12-11-2006, 11:50 AM
12-11-2006, 12:27 PM
Tam są dwie sale tak, że nie ma sprawy, nie ma problemu też jak "przy okazji" np piwka, albo cherbaty wszamiesz sobie coś swojego, ale nie wszyscy mają umiar, a schronisklo jest za małe, by najlepsze miejsca zajmowały "wieloosobowe rodzinki" okupujące stoliki na godziny z własną szeleszczącą wałówką i idiotycznymi komentarzami co ile kosztuje na dole i w schronie, zaś ludzie zamawiający dania z bufetu sali głównej chodzili z talerzami w drugi koniec budynku.
12-11-2006, 12:35 PM
no to troche wyjasnia. ale znow na rownicy nie widzialem jeszcze nigdy tlumow
13-11-2006, 07:54 AM
Na Równicy w samym schronisku jest zwykle pusto. Przynajmniej jak ja tam byłem.
13-11-2006, 08:13 AM
no przez to ze jest tam tka "swietnie" tam nie ma tlumow. zreszta schronisko to jest tylko juz chyba z nazwy...
19-11-2006, 01:30 AM
W Śląskim też jest zakaz spożywania wlasnego jadła na terenia obiektu 
Kiedyś przemoczona, zziębięta jadłam kanapkę na schodach bo nie mogłam wejść z tym do środka.
Od tej pory omijam tą paskudną budowlę szerokim łukiem.
Chciaż w sierpniu musiałam tam zawitać przy okazji Gerlacha.
I tu należy się słowo: DZIĘKUJĘ dla Dominiczki z recepcji i jeszcze słowo przepraszam za pobudkę ok 4.00 rano

Kiedyś przemoczona, zziębięta jadłam kanapkę na schodach bo nie mogłam wejść z tym do środka.
Od tej pory omijam tą paskudną budowlę szerokim łukiem.
Chciaż w sierpniu musiałam tam zawitać przy okazji Gerlacha.
I tu należy się słowo: DZIĘKUJĘ dla Dominiczki z recepcji i jeszcze słowo przepraszam za pobudkę ok 4.00 rano
20-11-2006, 12:30 AM
Oczywiscie w/w to koszmar.MOko ,słyszałem i czytałem że coraz gorzej tam się dzieje.
30-10-2008, 08:53 PM
*Schronisko na Skrzycznem na miano najgorszego, moim zdaniem, zasłuzyło sobie:
Po pierwsze - kilka lat temu zimą "nagle zabrakło im wody", co oznaczało brak mozliwości otrzymania wrzątku (oczywiście herbatę można było kupić), jeden czynny wucetek na całe schronisko(!), nie wspominając już o braku możliwości umycia choćby rąk.
Po drugie - podczas nestępnego tam pobytu, tym razem wiosną, pan w recepcji stwierdził, że karta euro26 nie upoważnia do zniżki na nocleg ( a ja nie będąc w 100%, że w tym schronisku powinnam za okazaniem niniejszej karty uzyskac zniżkę, nie wykłócałam się). Po powrocie do domu sprawdziłam jednak wykaz schronisk reklamujących się, jakby nie patrzeć,w książeczce po zniżkach dołączonej do karty. Okazało się, że na Skrzycznem taki rabat powinnam dostać.
Po trzecie (to był mój ostatni pobyt w tym schronisku)- w tym roku wiosną problem z wodą znów się pojawił, na szczęście rano, więc nie było kolejek do toalety. Wrzatku oczywiście nie było, bo brakowało wody. Natomiast mozna było kupić herbatę. Stara śpiewka. No i pan recepcjonista znów sie upierał przy swoim i nie chciał mi udzielić rabatu na nocleg z wyżej wspomniana już kartą. Tym razem dyskutowałam z panem dość długo
, ale nieskutecznie - twierdził uparcie, że nic o takiej zniżce nie wie...
