Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Kiedy znajdziemy się na zakręcie... Gorce 13.09.09
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
kolejna wolna niedziela rozpoczyna się w poldolocieWink ze względu na niepewne prognozy i bardzo zachmurzone niebo postanawiamy nie szaleć i wybieramy opcję gorczańską - bo blisko w miarę i 2 schroniska na trasie gdzie ewentualnie można będzie się ogrzać i wysuszyć Smile
Kowaniec - dzielnica Nowego Targu jest najbardziej wysunięta w kierunku północnym - w stronę gorców. stąd też swój początek biorą bodajże 3 szlaki turystyczne. my na dziś mamy zaplanowane trochę nowości a trochę retrospekcji.

wyruszamy na szlak dosyć późno bo o 9Shy samochód zostawiony najbezpieczniej jak to tylko być może - na parkingu strzeżonym przez patrole nowotarskich moherówWink - czyli pod kościołemToungue 15 minut schodzimy w dół asfaltem by dojść do szlaku zielonego na bukowinę obidowską. wąską asfaltową dróżką śmigamy jeszcze dosyć długo. po drodze atrakcje w rodzaju wyjątkowo przyjaznej krowy mućki, która biegnąc do nas i nie zważając na łańcuch wpadła do rowu Toungue asfalt w końcu się kończy i zaczyna się droga przez las. na niej spotykamy masę grzybiarzy niosących swoje plony w dół. pod samym skrzyżowaniem szlaku zielonego z czarnym - wybitnie urokliwa widokowa polana Kolarka, z pięknym widokiem na Kotlinę Nowotarską... i pewnie też na Tatry, niestety dziś my ich nie zobaczymy.

Podchodzimy, skrzyżowanie i zejście do przysiółka Cuptówka. Stromą kamienistą ścieżką, na której pięknie można pojechać. Przysiółek Obidowej zagubiony totalnie wśród gorczańskich lasów... zastanawiamy się jak tu ludzie żyją. Odpoczywamy na polanie pod lasem, kiedy zza zakrętu nadciąga grupa ludzi górsko nie przystosowanych (żeby nie powiedzieć ceprówToungue) głośno rozprawiająca o wczorajszej imprezieWink po raz kolejny potwierdza się, że cepra najpierw się słyszy a potem widzi... niezły mamy z nich ubawSmile W końcu i my ruszamy, mijając ich na pierwszym zakręcie.

Pod schroniskiem na Starych wierchach weszliśmy w chmurę, pogoda iście Madziorna. w schronie - popas dłuższy z nieodłącznym napojem turysty. W końcu ruszyć trzeba, na szlak czerwony w stronę turbacza. Na pierwszym zakręcie pojawiła się ekipa grzybiarzy niosących wiadra pelne darów lasu. Podejście, kolejny zakręt... i jakieś zwierzę tam goni - we mgle nie widać co to, zastanawiamy się - lis? zając? nie, to znów grzybiarze i piesek mini - chihuahua. Idizemy dalej, podejście lajtowe, prawie po płaskim, trochę błotka, ale przed nami kolejny zakrętWink I wypada zza niego dwóch rowerzystów - downhill-owców. Na następnym zakręcie - znowu dwóch. Ledwo uciekliśmy w chaszcze by uniknąć rozjechaniaWink

Klimat zamglonych gór - fenomenalny. Dobrze nam się idzie, przed czasem mijamy kolejne punkty odniesienia. Szczyt Turbacza sobie odpuszczamy - byliśmy tam już wielokrotnie i nie chce nam się przedzierać przez wiatrołomy. podążamy więc bezpośrednio do schroniska, które wyłania się z mgły dopiero gdy jesteśmy od niego z 50 m. Tu obiadek pyszny i zdrowy czyli zupkaSmile Postanawiamy też zwiedzić pobliskie muzeum Turystyki Górskiej, bierzemy klucz, wychodzimy i... o - o ... pada!!blink No nic, kultura najpierwWink Bardzo ciekawa wystawa dotycząca schronisk, m.in ze zdjęciami nieistniejących - jak np. kolib na Krzyżnem czy Świnickiej przełęczy.

