Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Organizacja dłuższych eskapad.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów!

Temat, który chciałbym poruszyć, może dla wielu z Was wydać się banalny i bardzo prozaiczny. Jak się okazuje, nie dla wszystkich on takim jest. Ci z Was, którzy mieli to szczęście korzystać w bezpośredni sposób z doświadczeń innych, zaprawionych już w bojach górołazów, z całą pewnością ten problem ominął. O co chodzi? Do tej pory, głównie z powodu braków sprzętowych, oraz różnego stopnia zaawansowania technicznego moich towarzyszy wędrówek(rodzinka), najdłuższe z nich, nie przekraczały trzech dni, z dwoma noclegami w schroniskach. Sprzęt w końcu udało się uzupełnić, kondycję poprawić, czas więc zafundować sobie dłuższe, jednorazowe pobyty w górach. Dwa podstawowe pytania:
Co w plecaku powinno znaleźć się bezwzględnie, a z czego można ewentualnie zrezygnować?
Jak radzicie sobie z wyżywieniem na takich trasach? Głównie chodzi o poranne posiłki (dla nas podstawowe) oraz te na trasie. Z ciepłym posiłkiem w schronisku po dotarciu do niego (późne popołudnie, wieczór), nie ma problemu.

Warunki:
ilość dni - min.6
trzy osoby, każda wyposażona w plecak o pojemności 50 + 10l.
czas przeznaczony na jednodniowe odcinki (z przerwami na odpoczynek) ok.10 godz.
trasa wyznaczona głównie szlakami bez zejść do miejscowość (jeżeli będzie to możliwe)
wczesne wyjścia ze schronisk - może nie być możliwości skorzystanie rano z bufetu.
trasy mało wymagające technicznie (Beskidy, Tatry Zachodnie - w miarę możliwości)

Będę Wam wdzięczny za każdą sugestię i opinię w tej materii, które w zdecydowany sposób ułatwią mi logistyczną stronę przygotowania do takich eskapad.
Ja na 3wszystkie wyjazdy biorę właściwie to samo. NIeważne czy to 1, 2 cz 4 dni, i tak zawsze mam przy sobie np. odzież wodoodporną. Jeśli idziesz do schronu, to może należy pomyśleć nad śpiworem, na wypadek gdyby nie było miejsca w pokojach. Ale w Beskidach to chyba zawsze się jakieś łóżko znajdzie.
Przed pierwszymi wyjazdami najwięcej problemu sprawiło mi przewidzenie co mam i ile wziąć jedzenia. Trudno przewidzieć ile będe jadł. Także moja rada - pomyśl od razu nad ilością posiłków, co będziesz chciał zjeść każdego dnia - i tylko tyle weź ze sobą.
Generalnie ja biorę wszystko ze sobą, w schronie korzystam tylko z wrzątku, żadnych obiadów tam nie jadam. Głupio byłoby też wydawać złotówki na np. herbatę.

Sokół

Odezwę się, choć takich eskapad mialem zaledwie kilka... Napiszę krótko, w punktach, myślę, że Ci bardziej doświadczeni rozwiną temat.


1. Zadbaj o prawidlowe ustawienie plecaka (dopasowane do wzrostu i obwodu pasy)

2. Zabierz tylko niezbędne ubranie, które gwarantuje Ci
a) zwycięstwo w starciu z deszczem
b) zwycięstwo w starciu z zimnem

Nie rezygnuj z:

noża
apteczki
latarki / czołówki
mapy
prezerwatywy na plecak


Jedzenie...

Nie warto nieść 30 kg prowiantu. Nie warto nastawiać się, że chinskie zupki to najlepsze jedzenie na kilkudniowym tournee.
Warto mieć żelazny zapas energii w plecaku.

Jesli to możliwe ( w Beskidach na pewno ) - nieś prowiant na dwa dni i uzupełniaj podczas zejścia w dolinę. Świeże, mniej noszenia.

