02-07-2009, 05:59 PM
W ostatni weekend czerwca chcieliśmy się wybrać wkońcu w góry po kilku tygodniach deszczu. My czyli tym razem 3 - osobowy skład: gosia3ek, Pedro no i ja
Wybór padł na Tatry choć prognozy dawały nam 50 % szans na "pogodę"...ale zanim w Tatry dotarliśmy trochę się działo.
W sobotę miałem ostatni zjazd na uczelni, wiadomo jak to jest zaliczenia, wpisy, ustalanie egzaminów itd. wkońcu popołudniu byłem wolny. Ale najpierw pojechałem po Bartka, razem sprawdzilismy prognozy na niedziele, wykupiło się ubezpieczenia (tak jakby co) i w droge. Najpierw jazda do Nowego Sącza, zabraliśmy gosia3ka, ja zmieniłem notaki z wykładów na buty, stuptuty, kijki i inne badziewie górskie... Wieczorem zrobilismy sobie grilla w okolicach Pwinicznej i przyszła pora na planowanie trasy na niedzielę. Staneło na tym, ze jedziemy do Szczyrbskiego Plesa i atakujemy Koprowy Wierch 2363 m.n.p.m. Potem poszliśmy spać.
O 3 rano przyszła burza, pioryny tak biły, że ziemia się trzęsła. O 5 rano pobudka i odrazu kiepski nastrój - pada i to bez szans na przejaśnienia. Wkońcu o 6 wstajemy, i pada decyzja jedziemy bez względu na pogodę. Wybór okazał się trafny, nie tylko przestało padac ale i słońce wyszło !
Po godzinie jazdy dotarliśmy na miejsce, szybkie zaparkowanie samochodu, zabranie ekwipunku i w drogę. Pierwszy cel to schronisko przy Popradzkim Stawie. Docieramy tutaj szybko i bez problemu, jemy śniadanie, chmury jednak szczelnie zasłaniają szczyty. Jednak nie pada wiec idziemy dalej. Przy wejściu na niebieski szlak prowadzący przez Wyżnią Koproą Przełęcz i dalej do Koprowej Doliny stoją deski, butle z gazem i inne wyposażenie schroniska pod Rysami które można wnieść. Jednak chyba dla nas to za cięzkie i troche nam nie po drodze wiec idziemy dalej. Na szlaku tłumów nie ma, pojedyncze osoby, droga mija szybko i przyjemnie. Pogoda całkiem całkiem, chmurek coraz mniej co dodtakowo doaje nam sił w wędrówce
Kilka fotek z widokami: [attachment=23441] [attachment=23442] [attachment=23443] a tutaj na szlaku: [attachment=23444]
i jeszcze z podejścia na Wyżnią Koprową Przełęcz [attachment=23445]. Na przełęczy krótki odpoczynek no i nasz Admin zażyczył sobie zdjęcie: [attachment=23446].
Potem już poszło z górki a raczje pod górkę
po drodze znaleśliśmy trochę śniegu : [attachment=23447] no i po 20 minutach o 14: 05 o ile dobrze pamiętam weszliśmy na szczyt
Było pięknie, chmury się rozproszyły, panorama 360 stopni, ładnie było widać, Świnicę, Kozi Wierch, Mięguszowieckie Szczyty i inne których nazw nie podam bo jeszcze nie znam sie tak na Tatrach. Tutaj kilka zdjęc ze szczytu:
[attachment=23448] [attachment=23449] [attachment=23450]Przez 15 minut byliśmy sami na szczycie, potem pare osób doszło ale itak było super.
Wkońcu postsanowiliśmy schodzić, szybko znaleślismy się z powrotem na przełęczy i dalej w dół. W okolicach Wielkiego Hinczowego Stawu zaczęło padać ale tylko na chwilę. Szybko z powrotem doszliśmy do schroniska i dalej w dół do auta. Na koniec dnia udało się nam spotkać w Starym Smokowcu z maran
Jako, że i Marta i ja byliśmy kierowcami solidarnie popijalismy kofolę a reszta co piła to każdy wie
Było bardzo miło ale czas nas naglił bo trzeba było wracać do kraju. W Nowym Targu Bartek na styk zdążył na autobus do Krakowa a my pojechaliśmy do N. Sącza.
Dzień był bardzo udany
Tyle z mojej strony, jak o czymś zapomniałem to niech pozostali członkowie wyprawy mnie uzupełnią.
