01-09-2008, 12:49 PM
01-09-2008, 01:08 PM
OK 
Jak długo zajęła Wam wyprawa?
Nie było po drodze "bawiących się" Słowaków?

Jak długo zajęła Wam wyprawa?
Nie było po drodze "bawiących się" Słowaków?

01-09-2008, 01:42 PM
10 godzin w dwie strony. Z tym, że mieliśmy jedną przygodę ... Opiszę wszystko dziś wieczorem.
02-09-2008, 06:36 AM
Wyruszamy o 8 rano spod poczty w Tatrzańskiej Jaworzynie. Kilka minut idziemy szlakiem do Doliny Jaworowej, potem odbijamy "na lewo". Po pewnym czasie wchodzimy ( przez dróżki, chaszcze, dno potoka i skalki ) do Doliny Szerokiej. Długo idziemy w pełnej ciszy i pustce. Aż do czasu gdy z góry doliny nie zszedł do nas gość z ... wyżłem. Na szczęście nie był to filanc tylko ( chyba ) fotograf lub biolog. Idziemy dalej. Mijamy Cichy Staw leżący pod Horwackim Wierchem ( jest to jedyny w Tatrach stały staw krasowy ). Następnie wkraczamy na Niżną Szeroką Przełęcz ( widziałem też nazwę Przełęcz pod Zamkiem ). Miejsce ze wspaniałym widokiem na Wysokie Tatry - polskie i słowackie. Niestety - chmury. Po chwili odbijamy w lewo - w stronę szczytu Szerokiej Jaworzyńskiej - 2210 metrów. Na szczycie znów rozczarowanie. Nad Bielskimi chmury, nad Wysokimi chmury. Tylko u stóp widać Zielony Staw Jaworowy. Nieskutecznie czekając na widoki siedzimy na szczycie pół godziny. Następnie udajemy się na piękny "szlak" granią. Przez Świstową Górę i Murowany Koszar. Pojawiają się widoki na Bielskie. I następuje czas na zejście w lewo - przez kosodrzewinę i wysokie trawy. Potem wchodzimy w las. Gdzie gubimy drogę i pakujemy się w wiatrołom. Najgorsze półtorej godziny trasy. Po prostu makabra. W końcu znajdujemy drogę prowadzącą nas do zielonego szlaku. I na tym koniec atrakcji i wycieczki.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
03-09-2008, 01:09 PM
ale spryciarz z Ciebie
Najpierw foty (kapitalne zresztą
) a na samym końcu opis. Co ja się ogłowiłam gdzie to w takie haszcze zawlekło
Najpierw foty (kapitalne zresztą
) a na samym końcu opis. Co ja się ogłowiłam gdzie to w takie haszcze zawlekło
03-09-2008, 01:13 PM
Opis na koncu bo sam nie wiedziałem niektórych nazw 

A co do wiatrołomu to nikomu nie życzę takiej "przyjemności". raz np czołganie się bez plecaka pod stertą drzew, innym razem spacerek po zwalonym pniu nad sterczącymi gałęziami. Nie mówiąc o przyjemnosciach pokroju pękającego podłoża i nagłego znalezienia się pół metra niżej.
Ale były też plusy - znalazłem krzewy moich ulubionych czerwonych porzeczek. Pożarłem prawie wszystko.


A co do wiatrołomu to nikomu nie życzę takiej "przyjemności". raz np czołganie się bez plecaka pod stertą drzew, innym razem spacerek po zwalonym pniu nad sterczącymi gałęziami. Nie mówiąc o przyjemnosciach pokroju pękającego podłoża i nagłego znalezienia się pół metra niżej.
Ale były też plusy - znalazłem krzewy moich ulubionych czerwonych porzeczek. Pożarłem prawie wszystko.
03-09-2008, 01:28 PM
Łukasz napisał(a):
...
Ale były też plusy - znalazłem krzewy moich ulubionych czerwonych porzeczek. Pożarłem prawie wszystko.
Ale były też plusy - znalazłem krzewy moich ulubionych czerwonych porzeczek. Pożarłem prawie wszystko.
Nie zazdroszczę takiej przeprawy... aaaa zdawało mi się że porzeczki to tylko w ogródku rosną
a tu no proszę, ja konsumuje przeważnie maliny, jeżyny i jagody w lesie.
03-09-2008, 01:32 PM
Zszokowaly mnie te porzeczki, zwłasza, że dość wysoko były. za chwilę dam dokument zdjęciowy ( pewno wiatr ziarna przygnał ).
03-09-2008, 01:40 PM
Oto i pożeracz porzeczek:
03-09-2008, 01:43 PM
to są porzeczki ?
03-09-2008, 01:44 PM
Czerwone.
03-09-2008, 03:42 PM
Ciekawa trasa i foty. (Wysoka w chmurze--2 zdjęcie z 4 postu-rewelka).
03-09-2008, 03:48 PM
wyrośnięte takie
Lubie czerwone porzeczki
Lubie czerwone porzeczki
03-09-2008, 05:55 PM
Łukasz napisał(a):
Czerwone.
normalnie jak wiśnie 
03-09-2008, 08:25 PM
Wiśni nie było. Trzeba zasadzić plantację.