Ukulturalnieni (oby nam nie zaszkodziłoWink ) opuszczamy progi muzeum i jak na zawołanie przestaje padaćWink Schodzimy więc za żółtym szlakiem w stronę Kowańca. Nagle slyszymy silnik a zza zakrętu wyłania się szalony crossowiec - aż się chce powiedzieć na ten widok "zakręt" tyle że we włoskim językuWink dalsze zejście praktycznie bez emocji, wyszliśmy z mgły i nawet coś zaczęło być widaćWink Już na samym dole zza kolejnego zakrętu na super wąskiej drodze w rowie wyjechał nam "łazik" - nie nie wiedizeliśmy gdzie uciekaćWink

I wracamy do auta, po drodze jeszcze spełniliśmy dobry uczynek - podwieźliśmy schodzącą też z gór kobitkę z wielkim plecakiem... i trzeba wracać do rzeczywistości Sad dzięki MieciurekSmile do następnegoSmile
Swoim opisem narobiłaś mi apetytu na zdjęcia z tej relacji... Wink
ależ proszę: parę fotek:
Mgliście, ale klimatycznie Cool fajna ta pajęczyna vampire
Gosiaczku, zdjęcia są super, bardzo nastrojowe - lubię takie mgliste dni, zwłaszcza w górach Smile

gosia3ek napisał(a):
(...) po drodze atrakcje w rodzaju wyjątkowo przyjaznej krowy mućki, która biegnąc do nas i nie zważając na łańcuch wpadła do rowu Toungue(...)

Mam obawy, że to był byczek i chyba chciał Was przegonić. Toungue Mieliście szczęście, wpadł do rowu. Rolleyes

gosia3ek napisał(a):
(...) Odpoczywamy na polanie pod lasem, kiedy zza zakrętu nadciąga grupa ludzi górsko nie przystosowanych (żeby nie powiedzieć ceprówToungue) głośno rozprawiająca o wczorajszej imprezieWink

Widzę Gosia, że przemiana na kolor czerwony zaczyna mieć swoje pierwsze efekty. Zaczynasz być poważna i tak jakoś doroślejsza. Ja myślę, że Admin dobrze wybrał. ok Ale i tak zawsze, będę Cię widział w dwóch obrazkach. W pierwszym, imaginarnym, kiedy Mallalaidh i Mieciur nie mieli odwagi robić zdjęcia, kiedy tarzałaś się w błocie na jednej wycieczce Toungue. W drugim, widzianym już na własne oczy, Twój wyraz twarzy jak walnęłaś z plecakiem po dojściu na Stoh. giggle Takie migawki zostają na zawsze w pamięci Smile

gosia3ek napisał(a):
Postanawiamy też zwiedzić pobliskie muzeum Turystyki Górskiej, bierzemy klucz, wychodzimy i... o - o ... pada!!blink No nic, kultura najpierwWink Bardzo ciekawa wystawa dotycząca schronisk, m.in ze zdjęciami nieistniejących - jak np. kolib na Krzyżnem czy Świnickiej przełęczy.

No teraz Gosia, jak otrzymałaś nowe stanowisko na GŚ, nie wystarczy się tylko wałęsać po kopczykach, trzeba przejąć jakąś funkcję. W Waszej trójce Mieciur jest topografem, Mallalaidh fografem i Ty zyskasz posadę referenta od kultury górskiej giggle

Co do opisanej relacyjki, jak zwykle u Was, nie obyło się bez przygód z dreszczykiem. ok

Przyjemne napisane Smile Wycieczka była bardzo udana, dzis jak byłem w Krakowie to jakoś sobie uświadomiłem że jednak wole błoto i mgłę na szlaku Smile
A w kwestii uzupełnienia dodam, że powrót do domu odbył się znowu w naszym stylu. Czyli pojechaliśmy "na skróty" przez Przełęcz Knurowską a tam się odbył slalom gigant we mgle, deszczu i nocy między skakającymi żabami na jezdni Smile
Bardzo ciekawe szlakowskazy mijaliście po drodze. Nie często takie cuda się widuje. Na drugi raz nie zapomnijcie kamizelek fluorescencyjnych założyć, bo inaczej tylko mokra plama po Was na szlaku zostanie. Co się to porobiło? Aha, powiedz Mieciurowi, że jak będzie chciał razem z Tobą w przyszłości fotke robić, to ma Cię przytulić tak od serca, a nie stać jak kołek w płocie - ładnie razem wyglądacie ok Nie będę Wam życzył więcej takich niedziel, bo w waszym przypadku, to przecież nie ma sensu. Nawet jakby Wam zakazano, to i tak pójdziecie.
No, no nie próżnujecie Kochani, nie straszna Wam niepogoda (czyt.dla niektórych wspaniała auraWink ) Bardzo nastrojowo i tak jakoś jesiennie, dżdżyścieSmile Fajny team tworzycie!Smile Mam nadzieję, że żadna żaba nie przejechanaSmile

Agnieszka.S napisał(a):
Bardzo nastrojowo i tak jakoś jesiennie


Jednym słowem butelkowa pogoda. Wink

Agnieszka.S napisał(a):
Mam nadzieję, że żadna żaba nie przejechanaSmile


Aga, no właśnie chyba jedną trafiłem...no ale niespecjalnie - jakś żaba kamikadze sama pod koło wskoczyła blink

Przekierowanie