24-04-2009, 09:50 AM
Parę minut po piątej natarczywy dźwięk z budzika komórki wyrywa mnie ze snu-no tak -dziś poniedziałek, ostatni dzień kursu zimowej turystyki. Dzień wycieczki kursowej. Wyglądam za okno- "lany poniedziałek" -ale tylko z nazwy, stwierdzam poranną pełną lampę-co za monotonia-to samo od tygodnia.... Kwiecień wyjątkowo dopisuje.
Na szybko coś wciągamy, by w następnym momencie stać już w pełnej gotowości przed schroniskiem- Ma.ran, Bober 37 , podpisany niżej i nasz instruktor -Tibor , jeszcze kontrola "Pipesów" i z buta brzegiem wzdłuż Zielonego Stawu Kieżmarskiego (sam staw już za bardzo rozmiękł od słoneczka).
Podejście pod próg Doliny Dzikiej i dalej długą podsypaną 15 metrami śnieżną rynną utworzoną w tym miejscu. Po prawej trawiasto -skalista grzęda upstrzona łańcuchami wiodącej tam letniej trasy, po lewej Dzika Siklawa, jakby uśpiona jeszcze po zimie i dająca nie za dużo wody....
Ponad progiem jeszcze nieco ku górze , do miejsca w którym po prawej widać przeżynający Jakubowy Mur-śnieżny żlebik, by nim (pod koniec w kruchych skałach) wydostać się na dolny skraj Pośredniej Czarnej Galerii w Czarnym Grzbiecie. Ciekawe to miejsce-podcięte od Dzikiej skałami Jakubowego Muru ,od Jastrzębiej -Danielowego Muru, rozległe ,pochyłe płaśnie.
Otwiera się widok na piramidę szczytową Czarnego Szczytu(2434m).Cały czas po śnieżnych , już lekko przepadających polach(ciepło w nocy) ku górze na Wyżnią Czarną Galerię, by pod skałami spiętrzenia szczytowego naszego celu, przystanąć na chjerbatkę i krótki odpoczynek.
Lina zostaje wyciągnięta z plecaka -wiążemy się.
Do szczytu-trzy wyciągi. Pierwszy rodzajem kamienistej stromej rynny-dość wypoczynkowy, drugi-dwoma skośnymi trawersami w zakos ,po ośnieżonych półkach w pewnej ekspozycji ponad Jastrzębią Doliną ( po drodze stały hak -dobry na przelot, mało chwytów-idzie się trochę na równowagę ), trzeci po grańce wyprowadzającej na pik (zgrzyt raków na granicie).
10.30-świętujemy.Foty, panoramy ,herbatki , ogólne podziwianie( a jest co, widoki przednie)-a przede wszystkim opalanie się we wiosennym słońcu. I tak sobie marudzimy z godzinkę.
Zejście tą samą trasą, z tą różnicą, że na górnym skraju Wyżniej Czarnej Galerii-nie rozwiązujemy się. Wraz z upływającym dniem i nagrzewaniem się stoku-warunki lawinowe -jak to na wiosnę uległy pogorszeniu. Rano jedynka, w południe z całą pewnością już dwójka. Ewentualna lawina w tym miejscu skutkowała by zrzuceniem nas w ścianę Jakubowego Muru...
Stanowisko z frienda i Tibor trawersuje wzdłuż skał w miejsce gdzie będzie można w miarę bezpiecznie opuścić się w stronę wywłaszczenia na Pośredniej Czarnej Galerii. Następne stanowisko i schodzimy na długość liny stokiem. Gdy ta się kończy-wypinamy się z asekuracji i dreptamy dalej.
Przy żlebie sprowadzającym z Czarnego Grzbietu do Dzikiej-podobnie.
I w tym miejscu -widzę , że rzeczywiście mamy ładny kwietniowy dzionek. Słonko, cieplutko , a w uszach ciągły szum zsuwów śnieżnych. Dobrze nasłoneczniony stok żyje własnym życiem. Non stop coś się zsuwa , a śnieg łatwo wyjeżdża z pod butów.
Jeszcze jedno zatem stanowisko w skałach- i schodzimy tym "ożywionym zboczem" w dół.
Koniec atrakcji z lawiniastym stokiem , jest początkiem następnych-daleko przyjemniejszych. Zdejmujemy raki, dopinamy kurtki szczelnie-czekany w łapkach i wioooooo !
Serią naprawdę efektownych dupozjazdów szybko wytracamy wysokość. W śnieżnej rynnie na progu-prędkości są cokolwiek imponujące...
Doczłapujemy się do schronu i tu łapie nas nagłe załamanie pogody- leje się woda dosłownie wiadrami.(co prawda tylko na panie...)
Opuszczamy to piękne miejsce -jakim jest otoczenie Zielonego Stawu Kieżmarskiego z uczuciem nostalgii-trzeba tu wrócić-wokół tyle zacnych celów...
Ostatnia lekcja Tibora- "By chodzić po zimowych górach -trzeba dużo nosić na plecach"
Zatem cały szpej -łącznie mokrymi linami na siebie i heja do zastawki Biela Voda...
Dziękuję Wszystkim Uczestnikom wyjazdu za miłe chwile w górach. Marcie składam również podziękowania za trud włożony w organizację imprezy.
Oby więcej tak udanych spotkań !

