(w tym dwa na dojazdy i dotarcie)
Ech ten sierpień w Dolinie Chochołowskiej!
Tak mi się nie chciało samej wyjechać w góry (bo mój ślubny wybył w siną dall) a ja nie miałam natchnienia na samotne wędrówki i samotne dumania po tym co się ostatnio stało (jak Mama moja umarła).
Ale Becik moja koleżanka z lat szkolnych miała wolne 4 dni i tak szybka decyzja i pociągiem o 6 rano wyruszyłyśmy z W-wy do Krakowa potem busem do Zakopanego. Choć podróż była wyjątkowo koszmarnie długa ,jakieś korki na Zakopiance. Ale my byłyśmy pełne radości, że niedługo ujrzymy zielone góry i nic sobie z tego nie robiłyśmy (do Chochołowskiej dotarłyśmy na 17 godz.) Pokoik 14 osobowy już czekał a dolina powitała nas pięknymi jak zwykle widokami w pełnym słońcu.
Na rano dnia następnego już miałyśmy gotowy plan 8 godzinna wędrówka granią od Grzesia aż do Trzydniowiańskiego Wierchu.
Wyszłyśmy 6:30 a do Chochołowskiej dotarłyśmy na 18:00 - trochę wydłużyło nam się te 8h

Nie muszę mówić ,że widoki w pełni słoneczny dzień były odlotowe. Kolory podsycane promieniami syciły duszę , mogłam oddychać wreszcie pełną piersią.
Kolejne zdjęcia z pierwszego dnia wędrówki
No, dziewczyny, dałyście popalić tym kopczykom. Dwanaście godzin dreptania - niezły wyczyn. Pogoda jak malowana, humory dopisywały, to i nogi pewnie same niosły. Aż się nie chce takiego dnia kończyć. Przy Waszych zdolnościach, strach pomyśleć, co było dnia następnego.
Drugi dzień -miałyśmy szczwany plan iśc na Bobrowiec
i tak weszłyśmy na przełęcz Bobrowiecką i na tym koniec bo szlak na szczyt zrobił nam STOP
(trochę się tego spodziewałam i miałam cichą nadzieję ,że i tak się urwiemy w tamtą stronę)
ale na przełęczy spotkałyśmy panka który też tę chętkę miał co my ale jakoś nam się odechciało w perspektywe mając mandat za 500zł
(szczyt urlopowy nie ma co ryzykować)
I tak zmiana planu na kierunek całkiem odwrotny. Szybciutko zbiegłyśmy w kierunku Chochołowskiej i zaraz udałyśmy się na szlak wyprowadzający na Przełęcz Iwaniacką. Na przełęczy było już trochę ludków. Po małym leżakowaniu na trawie ruszyłyśmy w kierunku szczytu Ornak (w planach powrót przez Siwą przełęcz).Droga przez cały czas do Iwaniackiej aż na szczyt to stopnie, stopnie i jeszcze raz kamienne stopnie (nie wiem czy wiece co mam na myśli) za to powyżej przełęczy idzie się w fajnych tunelach kosówki. Dzień słoneczny choć wiedziałam ,że nie bardzo pewny bo od rana były już chmurki mogące kumulować "burki". Tak czasem ciemnawo się robiło ale sobie myślę jak by co, to tylko na Ornak i zaraz w dół.
Szczęśliwie na Ornak dotarłyśmy i jeszcze dalej ,już nawet widziałam przez chwilę Siwą Przełęcz w oddali za jakimiś 3 szczytami przed nami ale nagle pogrzmiało mocno z nad Czerwonych Wierchów , wystraszyło i chwila zawahania zdecydowałam ,że nie idziemy dalej, tylko się wracamy. I tak to na Iwaniackiej wylądowałyśmy z powrotem a burza sobie gdzieś poszła. Becik chciała zobaczyć jeszcze Schronisko Ornak
(ja tam już tyle razy byłam) i tak sobie poleciała do niego (ta to ma sprinta )a ja czekałam na nią popasając na Iwaniackiej. A potem to już razem w dół w kierunku Doliny Chochołowskiej i też na 18 dotarłyśmy, trochę poganiane nową zapowiadającą się następną burzą.
(i tak niechcący odwidzłam Iwaniacką gdzie byłam z Mamą 10 lat temu)
Pięknie, pogratulować wyprawy z dnia pierwszego

