Przedstawiam zdjęcia jeszcze jednego pasma gór brytyjskich - The Cheviot Hills, leżące na granicy angielsko-szkockiej.
Szczyty sięgają tam 900m, jest to najmniej zaludniony region kraju, dzicz totalna, gdzie w drogę wejdzie tylko jedna z tysięcy owiec lub zbyt nisko przelatujący odrzutowiec z pobliskich terenów wojskowych
Ot, taki angielski Beskid Niski...
I jeszcze kilka...
Himalaje toto nie są, ale można gdzieś pochodzić

lubię odludzia

A zdjęcia takie, że od razu chce się jechać. Ale ja ogólnie mam słabość do Anglii

A co z olbrzymimi polami wrzosowisk ? występują tam ?.Czy może pora roku nieodpowiednia .
W Angli jest wiele dużych obszarów pokrytych wrzosowiskami .w okresie kwitnienia nadają pagórkom niesamowity urok.
Tak, są wrzosowiska, nie tyle co w Yorkshire ale jest sporo.
(te brązowe krzaki na zdj.7 to właśnie one w stanie surowym)
Właśnie teraz zaczynają kwitnąc.
Chyba nawet jutro wybiorę się tam ostatni raz przed wyjazdem do PL
"...ze mną można tylko pójść na wrzosowisko
i zapomnieć wszystko..."

Bardzo ładne zdjęcia, piękne odludne tereny-zupełnie inna Wielka Brytania niż Londyn i okolice-które najczęściej się ogląda

Ładnie, ładnie. Widzę Maćku, że nie próżnujesz w tej Anglii

Jutro uderzam na wrzosowiska - przywiozę Wam jakieś foty.
Ano, nie próżnuje się - jak się nie ma co się lubi (polskie góry) to się lubi co się ma
