Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: W stepie SZEROKIM
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Tych co widzielismy ze szczytu Wink
OK Smile
Jak długo zajęła Wam wyprawa?
Nie było po drodze "bawiących się" Słowaków? Cool
10 godzin w dwie strony. Z tym, że mieliśmy jedną przygodę ... Opiszę wszystko dziś wieczorem.
Wyruszamy o 8 rano spod poczty w Tatrzańskiej Jaworzynie. Kilka minut idziemy szlakiem do Doliny Jaworowej, potem odbijamy "na lewo". Po pewnym czasie wchodzimy ( przez dróżki, chaszcze, dno potoka i skalki ) do Doliny Szerokiej. Długo idziemy w pełnej ciszy i pustce. Aż do czasu gdy z góry doliny nie zszedł do nas gość z ... wyżłem. Na szczęście nie był to filanc tylko ( chyba ) fotograf lub biolog. Idziemy dalej. Mijamy Cichy Staw leżący pod Horwackim Wierchem ( jest to jedyny w Tatrach stały staw krasowy ). Następnie wkraczamy na Niżną Szeroką Przełęcz ( widziałem też nazwę Przełęcz pod Zamkiem ). Miejsce ze wspaniałym widokiem na Wysokie Tatry - polskie i słowackie. Niestety - chmury. Po chwili odbijamy w lewo - w stronę szczytu Szerokiej Jaworzyńskiej - 2210 metrów. Na szczycie znów rozczarowanie. Nad Bielskimi chmury, nad Wysokimi chmury. Tylko u stóp widać Zielony Staw Jaworowy. Nieskutecznie czekając na widoki siedzimy na szczycie pół godziny. Następnie udajemy się na piękny "szlak" granią. Przez Świstową Górę i Murowany Koszar. Pojawiają się widoki na Bielskie. I następuje czas na zejście w lewo - przez kosodrzewinę i wysokie trawy. Potem wchodzimy w las. Gdzie gubimy drogę i pakujemy się w wiatrołom. Najgorsze półtorej godziny trasy. Po prostu makabra. W końcu znajdujemy drogę prowadzącą nas do zielonego szlaku. I na tym koniec atrakcji i wycieczki.

Pozdrawiam.
ale spryciarz z CiebieSmile Najpierw foty (kapitalne zresztą Smile) a na samym końcu opis. Co ja się ogłowiłam gdzie to w takie haszcze zawlekłoSmile
Opis na koncu bo sam nie wiedziałem niektórych nazw ShyBig Grin

A co do wiatrołomu to nikomu nie życzę takiej "przyjemności". raz np czołganie się bez plecaka pod stertą drzew, innym razem spacerek po zwalonym pniu nad sterczącymi gałęziami. Nie mówiąc o przyjemnosciach pokroju pękającego podłoża i nagłego znalezienia się pół metra niżej.

Ale były też plusy - znalazłem krzewy moich ulubionych czerwonych porzeczek. Pożarłem prawie wszystko.

Łukasz napisał(a):
...
Ale były też plusy - znalazłem krzewy moich ulubionych czerwonych porzeczek. Pożarłem prawie wszystko.


Nie zazdroszczę takiej przeprawy... aaaa zdawało mi się że porzeczki to tylko w ogródku rosną uhm a tu no proszę, ja konsumuje przeważnie maliny, jeżyny i jagody w lesie.

Zszokowaly mnie te porzeczki, zwłasza, że dość wysoko były. za chwilę dam dokument zdjęciowy ( pewno wiatr ziarna przygnał ).
Oto i pożeracz porzeczek:
to są porzeczki ?
Czerwone.
Ciekawa trasa i foty. (Wysoka w chmurze--2 zdjęcie z 4 postu-rewelka).
wyrośnięte takieSmile Lubie czerwone porzeczkiBig Grin

Łukasz napisał(a):
Czerwone.


normalnie jak wiśnie ok

Wiśni nie było. Trzeba zasadzić plantację.
Stron: 1 2 3
Przekierowanie