowe warstwy odzieży (polar golf, softshell) no i zimowe skarpety.
Myślę, że Stasiu, całkiem mimo chodem, poruszył jeszcze jeden bardzo, wydaje mi się, istotny aspekt tego tematu. Ubrania typowo zimowe, w głównej mierze oparte na różnego rodzaju membranach i specjalistycznych materiałach, są jak wiadomo cholernie drogie i nie każdego stać na to, żeby skompletować sobie całkowicie odrębny zestaw tylko i wyłącznie na zimowe warunki. Dlatego warto by było podpowiedzieć, co tak naprawdę jest niezbędne do zakupu na zimę, a co można z powodzeniem wykorzystać z ogólnosezonowych rzeczy.
Dla mnie, nie ulega wątpliwości, że do absolutnie niezbędnego zakupu należy bielizna, która powinna być wykonana z termoaktywnego materiału, być dobrze dopasowana do ciała i posiadać walory ocieplające. Najlepiej w komplecie, czyli getry i koszulka. Następnym, bardzo ważnym elementem, będą buty. Jeżeli ktoś używa w pozostałych trzech sezonach lekkich butów trekingowych, to powinien pomyśleć o zakupie butów przystosowanych tylko i wyłącznie do warunków zimowych. Z tym wiąże się również konieczność zaopatrzenia się w długie i grubsze, niż to miało miejsce w lecie, skarpety i to koniecznie dwie pary. Czapka i rękawice, to się rozumie samo przez się. Ja preferuję zawsze po dwie pary. Jedne lekkie i przewiewne na cieplejsze dni, a drugie grubsze i z membraną na te bardziej chłodne i wietrzne. Największy dylemat będzie z doborem odpowiedniej kurtki. Jeżeli jednak mamy zamiar bardzo aktywnie spędzić swój czas w górach, to myślę, że z powodzeniem można wykorzystać kurtkę całoroczną, oparta na dobrej membranie, ale bez jakiejkolwiek ociepliny. Pod warunkiem jednak, że nie jest to typowo letnia, lekka kurteczka typu paclite. Przy możliwości biwakowania, koniecznym będzie zakup kurtki puchowej. Resztę odzieży, czyli wszelkiego rodzaju koszulki, różnej grubości polary, soft shelle i spodnie trekkingowe wykonane z grubszej dzianiny, na które wystarczy nałożyć lekkie spodnie membranowe, z powodzeniem można wykorzystać z całosezonowej grupy rzeczy. Takie przynajmniej jest moje zdanie. Jeżeli znacie jeszcze inne rozwiązania, to bardzo proszę o podpowiedzi. Naprawdę można wiele zaoszczędzić na racjonalnym i przemyślanym doborze tego, czym się już dysponuje.