13-07-2009, 04:38 PM
Zawsze przed wyjazdem staram się poznać historię terenów w które się udaję. Wiedza na temat ważniejszych wydarzeń i znajomość ciekawych życiorysów ludzi związanych z tym miejscem sprawia, że nawet z pozoru nudna wycieczka staje się interesująca. Tym razem nie musiałem tego robić. Wybierałem się właśnie w moje rodzinne strony, których historię znam dość dobrze.
********
Pogórze Wiśnickie. Gęsty las, z dala od jakichkolwiek szlaków turystycznych. Poruszam się bardzo wolno, klucząc między drzewami ze wzrokiem skierowanym w ziemię. Od pewnego czasu towarzyszy mi ciche stukanie chwilami przechodzące w łagodny pomruk. Teren jest mało przyjazny. Liczne wzniesienia i głębokie wąwozy na dnie których szumią strumienie stwarzają niepowtarzalny nastrój.
Niespodziewanie cichy pomruk przechodzi w przenikliwy pisk. Zatrzymuję się odruchowo.
Naszpikowany elektroniką wykrywacz metali znów wykradł ziemi jedną z jej tajemnic. Sygnał jest bardzo mocny. Tak mocny, że podnosi adrenalinę i rozbudza wyobraźnię. Błyskawicznie rozkładam wojskową saperkę i po chwili moim oczom ukazuje się solidny stalowy ??.. łańcuch. Pewnie nie wytrzymał naprężeń podczas ścinki drzew i został tu, stopniowo zapadając się w ziemię. Nieco zawiedziony zasypuję wygrzebaną w ziemi dziurę przywracając teren do stanu naturalnego. Ruszam dalej, kierując się w stronę niewielkiego wzniesienia. Znów myślę o tym co mogło się wydarzyć w tym miejscu przed laty. Tereny te mają bogatą historię, począwszy od osad słowiańskich po działania w czasie II Wojny Światowej. Moje rozmyślania przerywa pisk wykrywacza. Tym razem sygnał jest znacznie słabszy. Ponownie używam saperki i po chwili umieszczam sondę w niewielkiej dziurze. Cisza?.. To znak, że znalezisko znajduje się w kopczyku wydobytej ziemi. Po krótkich poszukiwaniach podnoszę do linii oczu mały przedmiot. Rozpoznaję łuskę z karabinu Mauser. Zbita spłonka i brak pocisku świadczą że nabój wystrzelił. Kto strzelał i dlaczego nie dowiem się nigdy.
Ruszam dalej trzymając sondę kilka centymetrów nad ziemią, ale myślami jestem gdzie indziej. Właściwie to w tym samym miejscu, lecz kilkadziesiąt lat wstecz. Próbuję sobie wyobrazić czy pocisk z tego naboju utkwił gdzieś w pobliskim drzewie, czy może zakończył czyjeś życie. Chwile zadumy brutalnie przerywa przenikliwy pisk wykrywacza. Tym razem sygnał jest dość mocny ??.
********
Pogórze Wiśnickie. Gęsty las, z dala od jakichkolwiek szlaków turystycznych. Poruszam się bardzo wolno, klucząc między drzewami ze wzrokiem skierowanym w ziemię. Od pewnego czasu towarzyszy mi ciche stukanie chwilami przechodzące w łagodny pomruk. Teren jest mało przyjazny. Liczne wzniesienia i głębokie wąwozy na dnie których szumią strumienie stwarzają niepowtarzalny nastrój.
Niespodziewanie cichy pomruk przechodzi w przenikliwy pisk. Zatrzymuję się odruchowo.
Naszpikowany elektroniką wykrywacz metali znów wykradł ziemi jedną z jej tajemnic. Sygnał jest bardzo mocny. Tak mocny, że podnosi adrenalinę i rozbudza wyobraźnię. Błyskawicznie rozkładam wojskową saperkę i po chwili moim oczom ukazuje się solidny stalowy ??.. łańcuch. Pewnie nie wytrzymał naprężeń podczas ścinki drzew i został tu, stopniowo zapadając się w ziemię. Nieco zawiedziony zasypuję wygrzebaną w ziemi dziurę przywracając teren do stanu naturalnego. Ruszam dalej, kierując się w stronę niewielkiego wzniesienia. Znów myślę o tym co mogło się wydarzyć w tym miejscu przed laty. Tereny te mają bogatą historię, począwszy od osad słowiańskich po działania w czasie II Wojny Światowej. Moje rozmyślania przerywa pisk wykrywacza. Tym razem sygnał jest znacznie słabszy. Ponownie używam saperki i po chwili umieszczam sondę w niewielkiej dziurze. Cisza?.. To znak, że znalezisko znajduje się w kopczyku wydobytej ziemi. Po krótkich poszukiwaniach podnoszę do linii oczu mały przedmiot. Rozpoznaję łuskę z karabinu Mauser. Zbita spłonka i brak pocisku świadczą że nabój wystrzelił. Kto strzelał i dlaczego nie dowiem się nigdy.
Ruszam dalej trzymając sondę kilka centymetrów nad ziemią, ale myślami jestem gdzie indziej. Właściwie to w tym samym miejscu, lecz kilkadziesiąt lat wstecz. Próbuję sobie wyobrazić czy pocisk z tego naboju utkwił gdzieś w pobliskim drzewie, czy może zakończył czyjeś życie. Chwile zadumy brutalnie przerywa przenikliwy pisk wykrywacza. Tym razem sygnał jest dość mocny ??.