*Drugą taką "czarną owcą" wśród schronisk jest dla mnie Śląski Dom. Niestety, była kiedyś konieczność i musielismy tam spać - zrobilismy sobie przejście z Terinki przez Czerwoną Ławkę, Rohatkę i Polski Grzebień z zamiarem dojścia do Popradzkiego Schroniska. A że była przerwa na gotowanie zupy, pogaduchy ze znajomym, który z nami szedł, to małe były szanse na to, bysmy przed 22:00 doszli do celu. W Śląskim Domu nie było w ogóle dyskusji o spaniu na podłodze, chociaż mają jej w tym cholernym komunistycznym molochu pod dostatkiem. Jak usłyszałam cenę za nocleg to zbladłam, zfioletowiałam, po czym zzieleniałam
i chciałam spać w kosówce. Zrujnował nas ten nocleg doszczętnie. nie wspominam tego schroniska miło.
Po pierwsze - kilka lat temu zimą "nagle zabrakło im wody", co oznaczało brak mozliwości otrzymania wrzątku (oczywiście herbatę można było kupić), jeden czynny wucetek na całe schronisko(!), nie wspominając już o braku możliwości umycia choćby rąk.
Po drugie - podczas nestępnego tam pobytu, tym razem wiosną, pan w recepcji stwierdził, że karta euro26 nie upoważnia do zniżki na nocleg ( a ja nie będąc w 100%, że w tym schronisku powinnam za okazaniem niniejszej karty uzyskac zniżkę, nie wykłócałam się). Po powrocie do domu sprawdziłam jednak wykaz schronisk reklamujących się, jakby nie patrzeć,w książeczce po zniżkach dołączonej do karty. Okazało się, że na Skrzycznem taki rabat powinnam dostać.
Po trzecie (to był mój ostatni pobyt w tym schronisku)- w tym roku wiosną problem z wodą znów się pojawił, na szczęście rano, więc nie było kolejek do toalety. Wrzatku oczywiście nie było, bo brakowało wody. Natomiast mozna było kupić herbatę. Stara śpiewka. No i pan recepcjonista znów sie upierał przy swoim i nie chciał mi udzielić rabatu na nocleg z wyżej wspomniana już kartą. Tym razem dyskutowałam z panem dość długo
, ale nieskutecznie - twierdził uparcie, że nic o takiej zniżce nie wie...*Drugą taką "czarną owcą" wśród schronisk jest dla mnie Śląski Dom. Niestety, była kiedyś konieczność i musielismy tam spać - zrobilismy sobie przejście z Terinki przez Czerwoną Ławkę, Rohatkę i Polski Grzebień z zamiarem dojścia do Popradzkiego Schroniska. A że była przerwa na gotowanie zupy, pogaduchy ze znajomym, który z nami szedł, to małe były szanse na to, bysmy przed 22:00 doszli do celu. W Śląskim Domu nie było w ogóle dyskusji o spaniu na podłodze, chociaż mają jej w tym cholernym komunistycznym molochu pod dostatkiem. Jak usłyszałam cenę za nocleg to zbladłam, zfioletowiałam, po czym zzieleniałam
i chciałam spać w kosówce. Zrujnował nas ten nocleg doszczętnie. nie wspominam tego schroniska miło.30-10-2008, 09:21 PM
Mar.an. Musisz sobie uświadomić, że co innego są schroniska w Polsce a co innego na Słowacji. Spanie na glebie na Słowacji nie ma wogóle tradycji i to głównie w betonowych postkomunistycznych molochach. Musisz się z tym pogodzić albo iść o schronisko dalej. 

30-10-2008, 09:25 PM
Stasiu napisał(a):
Spanie na glebie na Słowacji nie ma wogĺe tradycji i to głównie w betonowych postkomunistycznych molochach.
W Terince spałam na glebie kiedyś.
No ale racja - nie porównujmy Teryho Chaty ze Śląskim Domem.
Tak czy siak, Śląski Dom uważam za schronisko (choć to raczej hotel i nawet ta część schroniskowa w nim wydzielona schroniskiem nie jest) mało przyjazne i mało "schroniskowe".
Stron: 1 2