Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Całkiem Rohacz (e) :) nawet dwa;)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
kolejny gorski dzień przed nami, znów droga pomiędzy nowym sączem a chochołowem... chyba mam deja ' vu z zeszłego tygodniaWink
tym razem jednak uderzamy na słowację, cel ambitny: rohaczowośćWink
dojeżdzamy na miejsce w 2 godziny... nadal nie wiem czy to kierowca piratował, czy po prostu tyle się jedzieWink
na parkingu pod rohacką jestem przerażona ilością samochodów - tyle to ja się nie spodziewałam w najśmielszych marzeniach (a raczej koszmarach). i wszystko to tnie w góre doliny. Maciek się z nas nabija troszkę że będziemy kląć na łańcuchach, my się pocieszamy że może oni wszyscy pójdą gdzie indziej - jest opcji kilka do wyboru.
tatiakowa chata i rozstanie z Mallaidhem, po raz pierwszy w naszej karierze, cóż, nie chce to nie. my szybciutko na smutną przełecz, razem z nami - tłum. ścieżka fajna i bezbolesna, aż miło się podchodziło w przyjemnym chłodzie a potem w słoneczku. liczymy zakosy (nawiasem mówiąc z góry się okazało że geodeta i księgowa do czterech liczyć nie umiejąWink ), ostatnia prosta i już smutne sedlo. wolnym leszczem czas obcięliśmy o 45 min.
tu chwila postoju, obserwacje gdzie będzie poruszać się zalegające na przęłeczy stado. na szczęście 2/3 podąża w stronę Banówki... no i zostają ci, co idą z przeciwka.
cóż, jakoś to będzieWink w drodze na Placzliwego cieszę się jak dziecko, focę i focęSmile rohacza osiągamy zgodnie z czasem planowanym, tu już sie pojawia wiecej ludzi Sad cóż zrobić. chwila odpoczynku i lecimy dalej. no i już ciekawie nie jest - stada ludzi narodowości wszelakiej plątają się pod nogamiWink i na łańcuchach. na ostrego dochodzimy nieźle wkurzeni, na szczycie nie za bardzo jest gdzie usiąść więc postanawiamy minąć korki i wtedy odpocząć. niestety na łańcuchach jest korek z gatunku dorodnych, ludzie cały czas dochodzą z dołu i w ciągu najbliższej godziny nie ma szansy na przebicie się Sad próbujemy minąć to wszystko z dołu, ale płyta skalna z przepaścią poniżej skutecznie nam ten pomysł udaremnia. cóż, wracamy na łańcuch. przy pomocy ładnego uśmiechu i odrobiny chamstwa Big Grin przedostajemy się na drugą stronę. szukając dogodnego miejsca na postój zoczamy Mallaidha.
a potem już standardzik - piwo, wołowiec, byczenie na Rakoniu i powrót do domu z przerwą w sprawdzonej knajpie w nowym targu.
chwila refleksji - rohacze nie takie trudne są jak opowiadają... przereklamowane jednym słowemWink
a masa ludzi niestety skutecznie jest w stanie obrzydzić a nawet uniemożliwić górski wypoczynek. niby się nastawialiśmy że tak będzie, a jednak dało kość. cóż, następny raz będzie przy Madziornej pogodzieWink
i fotki:
Wiesz Gosiu, że dobrze jest mieć międzynarodowy kalendarz. Przed wyruszeniem w góry najpierw sprawdzamy, w którym państwie jest święto, dodamy do tego miejscowych (na granicy podwójnie), przymieszamy zapowiedzianą pogodę i wychodzi nam koeficient bytności ludzików na kopczykach.
Nie smuć się. Rohacze mają też swój urok.
Aha, zapomniałem. Po wypiciu większej ilości napoju turystycznego lub wody żywej trzba obliczony koeficient pomnożyć x2.

Stasiu napisał(a):
Przed wyruszeniem w góry najpierw sprawdzamy, w którym państwie jest święto,

Stasiu, następnym razem po prostu zapytamy CiebieToungue

W ramach zemsty zaprośmy Słowaków na Giewont 15 sierpnia. Że niby będzie mniejszy tłok niż u nich na Krywaniu.

Sokół

Lub w majówkę do Morskiego Oka.

I co, Gosia, przereklamowane te Rohaczyska, co? Takie jakieś skałki... Nawet kulawy tamtedy przejdzie.
przereklamowane strasznieWink cuda - wianki miały być a zanim się na dobre rozpędziłam na skałkach to już był koniec...
i wkurzenie dnia - słowaczka drąca się na nas dlaczego nie obeszliśmy utrudnień dołem (pomyślałam sobie sama sobie (cenzura) idź dołemkwasny ... nie lubię ludzi w górachWink odczuwam potrzebę pójścia w Beskid NiskiBig Grin

Sokół

Ja jakoś zatęskniłem za mgłą, chmurami i zimnym wiatrem.... A jak się nazywa słowacki ceper?
Klapeckovy horolazik?
Tak, fajne te Rohacze w i w ogóle, złoję je w przyszłym sezonie, jak nie będzie tłumów.

