25-08-2009, 12:36 AM
Jak urlop to w Tatrach. Nikogo ze znajomych specjalnie nie emocjonuje mój wyjazd - wiadomo znowu góry
. Tym razem pomiędzy 30 lipca a 10 sierpnia.
Jak co roku, nasz pobyt zaczynamy od Nosala. Odwiedzamy Go zaraz po przyjeździe w porze wczesnowieczorowej (dojazd do Zakopca zajmuje nam dość dużo czasu), a że nasza baza znajduje się w pobliżu, stanowi on nasze coroczne przetarcie. I tym razem przywitał nas przecudną pogodą, wzbudzając w nas elektryzujące podniecenie (w myśl powiedzenia "...oj będzie się działo...")
.
[attachment=25289][attachment=25290][attachment=25291]
Następny dzień - kierunek Bystra. Jako że nigdy na niej nie byliśmy - emocje podwójne. Doliną Kościeliską docieramy do schroniska na Ornaku. Pustki przepiękne! Dalej Iwaniacka (tutaj zasłużony popas) i Ornakiem na Bystrą. Pogoda nie tak klarowna jak wczoraj, ale idealna do górołażenia. Chmury przesłaniają od czasu do czasu to tą to tamtą górę, podkreślając tym samym niesamowitość otaczających nas cudów. Miodzio! Ale tak nie do końca... Podczas schodzenia przez Błyszcz, ogarnęły nas tak gęste chmury, że pomyliliśmy drogę
(jak się okazało nie jedyni) i zeszliśmy na Pyszniańską. Chwila zastanowienia (dość późna pora) i decyzja grupowa (7 osób!) - schodzimy lekko nieaktualnym szlakiem do Kościeliskiej. Trochę przedzierania ale ok. Przy schronisku znowu pustki. YES!!! Bystra nasza!
[attachment=25292][attachment=25293][attachment=25294]
Kolejny dzień - laba. Trochę się należy, chociaż jak mam piękny słoneczny dzień przeznaczyć na nicnierobienie, to jestem lekko wkurzony (też tak macie?). No ale cóż, trzeba się dostosować. Doliną Białego na Sarnią i Strążyska z Siklawką. Dolinki przepiękne (zwłaszcza Białego), ale nie w taki dzień
...
[attachment=25295][attachment=25296][attachment=25297]
Drugiego sierpnia - pogoda jak z katalogu biura podróży! Cudo! Tym razem w planie znowu debiut - Rohacze (!) przez Grzesia, Rakonia i Wołowiec. Przy schronisku w Chochołowskiej popas. Kominiarski jak z bajki, przy tym owieczki - sielsko anielsko! Przy wejściu na Grzesia pierwsza eskalacja - słońce. Oj może dać się we znaki
. Potem już idzie. Na Wołowcu dość chłodny wietrzyk, pojawiają się chmurki. Ale co tam - jeszcze gwóźdź dzisiejszego programu - Rohacze. W planie były oba, ale druga eskalacja (Ostry okazał się zbyt ostry) spowodowała wycofanie się części grupy i korektę planu - po zdobyciu pierwszego wróciliśmy wszyscy razem do bazy. Naszą radość z wejścia umniejszała świadomość, że nie wszyscy tam weszliśmy. O niebo jednak ważniejszym było, że wszyscy stamtąd zeszliśmy. (Ale Ostry zdobyty!!!
)
[attachment=25298][attachment=25299][attachment=25300]
Kolejny dzień - mimo ślicznej pogody - laba. Poprzedni dzień dał się we znaki i trzeba było odreagować. Gdzie? Oczywiście Gubałówka i Krupówki (z pysznymi lodami). Mimo "zmarnowanego" dnia, to Taterki z Gubałówki jak malowane.
[attachment=25301]
cdn.
. Tym razem pomiędzy 30 lipca a 10 sierpnia.Jak co roku, nasz pobyt zaczynamy od Nosala. Odwiedzamy Go zaraz po przyjeździe w porze wczesnowieczorowej (dojazd do Zakopca zajmuje nam dość dużo czasu), a że nasza baza znajduje się w pobliżu, stanowi on nasze coroczne przetarcie. I tym razem przywitał nas przecudną pogodą, wzbudzając w nas elektryzujące podniecenie (w myśl powiedzenia "...oj będzie się działo...")
.[attachment=25289][attachment=25290][attachment=25291]
Następny dzień - kierunek Bystra. Jako że nigdy na niej nie byliśmy - emocje podwójne. Doliną Kościeliską docieramy do schroniska na Ornaku. Pustki przepiękne! Dalej Iwaniacka (tutaj zasłużony popas) i Ornakiem na Bystrą. Pogoda nie tak klarowna jak wczoraj, ale idealna do górołażenia. Chmury przesłaniają od czasu do czasu to tą to tamtą górę, podkreślając tym samym niesamowitość otaczających nas cudów. Miodzio! Ale tak nie do końca... Podczas schodzenia przez Błyszcz, ogarnęły nas tak gęste chmury, że pomyliliśmy drogę
(jak się okazało nie jedyni) i zeszliśmy na Pyszniańską. Chwila zastanowienia (dość późna pora) i decyzja grupowa (7 osób!) - schodzimy lekko nieaktualnym szlakiem do Kościeliskiej. Trochę przedzierania ale ok. Przy schronisku znowu pustki. YES!!! Bystra nasza![attachment=25292][attachment=25293][attachment=25294]
Kolejny dzień - laba. Trochę się należy, chociaż jak mam piękny słoneczny dzień przeznaczyć na nicnierobienie, to jestem lekko wkurzony (też tak macie?). No ale cóż, trzeba się dostosować. Doliną Białego na Sarnią i Strążyska z Siklawką. Dolinki przepiękne (zwłaszcza Białego), ale nie w taki dzień
...[attachment=25295][attachment=25296][attachment=25297]
Drugiego sierpnia - pogoda jak z katalogu biura podróży! Cudo! Tym razem w planie znowu debiut - Rohacze (!) przez Grzesia, Rakonia i Wołowiec. Przy schronisku w Chochołowskiej popas. Kominiarski jak z bajki, przy tym owieczki - sielsko anielsko! Przy wejściu na Grzesia pierwsza eskalacja - słońce. Oj może dać się we znaki
. Potem już idzie. Na Wołowcu dość chłodny wietrzyk, pojawiają się chmurki. Ale co tam - jeszcze gwóźdź dzisiejszego programu - Rohacze. W planie były oba, ale druga eskalacja (Ostry okazał się zbyt ostry) spowodowała wycofanie się części grupy i korektę planu - po zdobyciu pierwszego wróciliśmy wszyscy razem do bazy. Naszą radość z wejścia umniejszała świadomość, że nie wszyscy tam weszliśmy. O niebo jednak ważniejszym było, że wszyscy stamtąd zeszliśmy. (Ale Ostry zdobyty!!!
)[attachment=25298][attachment=25299][attachment=25300]
Kolejny dzień - mimo ślicznej pogody - laba. Poprzedni dzień dał się we znaki i trzeba było odreagować. Gdzie? Oczywiście Gubałówka i Krupówki (z pysznymi lodami). Mimo "zmarnowanego" dnia, to Taterki z Gubałówki jak malowane.
[attachment=25301]
cdn.



Ładne fotki zwłaszcza ta z Gubałówki..
.
).