Ja mam tę trasę w planach na przyszły rok, tyle że zaczynając od Trzydniowiańskiego.
Drugi dzionek to też przyjemny spacerek. Dobrze, że skończyło się na kilku pomrukach burzy.
No, i tak jak przypuszczałem. Znów rekordy świata w długości czasu przebywania na szlaku. Skąd u Was tyle energii i sił witalnych? Ja przeważnie w drugim dniu przechodzę największe kryzysy. Potem już idzie jak z płatka. Gandzia, jak na jednodniówkę, to ogromniasty plecak miałaś. Coś Ty tam taszczyła?
Gratuluję wyprawy

Zdjęcia śliczne

osobiście bardzo lubię tą część Tatr ze względu na widoki i brak tłumów na szlakach (przynajmniej jak ja tam bywałam to tłumów nigdy nie było, nawet przy pięknej pogodzie).
B.pięknie moja Żono-mała grań wokół Chochołowskiej-nieźle-tak trzym !


Gandziu, myślę że mimo okoliczności, te dwa dni to był całkiem dobry strzał. Zwłaszcza, że w doborowym towarzystwie, w którym pewnie łatwiej na chwilę nie myślec, o tym co przykre.
Ze zdjęć nie wynika żadne przeludnienie w Zachodnich, chyba dla Was na szczęście. A taki niby ten sezon straszny w górach... Zdjęcia cieszą oczy. No śliczne są Zachodnie...
A mężowi po uszach, że w Alpy nie zabrał...

Gandziu, góry pomagają zawsze jak jesteś w kiepskiej formie lub po złych przeżyciach bo ona maja w sobie potęgę i dają nam siłę, ponoć nawet jak chodzimy po nich w pojedynkę, choc zdecydowanie fajniej w dobrym towarzystwie

)). Ja jeszcze się nigdy nie odważyłam na samotną wędrowkę ale do tego dorastam. I jak na razie też jadę z przyjaciółką tylko dopiero za dwa tygodnie

)) a już taki mi się tęskni za górkami bo mam sporo do przemyslenia. Także dziewczyny dobrze, ze się wybrałyście ,gratulacje z wyprawyno i z bicia rekordów czasu bycia na szlaku

))
A mężowi faktycznie po uszach ,że nie zabrał ze sobą

:)

:
Gandziu - brakowało nam Ciebie w Dolomitkach

Z Bogusią cieszyłyśmy się, że spędzimy troszkę czasu razem.
Ale najważniejsze, że....
Gandziu, myślę że mimo okoliczności, te dwa dni to był całkiem dobry strzał. Zwłaszcza, że w doborowym towarzystwie, w którym pewnie łatwiej na chwilę nie myślec, o tym co przykre.
Bardzo się cieszę, że oderwałaś się troszkę od domowych trosk
i przeniosłaś do zielonej krainy Tatr Zachodnich. I dobrze, że mogłaś liczyć na serdeczną duszę.
Serdecznie pozdrawiam - m.
Aniu świetne focie

))) dobrze że sobie powędrowałaś w miłym towarzystwie, samemu w takich okolicznościach nie jest fajnie, chyba zaraz wsiądę w strzałe i też tam pojadę

))
Aniu-bardzo dobrze, że pojechałaś w Tatry z pokrewną Ci duszą, piękne miejsca odwiedziliście..Pozdrawiam i mam nadzieję, że nasze szlaki jeszcze się skrzyżują..

Chodzą mi po głowie Zachodnie..
Drugi dzień -miałyśmy szczwany plan iśc na Bobrowiec
Szkoda, że Wam nie wyszło. Ładne widoki stamtąd są, moim zdaniem lepsze od grzesiowych. Może trzeba będzie spróbować raz jeszcze i "zbłądzić" w tamtą okolicę ?

.......................................................................................................................................................
Chodzą mi po głowie Zachodnie..
Musi Ci być w nich do twarzy, Agnieszko!
