07-08-2008, 09:29 AM
Jak obiecałam- fotoreportaż z mojego pobytu w Tatrach Słowackich.
Koniec lipca. Po długim okresie rozłąki wreszcie udało mi się wyskoczyć w Taterki. Tak to jest, że im człowiek starszy tym więcej prozy wdziera się w życie i coraz mniej czasu pozostaje na to co naprawdę ważne. Tym razem znów towarzyszy mi niezawodny kolega Arek. Mój plan zakłada wejście w Dolinę Złomisk, zrobienie Wysokiej, Ganku, Rumanowego, Żłobistego, a następnie przejście przez Stwolską Przełęcz na Kończystą, zejście do Batyżowieckiej, wydrapanie się na Wyżnią Batyżowiecką Rówień i na koniec zaliczenie Gierlaszka.
Czy plan się powiódł... o tym dalej...
___________________________________________________________
Wchodzimy na ścieżkę prowadzącą do Doliny Złomisk, w początkowym odcinku drogi idziemy po kostki w wodzie. Wzburzony, olbrzymi potok grzmi tak głośno, że przyprawia mnie o ciarki. Jeszcze większych ciarek dostaję, gdy tuż po przejściu zalanego wodą mostka, zza kosówki wychodzi na ścieżkę mały niedźwiadek.
Zmroziło mi krew w żyłach... mamusia mogła czaić się gdzieś w pobliżu... Wycofaliśmy się o kilkadziesiąt metrów czekając aż mały odejdzie. Później już prawie biegiem na pierwszy próg doliny, gdzie można było poczuć się znacznie bezpieczniej.
Po niebie błąkały się resztki deszczowych chmur, ale pogoda z chwili na chwilę stawała się coraz lepsza. Dostaliśmy się na Rumanową Kopkę, zostawiliśmy plecaki i na lekko ruszyliśmy przez Siarkańską Przełęcz na Wysoką. Na wierzchołkach Wysokiej spędziliśmy ok. 2 godzin. Najpierw wskoczyliśmy na wierzchołek z krzyżem, gdzie wkrótce dołączyli do nas Słowacy z Liptowskiego Mikulasza- chłopcy przed Wysoką zaliczyli jeszcze Ciężki Szczyt. Później czekaliśmy razem na przejaśnienie, bo akurat nad Wysoką zawisły resztki deszczowych chmur. Zmęczeni czekaniem przenieśliśmy się z Arkiem na drugi południowo- wschodni wierzchołek, gdzie nasza cierpliwość została wynagrodzona i niebawem pokazały się cudne widoczki.
1) Cel naszej wycieczki jeszcze w chmurach
2) Siarkan i Siarkańska Przełęcz
3) I Magurczanka na Siarkańskiej Przełęczy, na tle grani Siarkana
4) Grupka sześciu Słowaków, którzy zeszli z Ciężkiego, później spotkaliśmy się z nimi na szczycie Wysokiej (w dole Smoczy Stawek)
5) Arek w żlebie
6,7) Na szczycie (północno- zachodni wierzchołek)
8) Magurczanka- tym razem na południowo- wschodnim wierzchołku Wysokiej (pn.- zach. w tle)
9) Słowacy schodzący z północno- zachodniego wierzchołka
10) A to zaskoczyło mnie bardziej od misia- przypadki dość osobliwe... trójka Czechów, którzy w środku lata wychodzili na Wysoką z dziabami (tu w zejściu, na płycie)

1)[attachment=13535] 2)[attachment=13536]3)[attachment=13537]4)[attachment=13538]5)[attachment=13539]
6)[attachment=13540] 7)[attachment=13541]8)[attachment=13542]9)[attachment=13543]10)[attachment=13544]
27- 30 lipca 2008
Koniec lipca. Po długim okresie rozłąki wreszcie udało mi się wyskoczyć w Taterki. Tak to jest, że im człowiek starszy tym więcej prozy wdziera się w życie i coraz mniej czasu pozostaje na to co naprawdę ważne. Tym razem znów towarzyszy mi niezawodny kolega Arek. Mój plan zakłada wejście w Dolinę Złomisk, zrobienie Wysokiej, Ganku, Rumanowego, Żłobistego, a następnie przejście przez Stwolską Przełęcz na Kończystą, zejście do Batyżowieckiej, wydrapanie się na Wyżnią Batyżowiecką Rówień i na koniec zaliczenie Gierlaszka.
Czy plan się powiódł... o tym dalej...
___________________________________________________________
Dzień 1 - WYSOKA (27.VII.2008)
Wchodzimy na ścieżkę prowadzącą do Doliny Złomisk, w początkowym odcinku drogi idziemy po kostki w wodzie. Wzburzony, olbrzymi potok grzmi tak głośno, że przyprawia mnie o ciarki. Jeszcze większych ciarek dostaję, gdy tuż po przejściu zalanego wodą mostka, zza kosówki wychodzi na ścieżkę mały niedźwiadek.
Zmroziło mi krew w żyłach... mamusia mogła czaić się gdzieś w pobliżu... Wycofaliśmy się o kilkadziesiąt metrów czekając aż mały odejdzie. Później już prawie biegiem na pierwszy próg doliny, gdzie można było poczuć się znacznie bezpieczniej. Po niebie błąkały się resztki deszczowych chmur, ale pogoda z chwili na chwilę stawała się coraz lepsza. Dostaliśmy się na Rumanową Kopkę, zostawiliśmy plecaki i na lekko ruszyliśmy przez Siarkańską Przełęcz na Wysoką. Na wierzchołkach Wysokiej spędziliśmy ok. 2 godzin. Najpierw wskoczyliśmy na wierzchołek z krzyżem, gdzie wkrótce dołączyli do nas Słowacy z Liptowskiego Mikulasza- chłopcy przed Wysoką zaliczyli jeszcze Ciężki Szczyt. Później czekaliśmy razem na przejaśnienie, bo akurat nad Wysoką zawisły resztki deszczowych chmur. Zmęczeni czekaniem przenieśliśmy się z Arkiem na drugi południowo- wschodni wierzchołek, gdzie nasza cierpliwość została wynagrodzona i niebawem pokazały się cudne widoczki.
1) Cel naszej wycieczki jeszcze w chmurach
2) Siarkan i Siarkańska Przełęcz
3) I Magurczanka na Siarkańskiej Przełęczy, na tle grani Siarkana
4) Grupka sześciu Słowaków, którzy zeszli z Ciężkiego, później spotkaliśmy się z nimi na szczycie Wysokiej (w dole Smoczy Stawek)
5) Arek w żlebie
6,7) Na szczycie (północno- zachodni wierzchołek)
8) Magurczanka- tym razem na południowo- wschodnim wierzchołku Wysokiej (pn.- zach. w tle)
9) Słowacy schodzący z północno- zachodniego wierzchołka
10) A to zaskoczyło mnie bardziej od misia- przypadki dość osobliwe... trójka Czechów, którzy w środku lata wychodzili na Wysoką z dziabami (tu w zejściu, na płycie)

1)[attachment=13535] 2)[attachment=13536]3)[attachment=13537]4)[attachment=13538]5)[attachment=13539]
6)[attachment=13540] 7)[attachment=13541]8)[attachment=13542]9)[attachment=13543]10)[attachment=13544]
, ale chyba dobrze zrobiliśmy... drogę na szczyt i tak sobie utrwaliłam, kilka fajnych ujęć zrobiłam, zrelaksowałam się na łonie natury, a głównie o to mi chodziło. Żłobisty na mnie poczeka, a ja z góralskiej zawziętości i tak mu nie odpuszczę 



- wybierz się na jakie spotkanie forumowe)