21-03-2009, 10:51 PM
Jeszcze w zeszłym tygodniu w mieście do słonka wychodziły krokusy i przebiśniegi...W czwartek zaczęło padać i z dnia na dzień kalendarz cofnął się o miesiąc...znów wylądowaliśmy w środku zimy
Nic to...w telewizorze pokazują, że wiosna, no to idziemy jej wypatrywać w górach. Każdy z nas akurat miał wolne kilka godzin, by uderzyć w stronę Piwnicznej i poplątać się w rejonie Eliaszówki. Aha, oczywiście zabraliśmy nart sztuk sześć i tyleż samo kijków - choroba zobowiązuje
Na parkingu zima na całego...dawaj, zapinamy narty i ruszamy nartostradą ku Suchej Dolinie (niegdyś popularnego ośrodka narciarskiego). Ścieżka momentami raczy być tak stroma, że musimy odpiąć narty i brnąć w śniegu po kolana
Docieramy na skraj doliny - przed nami otwarta przestrzeń polan, przeciętych nieczynnymi poza jednym wyciągami narciarskimi. Popijając wodę zauważamy, że nieopodal zgarbiona starowinka przeciera łopatą ścieżkę w świeżym śniegu. Przyglądamy się chwilkę po czym wraz z mieciurem postanawiamy udać się z pomocnymi dłońmi i po chwili górska babcia staje się właścicielką szerokiej drogi aż pod samo schronisko ( i dalej do przystanku), a my zadowoleni sapiemy jak stare rolnicze ursusy 
[attachment=20089] - babcina chatka
[attachment=20090] - babcia przy pracy
[attachment=20091] - GŚ w natarciu
[attachment=20092]
Następnie udajemy się w stronę Obidzy, po drodze wypatrując oznak wiosny na poboczach:
[attachment=20093]
[attachment=20094]
[attachment=20095]

Nic to...w telewizorze pokazują, że wiosna, no to idziemy jej wypatrywać w górach. Każdy z nas akurat miał wolne kilka godzin, by uderzyć w stronę Piwnicznej i poplątać się w rejonie Eliaszówki. Aha, oczywiście zabraliśmy nart sztuk sześć i tyleż samo kijków - choroba zobowiązuje

Na parkingu zima na całego...dawaj, zapinamy narty i ruszamy nartostradą ku Suchej Dolinie (niegdyś popularnego ośrodka narciarskiego). Ścieżka momentami raczy być tak stroma, że musimy odpiąć narty i brnąć w śniegu po kolana
Docieramy na skraj doliny - przed nami otwarta przestrzeń polan, przeciętych nieczynnymi poza jednym wyciągami narciarskimi. Popijając wodę zauważamy, że nieopodal zgarbiona starowinka przeciera łopatą ścieżkę w świeżym śniegu. Przyglądamy się chwilkę po czym wraz z mieciurem postanawiamy udać się z pomocnymi dłońmi i po chwili górska babcia staje się właścicielką szerokiej drogi aż pod samo schronisko ( i dalej do przystanku), a my zadowoleni sapiemy jak stare rolnicze ursusy 
[attachment=20089] - babcina chatka
[attachment=20090] - babcia przy pracy
[attachment=20091] - GŚ w natarciu
[attachment=20092]
Następnie udajemy się w stronę Obidzy, po drodze wypatrując oznak wiosny na poboczach:
[attachment=20093]
[attachment=20094]
[attachment=20095]


Jednak czy to na dwóch łapkach, zjeżdżając na nartach, na tyłku czy na brzuchu docieramy na dół i po chwili osiągamy schowane w lesie Tico...Nie da się ukryć, że wiosny, to szukać można z igłą w stogu siana, baa, nawet kijkiem trekkingowym trudno ją odkopać. 



co za wtopa, mam nadzieję, że Admin wybaczy