Sam nie wiem, chyba nie przekonałbym się do takiego wynalazku.
W góry do komunikacji ze "swoimi" wystarczy zwykła krótkofalówka - tańsza i pewnie poręczniejsza. A z obcymi na CB i tak nie pogadamy bo ciężko kogoś w to wyposażonego spotkać na szlaku.
A do samochodu jednak tylko standardowe CB z porządną anteną

Tak...juz widzę słyszę te teksy:
"jak tam ścieżka na Mięgusze?"
"misie suszą za przełęczą"
"korki na Kozim"
itp ;d
eeee, dla mnie wszystkie CB radia to szumofony. Zakłócają mi procesy myślowe.
Jakby jakiś turyst wypoczywał nieopodal i ciągle bym słyszała jego radio, to nie bardzo bym była uradowana tym faktem, pewnie na moj układ nerwowy by to mocno wpłynęło. Mi się to od razu kojarzy ze słuchaniem muzy na szlaku z komóry.
Tak...juz widzę słyszę te teksy:
"jak tam ścieżka na Mięgusze?"
"misie suszą za przełęczą"
"korki na Kozim"
itp ;d
Tudzież moznaby pewnie usłyszeć, uwaga! klapkowicze w drodze na MOko, Giewont i Kasprowy
o matko, cb, nawigacje itp.
czy nasze pagóry naprawdę tego wymagają?
o matko, cb, nawigacje itp.
czy nasze pagóry naprawdę tego wymagają?
No właśnie, czy tradycyjna mapa, odgłosy natury i odrobina adrenaliny, kiedy zgubi się szlak, już nie wystarczają. Zakochaliście się w górach, czy gadżetach?
Nie do końca sie zgodzę Lapikusie, mozna sie w górach zgubić w zimę, w nocy czy we mgle, a wtedy przy pomocy takiego gadżetu (GPS) możemy sami sobie pomóc, bez konieczności wzywania służb. Ale CB?? chyba za ciężkie - nie chciałoby mi się tachać - poczekam aż będą mniejsze hehehehhhhh

Kompas i mapa w zimę - nieodzowne

Nie do końca sie zgodzę Lapikusie, mozna sie w górach zgubić w zimę, w nocy czy we mgle, a wtedy przy pomocy takiego gadżetu (GPS) możemy sami sobie pomóc, bez konieczności wzywania służb.
No tak, o takim przypadku nie pomyślałem, ale to tylko dlatego, że oprócz skromnych epizodów, nie mam żadnego doświadczenia w takich warunkach.
Zwracam honor i w takich sytuacjach - popieram!!!
Ale wiesz co... "gadżeciarstwo się szerzy" to fakt zauwżalny, jak np. gość przy barze zamawia coś tam, a na tylnej (widocznej dla całej jadalni) kieszeni spodni dynda mu (jakże niezbędny w tej sytuacji) GPS

Kilkanaście, a może już nawet kilkadziesiąt (jak ten czas leci) lat temu, podobnie sprawa wyglądała z telefonami komórkowymi. Goście, chodzili z potężną cegłą (takie wtedy były rozmiary) przy uchu i godzinami potrafili prowadzić rozmowy, oczywiście przy wyłączonym telefonie. A co do przykładów, to też mam jeden ciekawy. Znajomy, który ma nie więcej niż 200m do sklepu, nie dość, że musi jechać samochodem, to oczywiście obowiązkowo GPS-a włącza, bo przecież inaczej by nie trafił.
Goście, chodzili z potężną cegłą (takie wtedy były rozmiary) przy uchu i godzinami potrafili prowadzić rozmowy, oczywiście przy wyłączonym telefonie.
Widziałem podobną sytuację, tyle że przez telefon "gadała" dziewczyna, dość głośno, w pełnym autobusie. No i nagle telefon zadzwonił.. 
W góry do komunikacji ze "swoimi" wystarczy zwykła krótkofalówka - tańsza i pewnie poręczniejsza.
takie cus może być przydatne przy wspinaniu się kiedy albo nie słyszymy partnera (albo jest tyle luda że nie wiadomo czy to nasz woła czy kto inny) widziałam parę wspinającą sie z takim czymś, nie musieli do siebie krzyczek i przedzierać się przez wiatr......
ale CB, nie sądze aby było potrzebne, jak to juz powiedzieliście zbędny gadzet
Tak jak Edyta myślę, że walkie-talkie wystarczy. Zasięg raczej niewielki, mocno zależny od ukształtowania terenu. Sprawdzi się raczej tylko przy wspinaniu i to nie zawsze.
A do samochodu jednak tylko standardowe CB z
porządną anteną 
W 100% racja.
Tak...juz widzę słyszę te teksy:
"jak tam ścieżka na Mięgusze?"
Co sto metrów wszechobecne "koledzy, sprawdzam radyjko". 
eeee, dla mnie wszystkie CB radia to szumofony. Zakłócają mi procesy myślowe.
Ja tam lubię, z cb w aucie bym już nie zrezygnował. Ale to już inny temat.
Pawle, znalazłeś chwilę w tym "boju przed"

by poczytać forum... szerokości na nowej trasie
