Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: pamięcią daleko wstecz, czyli Mięguszowiecki Szczyt Wielki :)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Dzisiejszego popołudnia przeglądałam sobie tatrzańskie fotki zrobione na różnych moich i Tomka wyjazdach. I po obejrzeniu zdjęć sprzed dwóch lat postanowiłam napisać cos na kształt relacji (bardziej sentymentalnejRolleyes) z naszego wejscia na MSW, który to w tamtym czasie był moim wielkim marzeniemSmile

A więc było to tak...

...w lipcu 2006 roku włóczylismy się po polskiej stronie Tatr. Od ponad roku ten oto szykowny szczyt [attachment=15867] był moją obsesjąCool

Zamiar wejścia na Mięguszowiecki Szczyt powzięty był już przed planowanym wyjazdem, zatem mielismy sporo czasu na przepatrzenie literatury i przewodników pod kątem prowadzących na wierzchołek możliwych dróg. Po rozmowie z horskim vodcą trasa została ustalona - wejście od Czarnego Stawu pod Rysami do Bandziocha, a dalej Czerwonym Żlebkiem i grzędą Białego Żlebu na Zachód Janczewskiego, skąd już granią wprost na szczyt.

Na rozgrzewkę na dwa dni przed Mięguszem przeszlismy Czerwone Wierchy i Kozią Przełęcz - z zamiarem pójścia na Kozi - ale gdy juz dochodziliśmy do Przełęczy usłyszelismy niesmiałe pomruki burzyunsure. Zatem w nogi i do Piątki. Pomruki jednak stawały sie mniej niesmiałe i tuż przed schroniskiem i tak zmoczyło nam porządnie tyłki. A nastepnego dnia miał być Mięgusz... Zamiast Mięgusza było jednak suszenie butów.

Góra jednak poczekała i nie zwiałaSmile Za to pogoda wynagrodziła jeden dzień zwłokiWink

Rano bezchmurne niebo. Z Włosienicy wyruszamy o 7:00.
[attachment=15868] [attachment=15869] [attachment=15870]

[attachment=15871] [attachment=15872] [attachment=15873]

[attachment=15874] [attachment=15875]
[attachment=15876]


I już ze szczytu..Smile [attachment=15877]

Spojrzenie na Wysoką i Rysy [attachment=15878]

...i na Grań Baszt [attachment=15880]

Szczęściu mojemu nie było końca!!!clap

Kwadrans na szczycie, bo gdzieś nad Krywaniem kłębiły się nieciekawe chmury...i w drogę powrotną [attachment=15881]


Wracalismy początkowo wariantem Drogi po Głazach, aż do Hińczowej Przełęczy [attachment=15882] [attachment=15883]

a później żlebem spadającym z Przełęczy wprost do dołu, po śniegu [attachment=15884] na Galerię Cubryńską.

Z drogi widoki przepyszneToungue [attachment=15885]
Im niżej, tym bliżej Mnicha [attachment=15886]

i jego Zadniego szyszkowatego brata [attachment=15887]



A później już na ścieżynce wiodącej na Wrota Chałubińskiego, która nas wiodła do schroniska w Moku... [attachment=15888]


Szczęśliwa, choć z nutką żalu, że to już koniec, że juz po wszystkim, wypiłam duszkiem litrowy karton soku pomarańczowego w schronisku. Ze wzrokiem skierowanym na okno schroniskowej jadalni. Okno na moje - już spełnione - marzenie...
No Mar.an. Masz moje uznanie. Ty się nie nudzisz na kopczykach. Inne kobietki raczej pod parasolkiem wywalają swoje wałki a Ty raczej wysokogórską turystyką się zajmujesz. Mało takich jak Ty, chociaż na GŚ jest przefeminizowane takimi osóbkami Wink

Stasiu napisał(a):
No Mar.an. Masz moje uznanie.


Moje również.

Mięgusz to jeden z moich celów na przyszłość. Mam ich dużo, lecz wiele z nich może okazać się zbyt trudnych jak na moje możliwości... Smile

super wyprawa! motywuje do działania i do tego, by dźwigać sobie poprzeczkę

Tak tak, realizowanie marzeń to jet to... świetnie ok moje gratule Smile
Dziekuję za miłe słowaSmile
Bardzo miło wspominam tamten lipcowy dzień.

A marzenia mnożą się w nieskończoność. To chyba dobrzeWink

Stasiu napisał(a):
Inne kobietki raczej pod parasolkiem wywalają swoje wałki


Moje wałki nie mają tak dobrze, nie ma to tamtoWink
Muszą łazić po górach ze mną, bez parasolkiSmilegiggle

Przekierowanie