W dniu flagi narodowej wraz z żonką i małą góralką uderzyliśmy w Beskid Mały.
Rozpoczęliśmy wycieczkę na przeł. Przegibek i ruszyliśmy w kierunku Magurki Wilkowickiej.
Moje dwie panie hasały po szlaku jak kozice. Starsza stylem klasycznym, a młodsza robiąc z ojca barana.
Po niecałej godzinie zaliczyliśmy schronisko i kawę. Dalej ruszyliśmy w kierunku (jakżeby inaczej) Czupla 933m n.p.m. - to pierwsza korona w życiu urwisa.
W miejscach odsłoniętych nieco wiało, ale generalnie pogoda była na 4+.
Po zdobyciu szczytu wróciliśmy do schroniska na obiad, po czym wykonaliśmy szybką ewakuację, bowiem córa włączyła swoją syrenę. Chciała się bawić a rodzice jak zwykle wszystko zepsuli. Ostatni etap radośnie i w podskokach pokonaliśmy w około 30 minut i wpakowaliśmy się z całym majdanem do samochodu.
Podsumowując - bardzo pozytywna wycieczka. Bolą mnie ręce, plecy, ale jestem bardzo zadowolony. Mała jeszcze przed snem przeżywała jak to znajdowała "niebieskie, co leży na drzewie"
No i jeszcze nigdy w górach się tak nie wyśpiewałem.
Po prostu super.
A tu kilka fotek
ps. Ponoć Przemo był w tym czasie w pobliżu. szkoda żeśmy się nie trafili...
Pogodę mieliście fajną. Mordi - to teraz łapy będziesz miał wielkie i silne jak na górnika przystało. Tylko, czy małej zaliczyć szczyt do korony gór, jesli została wniesiona?

Widzę, że Czupel przeżywa ostatnimi czasy forumowe oblężenie


Ładna familijna wycieczka
No i jeszcze nigdy w górach się tak nie wyśpiewałem.
A co tam śpiewałeś?
Pieśni patriotyczne czy co?

Tylko, czy małej zaliczyć szczyt do korony gór, jesli została wniesiona?

No nie do końca - jakieś 3 % zrobiła sama 
A co tam śpiewałeś?
Pieśni patriotyczne czy co?


No najbardziej patriotyczna pieśń jaka może być czyli "kaczka dziwaczka":P
ponadto "wlazł kotek" "teletubisie" "koło krzaczka raźno idź" i wiele innych
Gratuluję rodzinnej wycieczki. Bardzo pozytywnie ją odebrałem.
Gardło też bolało?
Pozdrawiam.
Przyjemna wycieczka całą familią na łono natury. Przyjemna do przeczytania. Tym bardziej, że już niebawem czeka mnie coś podobnego. Moja jednak starsza, więc daje Jej powiedzmy 50% drogi zrobionej na swoich nóżkach. A ile czasu upłynęło zanim córeczka doszła do tego, że takie dreptanie to jednak mało jest zabawne

?
A ile czasu upłynęło zanim córeczka doszła do tego, że takie dreptanie to jednak mało jest zabawne

?
Mała od samego początku była na rączkach bo jak tylko zobaczyła, że jest pod górkę to wołała do tatusia.Jak już zaliczyliśmy Czupel
to na płaskim podłożu przeszła sama kilkaset metrów
Na ogrom sił w małych nóżkach to faktycznie nie można liczyć. I kilkaset metrów to już całkiem spora wędrówka
Ja to sie raczej braku zainteresowania i chęci obawiam. Wy poradziliście sobie koncertem życzeń w wersji śpiewanej

Dla mojego szkraba to może być ciut za mało na zachętę. Pozdrawiam.
Głównym zainteresowaniem Emilki były oznaczenia szlaku i ich kolor, wyszukiwanie i wykrzykiwanie na całe gardełko "Jeśt znalaźlam niebieski o tu", a jak mówiliśmy żeby zobaczyła widoki to spojrzała na 2 sekundy i wio do przodu po najgorszych wertepach bo po co chodzić po równym

Nasza mała to niezła agentka i niecierpliwa dusza-w przyszłości jeszcze nieźle się wymarudzi na wycieczkach.Pewne rzeczy docenia się dopiero po latach.Pozdrawiamy również

Małych trzeba czymś zachęcić albo przekupić. Kiedy ja tak chodziłem, to za wylezienie jakiegoś kretowiska ślubowałem coś fajnego kupić. Na chłopców to poskutkowało. Ci później latali po Taterkach jak kozice i mnie to rujnowało kieszeń. Ciekawe, że córka i tak niechciała się dać przekupić. Wiedziała, że ode mnie dostanie coś dobrego bez łażenia po kretowiskach

Mordimer, Achaja - dobrze zaczynacie, tak trzymać

Magda - tzy nie zwlekaj, bo w pewnym momencie będzie za późno

Przekupiliśmy tym :
[
attachment=21746]
Jeszcze jakimś bałwankiem struganym co się Emilci w schronisku spodobał.
Może ta nasza duszyczka niepokorna podzieli naszą pasje, ale wiadomo nic na siłę :-)
Ooo, to chyba uniwersalna i każdowiekowa podpucha

Moja za całą tabliczkę do teraz jest w stanie zrobić wiele.
A na serio, to nie chcę na siłę pogonić dziecka przez doliny i pagórki. Jak sama nie uzna, że to coś przyjemnego, to trudno. Sama znajdzie swój czas. Nasza rola tylko taka, by pokazać...
Oj jak ja Wam zazdroszczę tego małego, wrzeszczącego brzdąca....
no maluchowi trzeba od najmłodszych latek pokazywać co go czeka potem

fajna relacyjka, ciekawie napisana...
zdjęcia jak najbardziej ok

tabliczka czuplowa była ?? na tym drzewie z kapliczką??
Oj jak ja Wam zazdroszczę tego małego, wrzeszczącego brzdąca....
na wszystkich przyjdzie ten czas...
tabliczka czuplowa była ?? na tym drzewie z kapliczką??
no właśnie - nie było...
A rok temu jeszcze wisiała - no cóż, do dokumentacji posłuży sama kapliczka 