13-07-2009, 11:36 PM
Sporo wody w Rybim Potoku upłynęło od naszej ostatniej wizyty w Tatrach. Śnieżne je pamiętam, zimowe, a dziś ? lato uśmiechnięte pełną gębą zagląda w najciemniejsze zakamarki dolin. Późnym świtem, bo dopiero o 6 wyruszamy z Sącza by po 1,5h z radością zapłacić 20zł parkingowemu na Palenicy. Bileciki do kontroli i już po chwili możemy głaskać asfalt ceprostrady do Moka.
Plan na dziś napięty dosyć, z wielu miał składać się punktów, a wszystkie bardzo ciekawe. Wieść gminna niosła bowiem o wysypie gieesiowego ludku w terenie Moka.
To po południu, a w dzionek czekał na nas Szpiglasowy Wierch i Wrota Chałubińskiego = dwa przedostatnie miejsca do "odfajkowania" na tatrzańskiej liście zdobyczy gosia3ka i mieciura (miejsca dostępne szlakiem w Tatrach polskich).
Poranek jest rześki, dający nadzieję na utrzymanie się dobrej pogody, szybko mijamy kolejne grupki ludzi (z kroniki ceproludów - pani z wózkiem na drodze do roztoki: "ta droga nie jest za dobra":uhm
, potem schronisko w dolinie Roztoki i wcinamy śniadanie przy Wodogrzmotach. Po nim zagłębiamy się w las otaczający szlak ku Dolinie Pięciu Stawów. Doliny o poranku mają swój urok, ta rześkość w powietrzu smakuje lepiej niż kawa, budzi, nadaje odpowiedniego rytmu sercu na cały dzień. Szybko osiągamy odbicie czarnego szlaku przed Siklawą.
[attachment=23970]
W tym miejscu dzwoni do nas Jego Adminowość siedząca gdzieś na górze, na Orlej Baszcie chyba. Zamieniamy słów kilka, umawiamy się na wieczór i w drogę. Wcześniej jednak gosia3ek udziela kilku rad pewnej rodzinie (z kroniki ceproludów - komentarz do tabliczki wskazującej 40' do DPSP i 15' do Siklawy: tam jest nachylenie 40 stopni, a tu tylko 15, więc pójdziemy tędy...
).
[attachment=23971]
Po chwili stajemy w dolinie 5 stawów, posilając się przed schroniskiem, z którego grupki "zmęczonych" nocą turystów rozchodzą się na wszystkie strony. Idziemy i my, wzdłuż stawu ku rozejściu szlaków niebieskiego i żółtego. Na morenie powyżej Wielkiego Stawu robimy popas posilając się napojem marki przypadkowo podobnej do nazwy tych gór. [attachment=23974]
[attachment=23972][attachment=23973][attachment=23975][attachment=23976][attachment=23977]
Plan na dziś napięty dosyć, z wielu miał składać się punktów, a wszystkie bardzo ciekawe. Wieść gminna niosła bowiem o wysypie gieesiowego ludku w terenie Moka.
To po południu, a w dzionek czekał na nas Szpiglasowy Wierch i Wrota Chałubińskiego = dwa przedostatnie miejsca do "odfajkowania" na tatrzańskiej liście zdobyczy gosia3ka i mieciura (miejsca dostępne szlakiem w Tatrach polskich). Poranek jest rześki, dający nadzieję na utrzymanie się dobrej pogody, szybko mijamy kolejne grupki ludzi (z kroniki ceproludów - pani z wózkiem na drodze do roztoki: "ta droga nie jest za dobra":uhm
, potem schronisko w dolinie Roztoki i wcinamy śniadanie przy Wodogrzmotach. Po nim zagłębiamy się w las otaczający szlak ku Dolinie Pięciu Stawów. Doliny o poranku mają swój urok, ta rześkość w powietrzu smakuje lepiej niż kawa, budzi, nadaje odpowiedniego rytmu sercu na cały dzień. Szybko osiągamy odbicie czarnego szlaku przed Siklawą. [attachment=23970]
W tym miejscu dzwoni do nas Jego Adminowość siedząca gdzieś na górze, na Orlej Baszcie chyba. Zamieniamy słów kilka, umawiamy się na wieczór i w drogę. Wcześniej jednak gosia3ek udziela kilku rad pewnej rodzinie (z kroniki ceproludów - komentarz do tabliczki wskazującej 40' do DPSP i 15' do Siklawy: tam jest nachylenie 40 stopni, a tu tylko 15, więc pójdziemy tędy...
). [attachment=23971]
Po chwili stajemy w dolinie 5 stawów, posilając się przed schroniskiem, z którego grupki "zmęczonych" nocą turystów rozchodzą się na wszystkie strony. Idziemy i my, wzdłuż stawu ku rozejściu szlaków niebieskiego i żółtego. Na morenie powyżej Wielkiego Stawu robimy popas posilając się napojem marki przypadkowo podobnej do nazwy tych gór. [attachment=23974]
[attachment=23972][attachment=23973][attachment=23975][attachment=23976][attachment=23977]
. Z każdym jej krokiem spora gromadka zebrana u podnóża łańcuchów zamiera na chwilę, bo dziecko, niezabezpieczone choćby sznurówką kiwa się na wszelkie strony
...
. Za grosz adrenalinki...
. Dzień zakończyliśmy krótką kolacją w barze Fis vis a vis dworca PKS. Potem już śniło mi się, że wracałem do domu...


