Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Jak dbamy o kondycję między kolejnymi wyjazdami w góry:)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
W tym temacie chciałabym, byśmy dzielili się pomysłami i sposobami na podtrzymywanie/naprawianie kondycji podczas pobytu na nizinach. Kondycji oczywiście potrzebnej podczas górołażenieSmile


Rozpoczynając temat napisze jak u mnie to wygląda. Średnio 3 razy w tygodniu aerobik, częste długie spacery w szybkim tempie. Od czasu do czasu szaleństwa z hantlami, coby łapki udźwignęły resztęWink.Przed dłuższym wyjazdem w porywach poranne bieganie. No i kiedy się tylko da jednodniowe łażenie po Beskidach - dystansowe. I to chyba tyleRolleyes
Ja w zimie staram się dostać na basenik raz w tygodniu. W letnim sezonie jeżdżę na rowerku do pracusi - 2x17 km. Głównie muszę utrzymywać kondycję Shy
Lampka młodego beaujolais do obiadku i obowiązkowo sjesta po. Cool
No tak Doktorze. Ty ze swoją konstytucją nie musisz wyżymać ciało. Ty sobie możesz dać winko. Ja też mogę, ale potrzebuję jescze swoją cielesną skrzynkę malestować. Big Grin
Ja z kolei stasznie nie lubię się męczyć tak bezproduktywnie, więc wszelkie aerobiki, biegania nie wchodzą w grę. Lubię, jak mój wysiłek ma jakiś widoczny efekt - niekoniecznie w postaci spoconego podkoszulka. kwasny
A więc łikendy to koniczki i praca w stajni. Na codzień pozostają tylko marsze do pracy. Na święta na moim osiedlu mają wreszcie otworzyć duży basen, więc jako wodniczka będę się moczyła chociaż raz w tygodniu. Smile
Póki co na kondycję nie narzekam laugh

mar.an napisał(a):
Jak dbamy o kondycję między kolejnymi wyjazdami w górySmile



w moim przypadku wystarczy chyba, że chodzę do pracy

dziennie kilka kilometrów w trudnych warunkach w podziemnych chodnikach
z przeróżnymi podejściami, zejściami i "utrudnieniami" Big Grin

Mordimer brzmi strasznie! ja jestem wolny ptak dusze się w zamknięciu. Co niestety uniemożliwia mi wchodzenie do jaskiń Sad ale walcze z tym intensywnie. Bynajmniej nie zamykają mnie na noc do trumny giggle

Ja z racji psa który ma adhd 4x w tygodniu jeżdżę na trening. Do tego pływam 2x w tyg na basenie, choć ten zwyczaj dopiero wznawiam Shy

Pozdrawiam.
I niech nikt mi tu tylko nie pisze, że się chwalę ...
1/ codziennie: hantle, przysiady, pompki, brzuszki, podciągania, wzmocnienia palców
/to ok. 30 minut/

2/ gdy dzień dłuższy rower po ok 20-25 km popołudniem

3/ walka z kolacją - znaczy zazwyczaj wygrywam

Za to w weekendy poprzestaję na wyjazdach na wspin, lub gdy aura płata figle idę w Karkonosze.
hmm... ja dwa razy w tygodniu chodzę na krav magę i raz w tygodniu na siatkę. Dodatkowo conajmnie dwa razy dziennie a bywa i więcej marsz na stację PKP. Czasami też nie czekam na autobus tylko idę kilka przystanków coby nóżki rozchodzić. Generalnie nie mam w zwyczaju jak sporo część ludzi mieszkających w wawie czekać 10 min po to tylko żeby podjehać jeden przysatnek. Przecież w tym czasie można dojść

To by było na tyle

Hella napisał(a):
A więc łikendy to koniczki i praca w stajni.


Mam sentyment do spędzania czasu w ten sposóbRolleyes
Przez ładnych kilka lat każde wolne popołudnie spędzałam na padoku albo scigając się po lasach. Tylko pozazdrościć Hella!


Mordimer napisał(a):
dziennie kilka kilometrów w trudnych warunkach w podziemnych chodnikach
z przeróżnymi podejściami, zejściami i "utrudnieniami"


Te "utrudnienia" to zapewne różnego typu żelastwo podziemne - drabiny itp. Mój mąż "trenuje" na czymś takim, tzw. podziemna siłowniaWink

Sylwester napisał(a):
(...) pompki,



Pajączku, te pompki to damskie czy męskie?giggleWink

A tak serio to ładnie sobie dajesz w kość. Podoba mi sięSmile

Pompki nie-ważne, ważny cel i przyjemność realizacji*.
Pozdrawiam serdecznie.

*jutro najpierw piony i prostowanie palców na granitach /czyt. wspin/ , potem noc na szlaku, wschód słońca na Czarnym Grzbiecie, trochę wrzosów na śniadanie na granicznych moczarach /czyt. górołażenie w Karkonoszach/ i odpuszczam przez weekend ćwiczenia Smile
Łoo! Jacy tu wszyscy aktywni! Aż wstyd się przyznać, że ja jakoś o moją kondycję specjalnie nie dbam. Jak jest pogoda to rower. Dawno minęły czasy gdzie chodziłam 2 razy w tygodniu na treningi siatkówki. Ech..

Sokół

Mordimer napisał(a):


w moim przypadku wystarczy chyba, że chodzę do pracy

dziennie kilka kilometrów w trudnych warunkach w podziemnych chodnikach
z przeróżnymi podejściami, zejściami i "utrudnieniami" Big Grin



Mordimer, a na jakiej grubie ćwiczysz?

ja oprócz wymienionych przez Ciebie ćwiczeń, które to znajdują sie w moim zakresie obowiązków - wykonuję również ćwiczenia mniej dozwolone dla mnie...

- wymachy kilofem w celu obrywki skał stropowych
- wskakiwanie i zeskakiwanie z pomostu roboczego ( tak zwany jumpstep górniczy)
- gimnastyka z łopatą
- rozluźniający masaż pleców przez górne rolki gumy, którą jadę Devil
- wskakiwanie i zeskakiwanie na Gwarki - tak zwala ogólnorozwojówka z adrenaliną
- Biegi przełajowe - jak nadsztygar nas goni pod szybem jak za szybko uciekamy z roboty

Plywanie synchroniczne - jak zalany chodnik i trzeba na golasa zaiwaniać...

ogólnie to po takim treningu nic mnie kondycyjnie nie może w górach zaskoczyć Devil

Sokole.. rozłożyłeś mnie totalnie tym opisem! giggle giggle
Stron: 1 2 3 4 5
Przekierowanie