Wybór padł na Tatry choć prognozy dawały nam 50 % szans na "pogodę"...ale zanim w Tatry dotarliśmy trochę się działo.W sobotę miałem ostatni zjazd na uczelni, wiadomo jak to jest zaliczenia, wpisy, ustalanie egzaminów itd. wkońcu popołudniu byłem wolny. Ale najpierw pojechałem po Bartka, razem sprawdzilismy prognozy na niedziele, wykupiło się ubezpieczenia (tak jakby co) i w droge. Najpierw jazda do Nowego Sącza, zabraliśmy gosia3ka, ja zmieniłem notaki z wykładów na buty, stuptuty, kijki i inne badziewie górskie... Wieczorem zrobilismy sobie grilla w okolicach Pwinicznej i przyszła pora na planowanie trasy na niedzielę. Staneło na tym, ze jedziemy do Szczyrbskiego Plesa i atakujemy Koprowy Wierch 2363 m.n.p.m. Potem poszliśmy spać.
O 3 rano przyszła burza, pioryny tak biły, że ziemia się trzęsła. O 5 rano pobudka i odrazu kiepski nastrój - pada i to bez szans na przejaśnienia. Wkońcu o 6 wstajemy, i pada decyzja jedziemy bez względu na pogodę. Wybór okazał się trafny, nie tylko przestało padac ale i słońce wyszło !
Po godzinie jazdy dotarliśmy na miejsce, szybkie zaparkowanie samochodu, zabranie ekwipunku i w drogę. Pierwszy cel to schronisko przy Popradzkim Stawie. Docieramy tutaj szybko i bez problemu, jemy śniadanie, chmury jednak szczelnie zasłaniają szczyty. Jednak nie pada wiec idziemy dalej. Przy wejściu na niebieski szlak prowadzący przez Wyżnią Koproą Przełęcz i dalej do Koprowej Doliny stoją deski, butle z gazem i inne wyposażenie schroniska pod Rysami które można wnieść. Jednak chyba dla nas to za cięzkie i troche nam nie po drodze wiec idziemy dalej. Na szlaku tłumów nie ma, pojedyncze osoby, droga mija szybko i przyjemnie. Pogoda całkiem całkiem, chmurek coraz mniej co dodtakowo doaje nam sił w wędrówce
Kilka fotek z widokami: [attachment=23441] [attachment=23442] [attachment=23443] a tutaj na szlaku: [attachment=23444]
i jeszcze z podejścia na Wyżnią Koprową Przełęcz [attachment=23445]. Na przełęczy krótki odpoczynek no i nasz Admin zażyczył sobie zdjęcie: [attachment=23446].
Potem już poszło z górki a raczje pod górkę
po drodze znaleśliśmy trochę śniegu : [attachment=23447] no i po 20 minutach o 14: 05 o ile dobrze pamiętam weszliśmy na szczyt
Było pięknie, chmury się rozproszyły, panorama 360 stopni, ładnie było widać, Świnicę, Kozi Wierch, Mięguszowieckie Szczyty i inne których nazw nie podam bo jeszcze nie znam sie tak na Tatrach. Tutaj kilka zdjęc ze szczytu: [attachment=23448] [attachment=23449] [attachment=23450]Przez 15 minut byliśmy sami na szczycie, potem pare osób doszło ale itak było super.
Wkońcu postsanowiliśmy schodzić, szybko znaleślismy się z powrotem na przełęczy i dalej w dół. W okolicach Wielkiego Hinczowego Stawu zaczęło padać ale tylko na chwilę. Szybko z powrotem doszliśmy do schroniska i dalej w dół do auta. Na koniec dnia udało się nam spotkać w Starym Smokowcu z maran
Jako, że i Marta i ja byliśmy kierowcami solidarnie popijalismy kofolę a reszta co piła to każdy wie
Było bardzo miło ale czas nas naglił bo trzeba było wracać do kraju. W Nowym Targu Bartek na styk zdążył na autobus do Krakowa a my pojechaliśmy do N. Sącza. Dzień był bardzo udany
Tyle z mojej strony, jak o czymś zapomniałem to niech pozostali członkowie wyprawy mnie uzupełnią.



sie raz pomyliłem i z Wału Hrubego zrobiłem Wał Chrobrego i takie tam, wiec jazda była 