Ja jednak najlepiej czuję się buszując w leśnej gęstwinie, lub w głębokich trawach hal. Taki trochę żubr jestem Wink

gosia3ek napisał(a):
przereklamowane strasznieWink cuda - wianki miały być a zanim się na dobre rozpędziłam na skałkach to już był koniec...
i wkurzenie dnia - słowaczka drąca się na nas dlaczego nie obeszliśmy utrudnień dołem (pomyślałam sobie sama sobie (cenzura) idź dołemkwasny ... nie lubię ludzi w górachWink odczuwam potrzebę pójścia w Beskid NiskiBig Grin


No Gosia, czas pomyśleć o Alpejkach tatropodobnych. Nawet misie tam nie są. giggle

No, to z tej naszej Modziny niezłe ziółko wyrasta. Goni po szlakach z motorkiem w dupci (przymierze z Adminem pokutuje), żadna skała nie jest w stanie jej dogodzić i klnie jak szewc na Bogu ducha winną tubylkę. Chłopów wszystkich krótko pod pantoflem trzyma, jak tak dalej pójdzie, to będę się musiał dobrze zastanowić nad swoja obecnością na bibie, bo może być krucho ze mną giggle Gosiulka - nie zrobisz mi krzywdy?

gosia3ek napisał(a):
odczuwam potrzebę pójścia w Beskid NiskiBig Grin

Tak! To jest to ok Dziczyzna pierwsza klasa giggle A bacówka w Bartnem wymiata Wink

lapikus napisał(a):
to będę się musiał dobrze zastanowić nad swoja obecnością na bibie, bo może być krucho ze mną giggle Gosiulka - nie zrobisz mi krzywdy?

krzywdę to Ci zdrobię jak się nie pojawisz LapikusieWink


przedstawiłeś to tak, że wysłam na jakąś herod - babęWink więc muszę sprostować: (chociaż jak ja znam paru osobników z Foruma tego to już mi żyć nie dadzą i będą się nabijać)

po pierwsze primo po szlakach nie gonię tylko sobie chodzę spokojnym krokiem z przerwami na fotki Big Grin do Admina jeszcze mi dalekoWink
po drugie primo jakoś tak mało tych skałek było, nastawiałam się na wiele więcej. no i ludzie, ludzie wszędziekwasny każdy łańcuch i trudniejsze miejsce oblegane, kolejka z góry, kolejka z dołu, wszyscy tylko czekają na to żeby człowiek im spod nóg zszedłkwasny nie lubię i w takich przypadkach jestem rozdrażnionaSad
a po trzecie primo to względem tubylki się źle wyraziłam tylko we własnych myślachSmile

hmmm a czy panów pod pantoflem trzymam to już oni się powinni wypowiedziećToungue

jacko napisał(a):

gosia3ek napisał(a):
odczuwam potrzebę pójścia w Beskid NiskiBig Grin

Tak! To jest to ok Dziczyzna pierwsza klasa giggle A bacówka w Bartnem wymiata Wink

Dzisiaj 08:02 PM - notatka od gosia3ek:

Cytat:
taaaaaa jak byłam w tej bacówce ostatnio to nie zastałam nikogo - nawet obsługiSmile a schronisko otwarte na przestrzałToungue

I na tym właśnie polega Twoje szczęście Wink

gosia3ek napisał(a):

lapikus napisał(a):
to będę się musiał dobrze zastanowić nad swoja obecnością na bibie, bo może być krucho ze mną giggle Gosiulka - nie zrobisz mi krzywdy?

krzywdę to Ci zdrobię jak się nie pojawisz LapikusieWink


przedstawiłeś to tak, że wysłam na jakąś herod - babęWink więc muszę sprostować: (chociaż jak ja znam paru osobników z Foruma tego to już mi żyć nie dadzą i będą się nabijać)

po pierwsze primo po szlakach nie gonię tylko sobie chodzę spokojnym krokiem z przerwami na fotki Big Grin do Admina jeszcze mi dalekoWink
po drugie primo jakoś tak mało tych skałek było, nastawiałam się na wiele więcej. no i ludzie, ludzie wszędziekwasny każdy łańcuch i trudniejsze miejsce oblegane, kolejka z góry, kolejka z dołu, wszyscy tylko czekają na to żeby człowiek im spod nóg zszedłkwasny nie lubię i w takich przypadkach jestem rozdrażnionaSad
a po trzecie primo to względem tubylki się źle wyraziłam tylko we własnych myślachSmile

hmmm a czy panów pod pantoflem trzymam to już oni się powinni wypowiedziećToungue


To chyba jednak przyjadę i od razu przysięgam, że będę Ci schodził z drogi, kiedy tylko pojawisz się na horyzoncie. Nie mam zamiaru ryzykować i na własnej skórze odczuć, co to znaczy zadzierać z rozdrażnioną nowosądeczanką.

Stron: 1 2
Przekierowanie