"Zainspirowany"

dzisiejszym postem Bobra na codziennych o jego ćwiczeniach, wklejam linka z co nie co o tym, co w temacie. Piszcie kto co stosuje, podajcie materiały dla innych. Możemy pogadać o linach, podwójne czy pojedyńcze, itd.
Ciut o linach
Węzły cz.I
Węzły cz.II
Wooww ciesze się ze moglem kogos do tego zainspirowac hiihi fajnie Pablo

)))bardzo ciekawy material dales Pablo

))
http://www.animatedknots.com/indexclimbing.php

bardzo fajne te animacje zwiacha
dużo lepsze niż zwykłe foty.
Po informacjach fachowych

trochę życia
Czego używacie, na czym dobrze się Wam wspina? Albo o zakupie czego myślicie

?
My używamy mammuta, 8,5mm, 50m, połówkową. Na prawdę fajna i godna polecenia, w tatrzańskim granicie póki co sie sprawdza, koszulka sie nie strzępi.
Czasami używamy też pojedynczej 30 metrów dynamika Tendom. Lekka, do przyasekurowania w sam raz, tylko sie strasznie kręci...
To zależy do czego:
- Edelweiss 60 m, 11 mm. Na poważniejsze sprawy.
- Beal, 35 m, 8 mm. Na lodowce, na lotną.
- Mammut, 40 m, 9,8 mm. Na mniej poważne sprawy.
Ogólnie to ze mnie za duży burak i amator, żeby się na te tematy wypowiadać.
- Edelweiss 60 m, 11 mm. Na poważniejsze sprawy.
Chyba byłabym za leniwa na coś takiego ciężkiego
To jest pojedyncze? 
- Beal, 35 m, 8 mm. Na lodowce, na lotną.
A namoczyłeś ją jak była nowa?
Mało osób czyta instrukcję i później narzekają że się osłonka strzępi a liny beala należy namoczyć przed użyciem. Sama nie wiedziałam, ale znalazł się ktoś dowciapny (Daro) i doczytał 
...Ogólnie to ze mnie za duży burak i amator, żeby się na te tematy wypowiadać.
A tu nie o tym było kto za kogo się uważa
tylko jak w temacie 
ps. Kasia i jck pisaliście pewnie o zespołach dwójkowych?
Kasia jak z wagą takiej połówkowej 50 w porównaniu do zwykłej pojedynczej 50, cięższa?
A co myślicie o takiej sytuacji: wyjście zimowe dwie dwójki lotne jakąś granią, wystarczy zabrać dwie 30tki? W razie konieczności dłuższych zjazdów można je związać razem.
Owszem, pojedyncza i ciężka jak sto pięćdziesiąt. Ale nieraz nam tyłki uratowała. Plus jej taki, że zawsze ma się 60 metrów. Z połówkami bałbym się tego, że lenistwo skłoniłoby mnie do brania jednej żyły i potem by mi brakło tych paru metrów. Zimą na Matterhornie tak nam franca zamarzła, że nie dało się jej do plecaka zmieścić...
O sznurku Beala zostałem poinformowany w sklepie. To już wiekowa sprawa i raczej swoją ostatnią wycieczkę odbyła w listopadzie ubiegłego roku. Jest już zwyczajnie pociachana rakami, a niedawno przepiłowałem ją jeszcze przy zjeździe więc teraz to już tylko na pranie. Pozostaną sentymenty.
- Mammut, 40 m, 9,8 mm. Na mniej poważne sprawy.
grawitacja wszędy jadnaka, a po 3-4 wpince praktycznie nie ma już znaczenia jak wysoko jeszcze idziesz ... no chyba, że określenie "mniej poważne" to dla Ciebie użycie jej jako "liny pomocniczej" 
tymczasem mam mammuta 50m 10,5 mm i 50m chyba z 11 mm grubego półstatyka, na skały wystarcza, choć zastanawiam się nad kupnem połówkowych, ale to dobiero w przyszłości
Ogólnie to ze mnie za duży burak i amator, żeby się na te tematy wypowiadać.
Rrrrany !
Skąd takie porównania i swoiste auto da fe
Nie jesteśmy na profesjonalnym forum konserwatorów kominów przemysłowych----->zatem głowa do góry ! 
Pablo, nasza waży 48g/m, pojedyncza to jakieś 66g/m i nieco więcej. Przy czym dwie połówki bierzecie ty i partner i ciężar się rozkłada.
Co do 30m dynamika... Hm, mam małe doświadczenie, owszem, można tak zrobić, na lotną wystarczy. Tylko jeśli zamierzasz kupować po to 30 metrów dynamika, to nie warto. Bo masz wtenczas linę na zasadzie: w razie czego. Lepiej chyba dołożyć i kupić połówkową. Jeśli są dwa zespoły to bierzecie po żyle, na pół i macie 25m lub 30m. Do zjazdu już 50m/60m. I masz linę uniwersalną: idziesz w skałki się powspinać, jedziesz w Tatry itd.
jck nie miałeś obiekcji przed chodzeniem w górach na jednej żyle?
Co do zabieranie tylko jednej żyły to zdarzyło sie nam raz. Dostaliśmy w... i to przezwyciężało lenistwo

A chodzisz na lotnej z dwużyłową? Wydaje mi się (nie znam sie za bardzo) ale taką połówkową lepiej chyba eksploatować równomiernie, czyli zawsze dwie żyły razem.
Ja mój cienki sznurek używałem głównie na jakieś nieskomplikowane graniówki, które nie grożą kolosalnymi zjazdami i przede wszystkim na lodowiec. Tam lina zużywa się nieco inaczej, więc nie miałem przeciw temu żadnych obiekcji.
Poprzez mniej poważne sprawy miałem na myśli np Bytom. Zdarza mi się siedzieć w tamtejszych kamieniołomach i na krótsze drogi jest w sam raz. Po co piłować na ekspresach linę, którą biorę w góry.
Nie mam obiekcji przed wspinaniem się na jednej żyle, głównie z racji tego, że nie wspinam się poważnie. Poważne trudności nie są dla mnie, więc z jednym sznurkiem daję zupełnie radę, jak na razie. Połówki kupię jako następną, może w tym roku, może w przyszłym... nie ciągnie mnie specjalnie w skalne drogi więc nie bardzo mam gdzie to stosować.
O tym że w górach to tylko dwużyłowa nasłuchałam się na kursach. Początkowo podchodziłam że lepiej może i jeden sznur bo lżej nosić. Aż raz w tatrach na jednożyłowej (przypadek, nie było w planach) wyleciał blok skalny z przelotem. Ciepło i siarkowo było

Właśnie w łatwym terenie, tam jest przeważnie krucho, od tamtej chwili pomyślałam, ze na jednożyłowej to nigdy w góry, gdyby ten kamień trafił w żyłę... No i nie lubię ciągnąć na stanowisku

jak się dobrze poprowadzi żyły to dużo łatwiej
jck, gdzie w Bytomiu? Masz jakieś zdjęcia?
Pablo, masz rację co do tych zył, po prostu wydaje mi się, że jeśli używasz obie żyły podobnie to nie ma to wielkiego znaczenia, jak prowadzisz w ścianie dwużyłowo to jest i tak że jedna z nich ma większe obciążenia. Chyba wystarczy podobnie je eksploatować?
