Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: (...) Konia
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dawno mnie tu nie było, a że jestem, to wrzucę relacyjkę z jednej z ostatnich naszych wycieczek...



Było parcie, był pomysł, chodzenie po krzakach jest fajne, ale to nie to czego chcemy, my czyli ja i Kilerus, zapadła więc decyzja, środa, nas dwóch i co będzie.

Dzień przed wyjazdem, gadam z leppym, ma trzymać kciuki, za nas i za pogodę, powinno być ok.

Jak zaplanowaliśmy, tak się stało, w środę około 6:00 lądujemy w Popradzkim Plesie, ja borę linę, Kilerus szpej, i asfaltową drogą ruszamy w głąb Doliny Mięguszowieckiej.

Tym razem mamy opis, mapki i WHP, nic nas nie zaskoczy, wiemy gdzie wejść, gdzie zejść i w ogóle wiemy wszystko, nie może się nie udać.

Za Żabim Stawem, schodzimy ze szlaku, i kierujemy się pod niewielki żleb, który ma być pierwszym etapem drogi wyprowadzającej nas na przełęcz.

Z początku idzie dość łatwo, choć słońce doskwiera niemiłosiernie, dłuższy czas idę pół nagi, bez koszuli, pot zalewa mi oczy, nic nie widzę, przecieram je, zbytnio nie pomaga.

Powyżej nyży z przewieszką robi się trudniej, ale co tam dla nas harcerzy, damy radę, kilka kroków i stajemy na trawiastej półce.

Kilerus ma obawy, coś mówi że pomyliliśmy drogę, że trzeba było trawersować, no mrok, patrzę w dół, jak my tam zejdziemy ? rozglądam się i wzrokiem odnajduję wyraźną ścieżkę, chodź mówię.

Wychodzę za skalną grzędę patrzę przed siebie i czuję jak nogi miękną mi w kolanach, do tej pory myślałem że jestem gotów, teraz mam wątpliwości, boję się.

Ja też się boję mówi Kilerus, ale nie po to tu przyszliśmy by zawrócić, dodaje, ma rację, myślę sobie, zawrócić wstyd, ale jak patrzę na grań, żołądek wywraca mi się do góry nogami , jeszcze gorzej gdy patrzę na wąski cel 12-metrowego zjazdu, to jest zupełny mrok.

Powoli wyciągam z plecaka linę, Kilerus zakłada uprząż, co będzie myślę sobie, przeciągając ja przez ring zjazdowy i klarując za razem, co będzie to będzie.

Zjazd jest mroczny, grań na którą mam trafić jest wąska, gdy patrzę w dół, widzę Czarny Staw pod Rysami, lufa jak cholera myślę, odwracam wzrok.

Kilerus zbudował stanowisko, stoję obok wpięty lonżą, fakt grań wygląda dużo przyjaźniej, niż tam na górze z półki, Kilerus prowadzi.

Pierwszy koń jest połogi, przechodzimy go szybko, nie przejmując się ekspozycją, pod spiętrzeniem grani, robimy stanowisko, są tu stare haki.

Kiler prowadzi, w górę, niewielkim kominem, a następnie w znacznej ekspozycji na drugą stronę grani, tam zakłada stanowisko.

Siedzę na ostrzu grani, asekuruję , gdy patrzę na boki skóra cierpnie mi na plecach, mrok, ekspozycja jest ogromna, czuję się dziwnie nieswojo.

Ostatni wyciąg, kiler pyta czy chcę prowadzić, patrzę na tę mieszaninę taśm, kości i friendów i mówię, daj spokój, idź pierwszy będzie szybciej.

Na ostatnim wyciągu, miłośnicy lufy przeżyją ekstazę, jest ogromna, a trzeba w niej wejść po niewielkich stopniach na górne spiętrzenie grani, zajeboza.

Siedzimy na szczycie, jest nasz i nikt go nam już nie zabierze, udało się, weszliśmy na Żabiego Konia, jeszcze tylko zejść, martwi to nas trochę, dwa zjazdy, jeden wolny 10m, drugi 20m.

Kilerus zjeżdża pierwszy, ma robić foty, mota się trochę na grani nie mogąc odnaleźć kolejnego stanowiska, wyciąga opis, czyta, o jest tutaj krzyczy.

Teraz może ja pojadę pierwszy mówię, jak chcesz odpowiada, przede mną 20 metrów bardzo przyjemnego zjazdu i trawiasta półka, na której zdejmę wreszcie buty wspinaczkowe.

Dalsza droga, orientacyjnie nie jest wcale taka łatwa, trzeba przewinąć się przez szczerbę w grani, a później trawersować zbocze do dogodnego do zejścia miejsca, ale co to dla nas.

Wracamy do auta, rozmawiamy, aż trudno nam uwierzyć w to co było naszym udziałem kilka godzin temu, niesamowite ile można zrobić, jeśli tylko znajdzie się odpowiednich przyjaciół.

Dzięki Pawle, bez Twojej odwagi nigdy bym tam nie wszedł.








Wszystkie foty autorstwa Kilerusa.
Patataj, patataj.

I takie Dworskie Gnidy, jak Wy, zdeptały najpiekniejszy szczyt Polski ... Wink

Łukasz napisał(a):
I takie Dworskie Gnidy, jak Wy, zdeptały najpiekniejszy szczyt Polski ... Wink


Ale w pokorze i z szacunkiem najwyższem.

Użytkownik napisał(a):
(...)gdy patrzę w dół, widzę Czarny Staw pod Rysami, lufa jak cholera myślę(...)

Lufa jak się patrzy - tak też sprawa wygląda z Wołowej Turni.
A grań...Rolleyes - może mnie tam kiedyś zaniesie.

Kawał dobrej roboty Panowieok

Jestem pod wrażeniem. Trzecie i czwarte zdjęcie takie jakieś...złowieszczeblink,
najbardziej działa mi na wyobraźnię, kiedy pomyślę z perspektyw " nizinnego" Winkturysty co tam się może wyprawiać na górze. Jednym słowem odważne z Was chłopakiok
Postuluję o większą liczbę zdjęć, w razie przyszłych relacjiSmile
Konia z rzędem, temu kto by mnie tam wprowadził. Temu co sprowadził - cała stadnina Wink

Szacuneczek!
Opis zadziałał sugestywnie na wyobraźnię, do tego kilka świetnych ujęć pt. "mały człowieczek., wielka skała" robią wrażenie, czuć lufę ok Gratulacje!
już wiem co za jakiś czas stanie się moim celem Toungue
Panowie gratulacje.
Moje Gratulacjeok Ja jako "nizinna" walcząca z lękami wysokości turystka nawet nie myślę o takich wspinaczkach. SzacuneczekSmile
Piękna robota Panowie, wielki szacuneczek, super focie-nawe expozycje udało się Wam ladnie pokazac, wielkie gratki-powodzenia w dalszych wsinaczkachSmile))
Przy tego typu relacjach i fotkach, ja po prostu wymiękam. Gdybym nie zobaczył, to bym nie uwierzył, że i tam można wyleźć. Wielki szacunek Panowie, bo odwagi to trzeba mieć co niemiara, żeby grasować po takich "pagórkach". Powodzenia na przyszłość.

Użytkownik napisał(a):
... niesamowite ile można zrobić, jeśli tylko znajdzie się odpowiednich przyjaciół.

uhm Ważne słowa! Smile

Żabi Koń, niedostępny taki... Graty ludzie Smile
golanmac i kilerus - szacunek. Taka charakterna ściana...
Przekierowanie