Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Spacer po Pieninach Słowackich
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Ostatnia niedziela zrobiła się nam trochę leniwa. Najpierw rano pojechaliśmy całą ekipą sądecką plus Admin na grzyby w Beskid Sądecki co Mallaidh opisał w "sezonie na grzyba"
Ale, że po grzybach była godzina 13, wracać do domu za wcześne to postanowiliśmy z Bartkiem jeszcze wybrać się na jakiś spacerek. Wybór padł na Pieniny Słowackie, raz z powodu ograniczonego czasu a dwa, że w zasadzie tam jeszcze nas nie było.
Po szybkim obiedzie "na mieście" pakujemy się w samochód i w drogę. Najpierw jedziemy na Krościenko, potem na Niedzice, tam przekraczamy granicę i już na Słowacji jedziemy do Leśnicy. Po drodze zatrzymujemy się na Przełęczy Leśnickie Sedlo (710 m.n.p.m.) skąd podziwiamy z jednej strony panoramę Tatr a z drugiej Pienin i Beskidu Sądeckiego Smile[attachment=23532] Ruszamy dalej i docieramy do Lesnicy. Wieś potocznie mówiąc "zabita dechami' stanowimy tą lokalną atrakcję - jestesmy jedynymi turystami i to do tego "zagranicznymi". Trzy razy jeździmy w te i we wte szukając miejsca na zaparkowanie samochodu - nie nie było ruchu, tylko nie było wogóle miejsca przy drodze. Tutaj podziwiamy miejscowy folklor: [attachment=23533] [attachment=23534] W końcu parkujemy na przystanku PKSu pod mapą.
Szybko ruszamy na szlak bo czas nas troche goni. Zresztą zachowujemy się troche jak cepry łamiąc zasady bezpieczeństwa w górach - wychodzimy na szlak późno bo ok 16:30 a do tego nie mamy ani laterek ani jedzenia. No ale trasa na mapie jest na 3 h z hakiem wiec daleko nie idziemy. Ruszamy najpierw zielonym szlakiem w stronę szczytu Plasna (889 m.n.p.m.). Po drodze jakby mało było tego naszego ceprowego zachowania gubimy szlak. Idziemy sobie w najlepsze, prowadzimy różne "naukowe konwersacje" ale w penym momencie mówię, że czas spojżeć na GPSa i okazuje się, że szlak idzie sąsiednim grzbietem. No to dawej przez potok, przez pola w towarzystwie much po 15 minutach z powrotem jestesmy na szlaku. Teraz już poszło szybko, mijamy szczyt który i tak jest zalesiony, i na chwilę zatrzymujemy się na ławeczce [attachment=23535] i ruszamy dalej. Kolejny postój robimy na przełęczy Sedlo Cerla (605 m.n.p.m) [attachment=23536] i dalej w dół, Idzie się bardzo dobrze, much brak, ludzi brak, jest cicho i spokojnie Smile Po drodze mijamy jeszcze rezerwat buków, który był bardzo malowniczy. Przed ostatnim punktem spacerku jest Przełęcz Sedlo Targow (677 m.n.p.m.) gdzie spotykamy jedyną osobę na szlaku. Zamieniamy pare słów i kierujemy się w strone auta. Po ok 20 minutach jesteśmy z powrotem we wsi. Tutaj chwila odpoczynku i wracamy do N.Sącza. Już inną drogą przez Mniszek i Piwniczną. Prawie po drodze zgarniamy jeszcze gosia3ka i jedziemy na kolację do Mallaidha. Oczywiscie jedliśmy zebrane rano grzyby Smile
wszyscy żyją, fajnie spędziliśmy czas i to się przedewszystkim liczy Smile
Dzięki Bartek za kolejne odwiedziny Smile
A Pieniny Słowackie szczerze polecam - nie są tak sceprowane jak nasze Polskie.
Mieciur, Ty wogóle się nie chwal, że zabłądziliście. Ty topograf, Pedro wódz naczelny. Toungue Widać jednak, że i mistrz cieśla się utnie (mówię to dobrze uhm)
Powodziska. Jeżeli wy dwaj będziecie chcieli robić Rozsutca, to raczej Wam będę w tym asystował giggle
Miłe spędzenie wolnego popołudnia - pełny spontan, to i nie dziwota, że drogi się Wam rozminęły. Cel jednak osiągnięty, a i kolacja pewnie smakowała.
Hehe, wycieczka jak na niedzielnych turystów przystało Wink
Jak widzę to Wy non-stop gdzieś buszujecie Smile Jak Wy to robicie? uhm
No... Maciek w końcu niedziela była to i niedzielni turyści byliśmy Smile

To co mi/nam się spodobało to te pustki, choć widoki ciekawsze chyba jednak z naszych polskich Pienin. Warto jednak też i od nietypowej strony coś zobaczyć czasem. Generalnie cały dzień na plus i wykorzystany chyba w 100% ok

Dosia - jakoś tak po prostu ciągnie człowieka do tego buszowania więc się buszuje Smile
Stasiu, wstyd sie przyznać ale co tam, odrazu sie odnależlismy i bez problemów sie wróciło na szlak Smile
lapikus, często nam sie zdaża wyskakiwać na spontaniczne wycieczki, jakos tak mamy a kolacja smakowała, aczkowiek ja grzybków nie jadłem.

Dosia, no a ja powiem podobnie jak Pedro, że jakoś samemu mnie ciągnie i tyle. Siedzenie w domu szkodzi przecież wiesz "Siedzenie w domu powoduje raka i choroby serca" Smile
fotka kur na drodze - bezcennaBig Grin

Dosiu... jakoś tak bywa że zawsze coś się dzieje - może nie na długo, może tylko na chwilę, na parę godzin jeżeli nie ma innej opcji - byle tylko górek posmakowaćSmile
Dobrze że te kury nie urządziły sobie grzędy z Waszego auta giggle

Fajnie że potraficie razem wygospodarować sobie zawsze te "więcej" lub
"mniej" czasu na to co lubicie najbardziej - nie powiem że źle samemu chodzić - ale w doborowej kompanii na pewno weselej Big GrinSmile
Przekierowanie