21-10-2009, 08:17 AM
Liczba osobników: 2
Cel: niedaleki
Czas: sobotni
Sobotni ranek był obiecujący, bo ani nie padało, ani nie wiało ani nie było mega zimno (jak na październik). Teleport do Łopusznej i w drogę.
[attachment=27195] sielski początek
[attachment=27196] niestety ponad połowa szlaku była zawalona drzewami, które przy tej głębokości śniegu nie łatwo było obejść
[attachment=27197] no to się zaczął fajt śnieżny. Ale jak widać, w rewelacyjnym nastroju
[attachment=27198] nietypowy widok, cały las był obsypany kolorowymi listkami spoczywającymi na bielutkim śnieżku. Wręcz zachęcało to do spaceru- pomijając głębokość
[attachment=27199] nuuuuuuuuda
[attachment=27200] jedyne promienie słońca..
[attachment=27201] Lukasz walczy
[attachment=27202] oczywiście pogoda musiała sie radykalnie zmienic...
[attachment=27203] schron
[attachment=27204] bosko :]
[attachment=27205] jedyne widoki jakie nas "zaszczyciły"
Do schroniska dotoczyliśmy sie po 5h 30min, ale nie szliśmy szlakiem, tylko na przełaj i trochę za daleko wyszliśmy
Z racji tego, ze szybko zrobił sie półmrok a musieliśmy schodzić również do Łopusznej (samochód), a szlakowskazy ciezko wypatrzeć na oszroniałych pniach, zdecydowaliśmy ze zostajemy na noc i wędrówkę wznowimy z samego rana.
To już któryś raz jak spałam na Turbaczu... ale po raz pierwszy mnie tam szlag trafił- do północy (albo i lepiej) grupa krakowskich, pijanych
studentów plądrowała piętro - trzaskanie drzwiami, śmiechy, śpiewy, wygłupy...
Po nieprzespanej nocy ale w dobrych nastrojach ruszyliśmy na przecier niebieskiego. Po 2,5h byliśmy pod samochodem.
Warunki:
--na podstawie tego co sama widziałam + rozmowa z goprowcem, stan na sobote/niedziele--
żółty - całkowicie do przejścia, przejechany ze schronu do NT pługiem
zielony - częściowo przetarty
czarny - zawalony
czerwony z rabki- zawalony, dalej lecący przez Halę Długą- tak samo
niebieski - przetarty przez nas do mniej więcej 3/4, później przecieraliśmy już dróżkami ścinając.
Śniegu od kolan po pas. Multum powalonych drzew (niebieski i okolice).
Całe schronisko funkcjonuje na agregatach, które co jakiś czas są wyłączane. Z racji powalonych drzew, mają pozrywane wszystkie linie od ponad tygodnia. Schronisko b. słabo ogrzewane. Woda pod prysznicami znikomo letnia, w kranach cieplejsza
Pralnia i suszarnia nie działają. Na posiłki trzeba troszkę dłużej poczekać ale kuchnia funkcjonuje normalnie.
Cel: niedaleki
Czas: sobotni
Sobotni ranek był obiecujący, bo ani nie padało, ani nie wiało ani nie było mega zimno (jak na październik). Teleport do Łopusznej i w drogę.
[attachment=27195] sielski początek
[attachment=27196] niestety ponad połowa szlaku była zawalona drzewami, które przy tej głębokości śniegu nie łatwo było obejść
[attachment=27197] no to się zaczął fajt śnieżny. Ale jak widać, w rewelacyjnym nastroju
[attachment=27198] nietypowy widok, cały las był obsypany kolorowymi listkami spoczywającymi na bielutkim śnieżku. Wręcz zachęcało to do spaceru- pomijając głębokość

[attachment=27199] nuuuuuuuuda
[attachment=27200] jedyne promienie słońca..
[attachment=27201] Lukasz walczy

[attachment=27202] oczywiście pogoda musiała sie radykalnie zmienic...
[attachment=27203] schron
[attachment=27204] bosko :]
[attachment=27205] jedyne widoki jakie nas "zaszczyciły"
Do schroniska dotoczyliśmy sie po 5h 30min, ale nie szliśmy szlakiem, tylko na przełaj i trochę za daleko wyszliśmy

Z racji tego, ze szybko zrobił sie półmrok a musieliśmy schodzić również do Łopusznej (samochód), a szlakowskazy ciezko wypatrzeć na oszroniałych pniach, zdecydowaliśmy ze zostajemy na noc i wędrówkę wznowimy z samego rana.
To już któryś raz jak spałam na Turbaczu... ale po raz pierwszy mnie tam szlag trafił- do północy (albo i lepiej) grupa krakowskich, pijanych
studentów plądrowała piętro - trzaskanie drzwiami, śmiechy, śpiewy, wygłupy...Po nieprzespanej nocy ale w dobrych nastrojach ruszyliśmy na przecier niebieskiego. Po 2,5h byliśmy pod samochodem.
Warunki:
--na podstawie tego co sama widziałam + rozmowa z goprowcem, stan na sobote/niedziele--
żółty - całkowicie do przejścia, przejechany ze schronu do NT pługiem
zielony - częściowo przetarty
czarny - zawalony
czerwony z rabki- zawalony, dalej lecący przez Halę Długą- tak samo
niebieski - przetarty przez nas do mniej więcej 3/4, później przecieraliśmy już dróżkami ścinając.
Śniegu od kolan po pas. Multum powalonych drzew (niebieski i okolice).
Całe schronisko funkcjonuje na agregatach, które co jakiś czas są wyłączane. Z racji powalonych drzew, mają pozrywane wszystkie linie od ponad tygodnia. Schronisko b. słabo ogrzewane. Woda pod prysznicami znikomo letnia, w kranach cieplejsza
Pralnia i suszarnia nie działają. Na posiłki trzeba troszkę dłużej poczekać ale kuchnia funkcjonuje normalnie.
Śnieżko piękne widoki i ogólnie fajna relacja 
. Też bym te cuda chciał ocenić, jak Ci z nimi do twarzy. Ja zawsze oceniam całość. 
Skruchę i poprawę jednak widzę więc ścigania zaprzestaję 
na rzecz innych kopczyków, ostatni raz w kwietniu byłam.