Nie zapomnij o rolce papieru toaletowego. Różnie jest po stołowaniu się w schroniskach.

Co jeszcze... ochrona przed słońcem (okulary, czapka, kremy)

Nic mi więcej do głowy nie przychodzi, jakiś taki zamulony jestem po tej nocce...

lapikus napisał(a):
Warunki:
ilość dni - min.6


6 dni to jednak dość długo i targanie jedzenia na cały pobyt to kompletna pomyłka, tak jeden raz trzeba by wpaść do sklepu na dole

o chińskich zupkach zapomnijgiggle na tym można zyć 1-2 dni, po 6 to do piachuToungue

Bardzo dziękuję za dotychczasowe odpowiedzi.

Zdaję sobie sprawę, że to temat rzeka i w zasadzie każdy ma inne preferencje, zależne od warunków i środowiska w jakim planujemy przebywać.

O odpowiednią regulację systemu nośnego w naszych plecakach już zadbałem. Wczoraj była generalna próba - wypadło całkiem nieźle. O takich podstawowych rzeczach, jak odpowiedni ubiór na wszelkie ewentualności, akcesoriach, które zawsze trzeba mieć przy sobie, niezwiązane bezpośrednio z długością marszruty, raczej pamiętam. Chodziłoby mi raczej o Wasze indywidualne podejście do tematu, wynikające z osobistych doświadczeń. Co się wam przydało podczas wielodniowych etapów, a co nie koniecznie musi być potrzebne przy dwu - trzydniówkach.

Jeżeli chodzi o jedzenie, to widzę, że jednak obejść się bez zejść do niżej położonych miejscowości, w celu uzupełnienia zapasów, się nie obejdzie. Nie zamierzam tachać ze sobą całej lodówki. Ale suchy prowiant na kilka pierwszych dni warto zawsze mieć ze sobą. Chińskich zupek i podobnego świństwa w ogóle nie biorę pod uwagę. Staram się dobierać prowiant tak, by było lekko, kalorycznie z dużą zawartością szybko przyswajalnych przez organizm węglowodanów i na dodatek zajmowało mało miejsca (pełno zbożowe batony bez zawartości czekolady, suszone morele). Oprócz tego jakieś konserwy, tu już niestety lekko nie jest, ale bez przesady z ilością. Najgorzej jest z pieczywem, bo tu już więcej niż na dwa dni, to się nie da. Jak sobie z tym radzicie, jeżeli faktycznie w grę nie wchodzą zejścia do sklepów, bo ich po prostu nie ma, a korzystanie z schroniskowego bufetu, jest niemożliwe. Każde doświadczenie w tym względzie mile widziane. Będę czekał na dalsze podpowiedzi.

lapikus napisał(a):
Jeżeli chodzi o jedzenie, to widzę, że jednak obejść się bez zejść do niżej położonych miejscowości, w celu uzupełnienia zapasów, się nie obejdzie. Nie zamierzam tachać ze sobą całej lodówki. Ale suchy prowiant na kilka pierwszych dni warto zawsze mieć ze sobą. Chińskich zupek i podobnego świństwa w ogóle nie biorę pod uwagę. Staram się dobierać prowiant tak, by było lekko, kalorycznie z dużą zawartością szybko przyswajalnych przez organizm węglowodanów i na dodatek zajmowało mało miejsca (pełno zbożowe batony bez zawartości czekolady, suszone morele). Oprócz tego jakieś konserwy, tu już niestety lekko nie jest, ale bez przesady z ilością. Najgorzej jest z pieczywem, bo tu już więcej niż na dwa dni, to się nie da.


