24-05-2009, 09:50 AM
Pobudka o 5, patrzę sobie przez okno, no pogoda ładna, z resztą nawet jakby była brzydka to zero odwrotu, ekipa już umówiona
Plan to brak planu, jedziemy do Starego Sącza do ostatniego członka ekipy,(w autobusie jechali po prostu prześmieszni ludzie, jeden spał w niesamowitej pozycji, drugi wyglądał jak ten pies co ma za dużo skóry, jakąś panią drzwi przycięły, ogólnie tak się rozkręciliśmy podczas jazdy, że nie było szans na senność
) wsiadamy w pierwszy autobus, który przyjedzie i jedziemy do końca. Takim sposobem znajdujemy się w Kosarzyskach, a będąc w Kosarzyskach trudno nie iść do chatki pod Niemcową. Po drodze trochę kropi, wieje ale twardo po około godzinie jesteśmy na Niemcowej, tłumów nie ma, jakiś dwóch, trzech turystów, witamy się i lecimy dalej skonstruować śniadanie. Idziemy do góry popatrzeć chwilkę z samego szczytu Niemcowej na okolicę i kierujemy się czerwonym w stronę Rogacza, ale odbijamy troszkę w prawo na takie nasze miejsce gdzie preparujemy kiełbaski zabrane z domku. Godzinkę później zmierzamy dalej czerwonym przez Wielki Rogacz i docieramy na Radziejową, na szlaku pusto, minęliśmy dwóch pojedynczych turystów, jednego na crossie, i paru panów ze strzelca, którzy uważają się za bogów lasu kiedy urządzają tam sobie strzelanki i przywitali nas oni przeróżnymi epitetami kończać swój wywód "przechodźcie ***** szybciej ***** cywile ". Po dwóch sekundach na szczycie wieży widokowej rezygnujemy bo wieje niemiłosiernie, przerwa na bułkę i wracamy na wprost idealnie do Piwnicznej. Droga bez większych przygód, bez specjalnych pięknych widoków, no ale po samym pobycie człowiek czuje się o wiele lepiej
W Piwnicznej wsiadamy do PaKaeSu na Nowy Sącz i znowu w szarość miasta. Ogólnie gitara 
Plan to brak planu, jedziemy do Starego Sącza do ostatniego członka ekipy,(w autobusie jechali po prostu prześmieszni ludzie, jeden spał w niesamowitej pozycji, drugi wyglądał jak ten pies co ma za dużo skóry, jakąś panią drzwi przycięły, ogólnie tak się rozkręciliśmy podczas jazdy, że nie było szans na senność
) wsiadamy w pierwszy autobus, który przyjedzie i jedziemy do końca. Takim sposobem znajdujemy się w Kosarzyskach, a będąc w Kosarzyskach trudno nie iść do chatki pod Niemcową. Po drodze trochę kropi, wieje ale twardo po około godzinie jesteśmy na Niemcowej, tłumów nie ma, jakiś dwóch, trzech turystów, witamy się i lecimy dalej skonstruować śniadanie. Idziemy do góry popatrzeć chwilkę z samego szczytu Niemcowej na okolicę i kierujemy się czerwonym w stronę Rogacza, ale odbijamy troszkę w prawo na takie nasze miejsce gdzie preparujemy kiełbaski zabrane z domku. Godzinkę później zmierzamy dalej czerwonym przez Wielki Rogacz i docieramy na Radziejową, na szlaku pusto, minęliśmy dwóch pojedynczych turystów, jednego na crossie, i paru panów ze strzelca, którzy uważają się za bogów lasu kiedy urządzają tam sobie strzelanki i przywitali nas oni przeróżnymi epitetami kończać swój wywód "przechodźcie ***** szybciej ***** cywile ". Po dwóch sekundach na szczycie wieży widokowej rezygnujemy bo wieje niemiłosiernie, przerwa na bułkę i wracamy na wprost idealnie do Piwnicznej. Droga bez większych przygód, bez specjalnych pięknych widoków, no ale po samym pobycie człowiek czuje się o wiele lepiej
W Piwnicznej wsiadamy do PaKaeSu na Nowy Sącz i znowu w szarość miasta. Ogólnie gitara 




