Ludzie najwidoczniej zatęsknili za czasami PRL-u, skoro odczuwaja przyjemnośc w takim obcowaniu z górami .
A teraz to się po kolei przyznawać, kto siebie rozpoznaje w tym tłumie!

Sokół, ja Ciebie rozpoznaję. Tam na trawie w pozycji leżącej

Ja Ciebie też. Widać na zbliżeniu, jak sprzedajesz pączki na Przełęczy Kondrackiej!

No co? Trzeba jakoś zarabiać na wczasy

A ten ogonek to myślisz że po co? Przecie nie na szczyt. Aż tak durnym być nie można, żeby stać/leżeć godzinami dla dwóch minut widoku Zakopanego z góry. Co innego dla dwóch minut nieba w gębie

I niebo dla oczu. Nie każdy może oglądać śpiącego sokoła

Za złotówkę daję ludziom trochę przyjemności. A sam zbieram na.... jaskrawozielone spodnie hehehe bo pomarańczowe wypłowiały
ps. i wcale nie są pedalskie te zielone!!!!
Jak by nie było to odporni ludzie

mnie by po 10 minutach szlag trafił

Dosia, do cholery! W górach nie można być miętkim jak kalafior z kauflandu! To tak jak w życiu! Nawet jak Cię leją z góry kamieniami, idź naprzód, krzyż na Giewoncie blisko....
Jak by nie było to odporni ludzie

mnie by po 10 minutach szlag trafił

Bez dodatkowego umartwiania się -trasa sierpniowa na Giewont-wiele traci z pierwiastka duchowego. 
Prawdę mówiąc-jestem w zdziwieniu-że Ci pątnicy nie samobiczują się 
Doktór, a Ty się lepiej przyznaj, wchodzisz na szczyt bez kolejki jako honorowy dawca krwi?
Doktór, a Ty się lepiej przyznaj, wchodzisz na szczyt bez kolejki jako honorowy dawca krwi?
Doroczną pielgrzymkę mam już za sobą-byłem tam w warunkach nieco zimowych. 
(muszę przyznać-w chwilach skupienia towarzyszyła mi samotność na w/w szczycie
)
Ja też byłem ostatnim razem zimą, jeszcze było kilka osób, zapchałem sobie nos tabaką (bo jak się okazało, krakusy też używają) i ogólnie był to całkiem udany wyjazd, pod względem ilości osób żerujących na wierzchołku.
o kolejkach na Giewont już nawet w gazetach codziennych piszą
mianowicie dzisiejszy numer "Metra"
widać temat wyszedł już na społeczny piedestał