Wszystkie zamieszczone fotografie autorstwa Bobra 37
Na szybko coś wciągamy, by w następnym momencie stać już w pełnej gotowości przed schroniskiem- Ma.ran, Bober 37 , podpisany niżej i nasz instruktor -Tibor , jeszcze kontrola "Pipesów" i z buta brzegiem wzdłuż Zielonego Stawu Kieżmarskiego (sam staw już za bardzo rozmiękł od słoneczka).
Podejście pod próg Doliny Dzikiej i dalej długą podsypaną 15 metrami śnieżną rynną utworzoną w tym miejscu. Po prawej trawiasto -skalista grzęda upstrzona łańcuchami wiodącej tam letniej trasy, po lewej Dzika Siklawa, jakby uśpiona jeszcze po zimie i dająca nie za dużo wody....
Ponad progiem jeszcze nieco ku górze , do miejsca w którym po prawej widać przeżynający Jakubowy Mur-śnieżny żlebik, by nim (pod koniec w kruchych skałach) wydostać się na dolny skraj Pośredniej Czarnej Galerii w Czarnym Grzbiecie. Ciekawe to miejsce-podcięte od Dzikiej skałami Jakubowego Muru ,od Jastrzębiej -Danielowego Muru, rozległe ,pochyłe płaśnie.
Otwiera się widok na piramidę szczytową Czarnego Szczytu(2434m).Cały czas po śnieżnych , już lekko przepadających polach(ciepło w nocy) ku górze na Wyżnią Czarną Galerię, by pod skałami spiętrzenia szczytowego naszego celu, przystanąć na chjerbatkę i krótki odpoczynek.
Lina zostaje wyciągnięta z plecaka -wiążemy się.
Do szczytu-trzy wyciągi. Pierwszy rodzajem kamienistej stromej rynny-dość wypoczynkowy, drugi-dwoma skośnymi trawersami w zakos ,po ośnieżonych półkach w pewnej ekspozycji ponad Jastrzębią Doliną ( po drodze stały hak -dobry na przelot, mało chwytów-idzie się trochę na równowagę ), trzeci po grańce wyprowadzającej na pik (zgrzyt raków na granicie).
10.30-świętujemy.Foty, panoramy ,herbatki , ogólne podziwianie( a jest co, widoki przednie)-a przede wszystkim opalanie się we wiosennym słońcu. I tak sobie marudzimy z godzinkę.
Zejście tą samą trasą, z tą różnicą, że na górnym skraju Wyżniej Czarnej Galerii-nie rozwiązujemy się. Wraz z upływającym dniem i nagrzewaniem się stoku-warunki lawinowe -jak to na wiosnę uległy pogorszeniu. Rano jedynka, w południe z całą pewnością już dwójka. Ewentualna lawina w tym miejscu skutkowała by zrzuceniem nas w ścianę Jakubowego Muru...
Stanowisko z frienda i Tibor trawersuje wzdłuż skał w miejsce gdzie będzie można w miarę bezpiecznie opuścić się w stronę wywłaszczenia na Pośredniej Czarnej Galerii. Następne stanowisko i schodzimy na długość liny stokiem. Gdy ta się kończy-wypinamy się z asekuracji i dreptamy dalej.
Przy żlebie sprowadzającym z Czarnego Grzbietu do Dzikiej-podobnie.
I w tym miejscu -widzę , że rzeczywiście mamy ładny kwietniowy dzionek. Słonko, cieplutko , a w uszach ciągły szum zsuwów śnieżnych. Dobrze nasłoneczniony stok żyje własnym życiem. Non stop coś się zsuwa , a śnieg łatwo wyjeżdża z pod butów.
Jeszcze jedno zatem stanowisko w skałach- i schodzimy tym "ożywionym zboczem" w dół.
Koniec atrakcji z lawiniastym stokiem , jest początkiem następnych-daleko przyjemniejszych. Zdejmujemy raki, dopinamy kurtki szczelnie-czekany w łapkach i wioooooo !

Serią naprawdę efektownych dupozjazdów szybko wytracamy wysokość. W śnieżnej rynnie na progu-prędkości są cokolwiek imponujące...

Doczłapujemy się do schronu i tu łapie nas nagłe załamanie pogody- leje się woda dosłownie wiadrami.(co prawda tylko na panie...)
Opuszczamy to piękne miejsce -jakim jest otoczenie Zielonego Stawu Kieżmarskiego z uczuciem nostalgii-trzeba tu wrócić-wokół tyle zacnych celów...
Ostatnia lekcja Tibora- "By chodzić po zimowych górach -trzeba dużo nosić na plecach"

Zatem cały szpej -łącznie mokrymi linami na siebie i heja do zastawki Biela Voda...
Dziękuję Wszystkim Uczestnikom wyjazdu za miłe chwile w górach. Marcie składam również podziękowania za trud włożony w organizację imprezy.

Oby więcej tak udanych spotkań !

Wszystkie zamieszczone fotografie autorstwa Bobra 37



.