chcesz rady, oto rada:
- zabierz palnik, uniezależnisz się od schronowych bufetów
- zabierz kaszki do rozpuszczenia we wrzątku, ew. takie same czekolady, dżem, masło, sery - najlepiej wędzone
- polecam kabanosy
- zabierz kawę i herbatę
- na batonach za długo nie pociągniesz bo dostaniesz zatwardzenia, a od przeciwdziałania biegunce jest węgiel
- zabierz suszone owoce, ziarna zbóż, orzechy, rodzynki, migdały jako dopalacze, nie inwestuj w chemiczne świństwo
- zabierz plusze i glukozę, ew. mleko skondensowane w tubkach, a jako danie główne żywność liofilizowaną
- co do pieczywa to jest nawet takie co wytrzyma nie tylko 6 ale i 60 dni, wybierz odpowiednie dla siebie

przy takim wyekwipowaniu nie przeładujesz plecaka, a unikniesz konieczności donoszenia zaopatrzenia z dołu, no bo chyba w góry jedziesz po to by w nich być ...

Sylwestrze!

Jesteś WIELKI! Właśnie o taką poradę mi chodziło - zwięźle i na temat. Nic dodać, nic ująć. Z taką listą już sobie bez problemu poradzę w tych górskich przestworzach. Doświadczenie górą!!! Jeszcze raz wielkie dzięki.
nie ma sprawy, postawisz przy okazji i będziemy kwita ok

Sylwester napisał(a):
nie ma sprawy, postawisz przy okazji i będziemy kwita ok


Ile tylko zdołasz przełknąć!uhm

Sokół

Nie wiesz nawet Lapikusie, co teraz na siebie wziąłeś.... Devil
No co, wielkie mi mecyje, po prostu schlać mnie teraz będzie musiał kiedy i po sprawie ... najbliższy taki raz ma szansę zaistnieć 11/12.07. w Tatrach ... Toungue
ps. skąd przybyłeś Lapikus'ie, pytam bo nie wiem jak mam do Ciebie daleko ... Wink
Znam takich żłopijów, którym naprawdę wiele trzeba - w razie czego,niech będzie moja strata.

Jak do mnie daleko? To zależy jak na to spojrzeć. W skali makro, przyzwoicie blisko. Biorąc pod uwagę tylko południe kraju, trochę kilometrów się nazbiera. Zagadkowo? Sylwestrze, zerknij, jak znajdziesz trochę wolnego czasu, do tematu "przedstaw się...". Kilka ostatnich postów dotyczy mojej osoby, można się wielu rzeczy dowiedzieć.

Sokół

Brackie się poleje.....
Sylwestrze!

Nie tylko Ciebie tematy muzyczne nie interesują, nie ma się czym przejmować. W końcu tak się zagalopowaliśmy w tym zakresie, że wszystkie posty przeniesione zostały, i słusznie, do odpowiedniego tematu. Myślę jednak, że to, że mamy tak odmienne sposoby spędzania swojego wolnego czasu w górach, nie ma żadnego znaczenia. Tutaj liczy się pasja i chęć przeżycia dobrej przygody. Przynajmniej ja do tego tak podchodzę. Lubię przebywać w gronie ludzi, nawet gdy chodzi tylko o wirtualne kontakty, którzy mają podobne do moich zainteresowania. Wiele od tak doświadczonych górołazów mogę się nauczyć, a tego nigdy za wiele. Jestem wdzięczny Wam wszystkim za udzielanie fachowych porad, bo one w znacznym stopniu przybliżają mnie do celu.

Sokole!

Nawet nie wiem, czy u nas w Cieszynie, jeszcze się to piwo produkuje. Nie należę do wielkich smakoszów tego trunku, więc nie jestem w temacie. Kiedy jednak będzie mi dane, a wierzę w to, że kiedyś się to ziści, spotkać się z Wami osobiście, to sobie nie odmówię kilku kolejek. W odpowiednim towarzystwie znacznie bardziej smakuje.

Sokół

Trzymam za słowo. Brackie produkują. Ostatnio w Brennej bardzo mi smakowało. Pozdrawiam.
Stron: 1 2
Przekierowanie