Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Zdążyć przed burzą
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Sobota, bus z NS do Rytra, ludzka godzina 8.55Toungue, tak rozpoczyna się nasze kolejne spotkanie klasowe. Celem jest Radziejowa, a potem nocleg w chatce pod Niemcową. Jedziemy we czwórkę: Marcin, Tadek, Jasiu i ja. Dawno już nie szliśmy w góry w tym składzie, więc tym większa miałem nań ochotę.Big Grin

Jeszcze tylko niezbędne zakupy w Rytrze i ruszamy na szlak. Wybieramy żółty gminny ? alternatywę dla kilku kilosów asfaltu. Ciśniemy nim dwie minuty i...gubimy sięShy. Sytuacja robi się dramatyczna. Plecaki ciężkie jak diabli, trzeba wyciągnąć mapę, mamy już dość, a do tego zaczynają nas nękać muchykwasny. Marcin mówi by pójść na przełaj, Tadek by zawrócić, Jaśko nie mówi nic. W końcu odnajdujemy ścieżkę, która potem jeszcze kilka razy zmusza nas do dywagowania na rozstajach. Na jednym takim dostrzegam dwa prawdziwki. Już wiemy, co będzie na kolacjęBig Grin, tymczasem ławeczki z widokiem na Sącz zachęcają do przerwy śniadaniowej.
Dochodzi południe, jest jeszcze bardziej parno i jeszcze więcej much. Dobijamy do zielonych oraz niebieskich znaków na Przehybę. Nie pamiętam, kiedy ostatnio nimi szedłem. Teraz już wiem dlaczego. Kilka dorodnych podejść mocno zagrzało mi silnik. Przed 14tą zaczęło kropić. Tu ostrzeżenie, że po południu może nas zmoczyć bardziej. Przedzieramy się więc przez stada much, które potraktowały nas jak jakąś padlinę, ku schronisku na Przehybie. Rozkładamy się na dobrą godzinę, jemy zupy.
Po trzeciej stwierdzamy, że chmury zaczynają wyglądać niezachęcająco i ruszamy ku Radziejowej. Zdobywamy ją bezboleśnie. Z wierzy mieliśmy dobry pogląd na chmury, co jeszcze bardziej utwierdziło nas w przekonaniu, że dziś będziemy zlani. Szybko zdobywamy Rogacza skąd pierwsze pomruki nieba słychać już całkiem blisko. Jeszcze pół godzinki i dochodzimy do studenckiej chatki. Udało się! Oszukaliśmy pogodę! A miało padać! Hurra!Cool
Zamawiamy herbatkę i idziemy doprowadzić się do ludzkiej postaci w ukrytej w lesie ?łazience? (w chatce nie ma takich wynalazków jak prąd czy prysznicblinkok). Musieliśmy się jednak umyć niedokładnie, gdyż góry postanowiły nanieść pewne poprawki. Nagle lunęło jak cebra. 50 metrów do chaty wystarczyło, by zmoczyć się jeszcze raz. Cóż, co ma wisieć, nie utonie...Huh
Wieczorem, jak to wieczorem, był sosik grzybowy, były rozmowy, był na gitarze gwałt zbiorowyinnocent. Szczególnie żarliwe dyskusje prowadziliśmy z Jasiem, wskutek czego Jasiu padł. Musieliśmy go zakręcić. Było nam przykro. Cry

W nocy padało, całe schronisko było zalane...Rano pogoda nie zmieniła swoich zamiarów więc aktywność górska ograniczyła się jedynie do zejścia do Kosarzysk, skąd pełny PKS Mieciurok zabrał nas do Piwnicznej. Przesiadka do PKS Nowy Sącz i to by było na tyle. Było miło. Cool

Widoczki znad Rytra:
[attachment=25254][attachment=25255][attachment=25256][attachment=25257]
Mucha na tle Beskidu
[attachment=25258]
Chłopaki cisną do lasu
[attachment=25259]
Muchoportet własny
[attachment=25260]
Panorama
[attachment=25261]
Przehyba
[attachment=25262]
Mleko do kawy samo przylazło
[attachment=25264]
Macie zdjęcie padniętego Jasia ?
Coś ostatnio deszczyk wszystkim dokucza na szlakach. Wam jednak niebiosa dały fory, a kiedy euforia uśpiła waszą czujność, zemściły się w dwójnasób posyłając strugi oczyszczającej wody. Nie wiem, czym Wam Jasiu zawinił, ale trzech na jednego.... Wcale mu się nie dziwię, że bidula padł. Dobrze jest wskrzesić stare przyjaźnie!
Ale fajnie miliście Smile Już ładnych parę miesięcy bedzie jak tam nie byłem, a w Chatce pod Niemcową to juz wogóle nie nocowałem. Z tą pogodą to chyab weekedn wykorzystaliście na maxa - jak zaczęło padać w sobotę popołudniu to do wieczora w niedziele lało.
Fajna wycieczka i ekipa Smile
Ano farta mieliśmy, wyrobiliśmy się 15minut przed rozpoczęciem tego dwudniowego załamania pogody. Tylko te muchy - w tym roku jeszcze tylu na raz nie widziałem. Dobrze, że nie szedłem z otwartą paszczą bo pewnie z kilogram bym ich zeżarł Wink

A jasiu...no cóż dobry z niego wędrowniczek, ale za małą miał niestety kondycjęWink
Zdjęcia nie dam. Jest zbyt drastyczne Wink

pzdr.

dziś po pracy uderzam do chatki znowu...bo zapomniałem z niej zabrać swego kubeczka...akurat będzie wieczorny spacerek Big Grin

Mallaidh napisał(a):
A jasiu...no cóż dobry z niego wędrowniczek, ale za małą miał niestety kondycjęWink


Kondycja kondycją, ale chyba większa pojemność by się przydała.

WitamSmile

Wypada się przynajmniej przyznać do niecnego procederu położenia Jasia.
...ja też miałem w nim swój udziałShy
Warto również wspomnieć, że z samego rana, po licznych atrakcjach w chatce na Niemcowej, rozegrany został turniej w grę o tajemniczo brzmiącej nazwie- "Stukan". Wyniki były adekwatne do aktualnej dyspozycji dnia graczyBig Grin

Jako, że jest to mój pierwszy post na forum, wypada się przedstawić.
Mam na imię Marcin, obecnie wraz z rodzinką pomieszkuję w Krakowie.
Na forum dzięki Mallaidh-owiBig Grin

Pozdrawiam wszystkich serdecznie Wink
ps. Mallaidh- dzięki za pyszną grzybową potrawę Smile

Mallaidh napisał(a):
Marcin mówi by pójść na przełaj, Tadek by zawrócić, Jaśko nie mówi nic.[...] Szczególnie żarliwe dyskusje prowadziliśmy z Jasiem, wskutek czego Jasiu padł.

Czuję, że polubiłbym tego Jaśka! Smile Smile Smile Siła spokoju. Wink

no i Panowie zmarnowali JasiaWink nie wiem czy pójdzie z nimi jeszcze Big Grin a może pójdzie?Wink
fajnie tam było Wam napewno, aczkolwiek rano (a raczej w południe) nie wyglądaliście kwitnącoToungue
przy okazji nadmienię, że wieczorny spacerek do chatki się odbył, kubeczek się odnalazłSmile
Przekierowanie